Robotnik skazany za wyrzucenie gniazd z żywymi jaskółkami. Prokuratura i sąd nie odpuszczają

1 godzina temu
Zdjęcie: fot. Fundacja Dzika Nadzieja


Kolejna osoba została skazana przez świdnicki sąd rejonowy za wyrzucenie gniazd z żywymi jaskółkami. – Ważne jest to, iż sąd znów podzielił naszą argumentację w ocenie zdarzenia. Jaskółki są kręgowcami i jak wszystkim innym kręgowcom przysługuje im ochrona prawna – podkreśla prokurator rejonowy Marek Rusin.

fot. Fundacja Dzika Nadzieja

Prokuratura rejonowa w Świdnicy jako pierwsza w Polsce przygotowała akty oskarżenia i zebrała wystarczające dowody w sprawie jaskółek. Pozostające pod ochroną gatunkową jaskółki w miastach bardzo często budują gniazda przy oknach, pod dachami. Jako niewygodni lokatorzy są często usuwani wbrew chroniącym je przepisom. – Chcemy uświadomić, iż jeżeli usuwane są gniazda z żywymi pisklętami, to nie jest to tylko wykroczenie, ale przestępstwo objęte ściganiem na mocy Ustawy o ochronie zwierząt – podkreśla prokurator rejonowy w Świdnicy.

W 2024 roku Sąd Rejonowy wydał pierwszy w Polsce wyrok skazujący za wyrzucenie gniazd z trzema jaskółkami. Sąd uznał, iż Michał T. jest winny znęcania się nad zwierzętami i ukarał grzywną w wysokości 5 tysięcy złotych, ponadto orzekł nawiązkę w wysokości 3 tysięcy złotych na fundację zajmującą się ochroną zwierząt i obciążył kosztami procesu. Wyrok podtrzymał Sąd Okręgowy w Świdnicy. Do przestępstwa doszło w Świebodzicach podczas remontu budynku w 2023 roku.

W 2024 roku w Stzregomiu doszło do podobnej sytuacji. – Na terenie Strzegomia jedna z firm w centrum miasta wykonywała remont budynku. Szef tej firmy polecił pracownikom, by usunęli gniazda jaskółek, znajdujące się przy luksferach, które miały zostać zastąpione oknem. Pracownicy zdjęli dwa gniazda. W jednym z nich było 5 jaskółek. Oba gniazda włożyli do wiadra. W tym momencie przechodził mężczyzna, który wiedział, iż trwa okres ochronny i nie wolno usuwać gniazd. Powiedział pracownikom, by przekazali mu gniazdo z ptakami, a on zapewni im pomoc. Udał się do przychodni weterynaryjnej w Świdnicy, gdzie pisklakom udzielono pomocy – opisuje prokurator.

Pisklęta trafiły do Ośrodka Leczenia i Rehabilitacji Zwierząt „Puchaczówka” w Wyszonowicach. – Przeżyły trzy jaskółki, które już są na wolności – mówił w sierpniu 2024 roku Marcin Marzec z Puchaczówki. Jest przekonany, iż przeżyłyby wszystkie, gdyby pozostały w gnieździe pod opieką rodziców.

O znęcanie się nad jaskółkami zostało oskarżonych dwóch pracowników ekipy remontowej. Jeden z nich, wówczas 52-latek przyznał się do winy i chciał dobrowolnie poddać się karze, na co zgodę wyraziła prokuratura i sąd. Mężczyzna został skazany na ograniczenie wolności w postaci 5 miesięcy prac społecznych, musiał zapłacić nawiązkę w wysokości 2 tysięcy złotych na rzecz ośrodka „Puchaczówka”.

Drugi z robotników, wówczas 30-letni, nie przyznał się do winy. W jego sprawie przed sądem toczył się proces, który miał swój finał 16 stycznia 2026 roku. Mężczyzna został uznany winnym znęcania się nad jaskółkami. Sąd orzekł karę grzywny w wysokości 1500 złotych oraz 1000 złotych na rzecz ośrodka „Puchaczówka”. Wyrok nie jest prawomocny.

Prokuratura zgadza się z wyrokiem i nie będzie się odwoływać. – Dla nas najważniejsze jest uznanie winy. Kolejny wyrok spełnia też istotną rolę prewencyjną, pokazując, iż życie zwierząt jest chronione – podkreśla Marek Rusin.

Agnieszka Szymkiewicz

Idź do oryginalnego materiału