Strażak ochotnik, który podczas działań ratowniczych doznał bardzo poważnych obrażeń, od ponad pół roku nie otrzymał świadczenia przewidzianego dla strażaków poszkodowanych w akcjach ratowniczych. Dziś utrzymuje się dzięki internetowej zbiórce i pomocy ludzi. Historię opisała Wirtualna Polska, pokazując nie tylko dramat samego strażaka, ale również wielomiesięczną walkę jego rodziny z procedurami oraz instytucjami odpowiedzialnymi za wypłatę świadczeń.
W reportażu opisano przebieg dramatycznego zdarzenia, podczas którego strażak odniósł ciężkie obrażenia. Po wypadku jego życie całkowicie się zmieniło. Konieczna była długa hospitalizacja, kolejne zabiegi oraz kosztowna rehabilitacja. Powrót do normalnego funkcjonowania okazał się niemożliwy, a zamiast skupić się wyłącznie na leczeniu, rodzina rozpoczęła walkę o należną pomoc finansową.
Najbardziej poruszający jest fakt, iż przez wiele miesięcy poszkodowany nie otrzymał środków, które zgodnie z obowiązującymi przepisami mają zabezpieczać strażaków rannych podczas działań ratowniczych. W efekcie jedynym realnym wsparciem okazała się publiczna zbiórka. To dzięki wpłatom ludzi możliwe jest finansowanie rehabilitacji oraz codziennego życia.
Jednym z najważniejszych wątków reportażu są kulisy prowadzenia całej sprawy. Rodzina przez długi czas nie chciała angażować mediów, wierząc, iż sprawę uda się rozwiązać bez rozgłosu. Jak opisuje Wirtualna Polska, zamiast przełomu pojawiały się kolejne miesiące oczekiwania i brak konkretnych decyzji.
Ojciec strażaka, Piotr Szmidt, twierdzi, iż otrzymał również sugestię, aby nie nagłaśniać sprawy. W rozmowie z Wirtualną Polską powiedział:
„Komendant powiatowy rozmawiał ze mną przez telefon. Przekazał mi, iż był proszony przez swojego przełożonego, żeby ze mną porozmawiać na temat prasy, żeby nic nie zgłaszać i nic nie autoryzować, bo jak się tę sprawę rozdmucha, to wcale nie musi to być korzystne dla mnie i dla mojego syna. Lepiej, żeby te sprawy zostały rozwiązane po cichu, bez rozgłosu medialnego.”
Rodzina podkreśla jednak, iż właśnie brak efektów sprawił, iż zdecydowała się opowiedzieć swoją historię publicznie. Według bliskich strażaka kontakt z mediami był ostatecznością i nastąpił dopiero wtedy, gdy wyczerpano inne możliwości rozwiązania problemu.
W materiale mocno wybrzmiewa również rozczarowanie postawą systemu oraz części środowiska. To właśnie stąd pochodzi tytułowy cytat strażaka: „W straży jesteśmy rodziną? G… prawda”.
Do sprawy odniósł się również były komendant wojewódzki PSP nadbryg. w st. spocz. Tomasz Tomczyk. W rozmowie z Wirtualną Polską zwrócił uwagę, iż obowiązujące przepisy zostały stworzone po to, aby strażak poszkodowany podczas działań ratowniczych jak najszybciej otrzymał wsparcie finansowe i mógł skupić się na leczeniu oraz rehabilitacji. W jego ocenie opisana sytuacja pokazuje, iż problemem nie są same rozwiązania prawne, lecz sposób ich realizacji i przewlekłość procedur.
Wirtualna Polska opublikowała również stanowiska instytucji uczestniczących w prowadzeniu sprawy. Wynika z nich, iż postępowanie przez cały czas trwa i prowadzone są kolejne czynności. Dla rodziny oznacza to jednak kolejne miesiące oczekiwania, podczas gdy koszty leczenia, rehabilitacji i codziennego funkcjonowania trzeba pokrywać na bieżąco.
Reportaż wywołał szeroką dyskusję w środowisku strażackim. Pokazuje nie tylko dramat człowieka ciężko rannego podczas ratowania innych, ale również rodzi pytania o skuteczność systemu, który w takich sytuacjach powinien działać sprawnie i zapewniać poszkodowanym realne wsparcie wtedy, gdy jest ono najbardziej potrzebne.
Pełny reportaż Wirtualnej Polski, zawierający relacje rodziny, wypowiedzi wszystkich stron oraz szczegółowy opis sprawy, dostępny jest pod poniższym linkiem.

2 godzin temu










English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·