O sytuacji radnej PiS z Proszowic w Małopolsce jako pierwsze poinformowało "Radio Kraków". Po wyjaśnieniach złożonych przez jej męża i bliskich krewnych kobieta trafiła do aresztu, w którym spędzi najbliższe trzy miesiące. Do sprawy bardzo niechętnie odnoszą się lokalni działacze PiS.
Radna PiS nie pierwszy raz zaatakowała męża
"Radio Kraków" dość dokładnie opisało sprawę. Z informacji, które dziennikarze uzyskali w prokuraturze, wynika, iż kobieta miała znęcać się nad mężem poprzez wszczynanie awantur, szarpanie i kierowanie gróźb pod jego adresem. Podczas ostatniej domowej kłótni Lidia B. miała złapać za nóż i ranić mężczyznę w udo. Rana na szczęście nie była groźna, ale policjanci, którzy dotarli na miejsce, od razu zatrzymali napastniczkę.
Wiadomo już, iż radna PiS spędzi najbliższe 3 miesiące w areszcie. Zdaniem prokuratury jest to najlepszy środek zapobiegawczy, ponieważ istnieje ryzyko, iż po wyjściu kobieta zacznie mataczyć i wpływać na świadków. Zresztą swoje zawiadomienie wycofał już jej mąż. Mimo to prokuratura przez cały czas prowadzi śledztwo.
Kobieta nie przyznaje się do winy. Twierdzi też, iż awanturę rozpoczął jej mąż. Jednak jak podaje "Gazeta Wyborcza", nie była to pierwsza taka sytuacja. Lidia B. nad mężem miała znęcać się od pięciu lat, ale niebieską kartę rodzinie założono dopiero 20 sierpnia.
PiS nabrało wody w usta. Próbują wypierać się związków z Lidią B.
"Gazeta Wyborcza" próbowała porozmawiać z lokalnymi liderami PiS w celu uzyskania komentarza do sprawy. Nikt jednak nie odbierał telefonów. Więcej szczęścia miało "Radio Kraków". To właśnie dziennikarze tej stacji usłyszeli, iż kobieta nie jest członkinią PiS, a jedynie startowała z ich listy w ostatnich wyborach samorządowych.
– To jest sprawa małżeńska, rodzinna. My się w takie rzeczy nie wtrącamy. Na razie nie przewidujemy żadnych konsekwencji, zobaczymy, jak sprawa się skończy. Nie ma żadnego wyroku – skwitował sprawę Stanisław Mierzwa, szef struktur PiS w Proszowicach.
Do sprawy odniósł się także wicemarszałek województwa z PiS, Ryszard Pagacz. Podczas rozmowy z rozgłośnią podkreślił on, iż na razie nie ma mowy o zawieszeniu radnej. Będzie to możliwe dopiero po potwierdzeniu jej winy. – Nie pochwalam, by uciekać się do rękoczynów – dodał Pagacz, wyrażając współczucie dla rodziny Lidii B.