Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami w Kłecku przeprowadziło kontrolę na posesji w Wełnicy we wrześniu 2025 roku. Ujawniamy, jakie psy tam wówczas przebywały, w jakim stanie i dlaczego liczby podawane przez różne instytucje rozmijają się choćby o kilkadziesiąt sztuk. Dysponujemy też zdjęciami, które pokazują warunki, w jakich zwierzęta były przetrzymywane – delikatnie mówiąc, nie są to warunki wymarzone.
Przez ostatnie dni zebraliśmy i przeanalizowaliśmy materiały dotyczące tej sprawy z kilku niezależnych źródeł. Dotarliśmy do dokumentów policyjnych, postanowień prokuratury oraz informacji z Komendy Powiatowej Policji w Gnieźnie z dnia interwencji. Prześledziliśmy archiwalne materiały TVP Poznań z 2019 roku oraz doniesienia z 2009 roku dotyczące zatrzymania właściciela przez grupę realizacyjną policji w związku z organizowaniem walk psów. Rozmawialiśmy z osobami znającymi sprawę – zarówno ze strony służb, jak i ze środowisk zajmujących się ochroną zwierząt. Ustaliliśmy również, jakie wyroki zapadły w przeszłości wobec właściciela i dlaczego – mimo skazania – mógł przez cały czas legalnie przetrzymywać zwierzęta. Weryfikowaliśmy też informacje o dobrowolnym zrzeczeniu się praw do psów w ubiegłym roku i ich dalszych losach. Zebrany przez nas materiał pozwala na odtworzenie pełnego obrazu tej sprawy – od pierwszych interwencji przed laty, aż po wtorkową akcję zabezpieczenia 16 psów i 5 świnek wietnamskich. Poniżej przedstawiamy najważniejsze ustalenia, w tym te najświeższe, o których nikt wcześniej nie pisał.

Wrzesień 2025 roku. Kontrola TOZ Kłecko i nieleczone choroby
Jak ustaliliśmy, we wrześniu 2025 roku na posesję w Wełnicy udali się inspektorzy Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami w Kłecku, w obecności policji, straży miejskiej i przedstawicielki Urzędu Miasta Gniezna. To inspektorzy z Kłecka – a nie TOZ Gniezno, jak mogłoby się wydawać – mieli wówczas przeprowadzić kontrolę stanu zwierząt. Udało nam się uzyskać szczegółowe informacje o tym, co zastali na miejscu.
Według naszych rozmówców, na posesji znajdowały się wówczas:
-
bulterier miniaturowy – 1 sztuka,
-
gończy polski – 1 sztuka,
-
owczarki środkowoazjatyckie biszkoptowe – 5 sztuk,
-
owczarek belgijski czarny – 1 sztuka,
-
owczarek belgijski Malinois – 1 sztuka,
-
psy w typie pit bull lub amstaff – 20 sztuk.
Łącznie – około 30 psów. Część z nich, jak wynika z relacji inspektorów, była w złym stanie. Szczególnie dramatycznie przedstawiała się sytuacja dwóch zwierząt.
Niektórych z tych psów już tam nie ma. TOZ Kłecko zabrało gończego polskiego i jednego z TTB – pitbula. Obydwa były utrzymywane w stanie nieleczonych chorób – przekazała nam osoba związana z kontrolą.
Co działo się z pozostałymi psami we wrześniu 2025 roku? Część z nich – jak ustaliliśmy – została na posesji. Inne, jak choćby wspomniany bulterier miniaturowy, prawdopodobnie przez cały czas tam przebywały. Dziś, po wtorkowej interwencji, wiemy, iż 16 psów zostało zabezpieczonych. Ale czy to wszystkie, które wciąż tam były? Tego na razie nie wiadomo.
50 czy 31? Spór o liczbę psów zabranych przez TOZ Gniezno
Zdaniem naszych wcześniejszych rozmówców, w ubiegłym roku 55 psów miało zostać zabranych z posesji w Wełnicy. Większość z nich – według doniesień – miała trafić do adopcji za pośrednictwem TOZ Gniezno. Właściciel miał dobrowolnie zrzec się praw do nich. Tymczasem z informacji, które udało nam się uzyskać teraz, wynika coś zupełnie innego.
Myślę, iż liczba 50 psów zabranych przez TOZ Gniezno w ubiegłym roku jest bardzo przesadzona – słyszymy.
Okazuje się, iż Miasto Gniezno w oficjalnym piśmie do TOZ Kłecko, dotyczącym odmowy odebrania zwierząt na podstawie art. 7 ust. 1 ustawy o ochronie zwierząt, podało konkretną liczbę. Według tego dokumentu, TOZ Gniezno odebrało łącznie 31 psów w ramach współpracy i pomocy właścicielowi.

Różnica jest znacząca – ponad 20 psów rozbieżności. Czy doszło do błędnego podania liczby? Czy może część psów trafiła w inne miejsca? A może właściciel rzeczywiście oddał ich więcej, ale nie wszystkie zostały formalnie zgłoszone? Na razie nie mamy odpowiedzi.
Zdjęcia, które mówią więcej niż słowa
Dysponujemy również zdjęciami wykonanymi podczas kontroli we wrześniu 2025 roku. Widać na nich psy oraz warunki, w jakich były przetrzymywane. Nie chcemy przesądzać, ale – delikatnie mówiąc – nie są to warunki, które można by nazwać godnymi.
Na fotografiach widać zanieczyszczone boksy, brak odpowiedniej ściółki, psy trzymane na krótkich łańcuchach. Część zwierząt sprawia wrażenie zaniedbanych. To, co na zdjęciach rzuca się w oczy, to przede wszystkim duża liczba psów rasy pit bull i amstaff – psów, które w nieodpowiednich rękach mogą stać się niebezpieczne.
Publikujemy część z tych zdjęć. Każdy może sam ocenić, czy to „dobre warunki”, o których mówił właściciel.
Dwadzieścia psów w typie pit bull – co z nimi?
Jedna liczba z wrześniowej kontroli szczególnie przykuwa uwagę: 20 psów w typie pit bull lub amstaff. To właśnie te rasy są najczęściej wykorzystywane do nielegalnych walk psów – procederu, o który właściciel był już podejrzany w przeszłości.

Czy te 20 psów wciąż było na posesji podczas wtorkowej interwencji? Tego nie wiemy. W komunikacie policji mowa jest ogólnie o „16 psach ras uznawanych za niebezpieczne”. Nie wiadomo, czy wszystkie pochodziły z tej grupy. Wiadomo natomiast, iż część psów – w tym wspomniany gończy polski i pitbull – została zabrana przez TOZ Kłecko już we wrześniu.
Art. 7 ust. 1 ustawy o ochronie zwierząt – dlaczego miasto odmówiło?
Kluczowym dokumentem, na który natrafiliśmy, jest pismo Miasta Gniezna do TOZ Kłecko o odmowie odebrania zwierząt na podstawie art. 7 ust. 1 ustawy o ochronie zwierząt.
Przypomnijmy: art. 7 ust. 1 mówi, iż „właściciel zwierzęcia jest obowiązany zapewnić mu adekwatne pomieszczenie, dostęp do światła dziennego, odpowiednią karmę i stały dostęp do wody” oraz iż „zwierzę nie może być pozostawione bez opieki”. Naruszenie tych obowiązków może skutkować odebraniem zwierzęcia.
Dlaczego więc miasto odmówiło? Zgodnie z naszymi informacjami, uznano, iż nie zachodzą wystarczające przesłanki do interwencji na koszt gminy. Być może dlatego, iż właściciel dobrowolnie współpracował i oddawał część psów. Być może dlatego, iż procedury są skomplikowane, a samorządy niechętnie sięgają po tak drastyczne środki. Skutek jest taki, iż od września 2025 roku do kwietnia 2026 roku psy pozostały na posesji – chore, na łańcuchach, w warunkach, które widzimy na zdjęciach.
Co dalej? Czekamy na biegłą i wyroki sądów
Wtorkowa interwencja to nie koniec. Kluczowa będzie opinia biegłej sądowej z zakresu kynologii, która uczestniczyła w oględzinach. To ona oceni, czy warunki przetrzymywania zwierząt spełniały normy, czy też mamy do czynienia ze znęcaniem się.
Postępowanie przygotowawcze prowadzi Wydział do Spraw Przestępczości Gospodarczej pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Gnieźnie. Około dwóch miesięcy temu zapadł już jeden wyrok w innej sprawie przeciwko właścicielowi.

Czy tym razem konsekwencje będą dotkliwsze niż „śmieszna grzywna” sprzed lat? Czy sąd nałoży zakaz posiadania zwierząt? A może właściciel znów wyjdzie z opresji, tłumacząc, iż „pomagał psom w potrzebie”?
Jedno jest pewne: bez dziennikarskiego dociekania, bez ujawniania dokumentów i zdjęć, ta sprawa mogłaby ponownie ucichnąć.
Węzeł gordyjski pod Gnieznem
Przed nami nie tylko decyzje sądowe, ale także szersze pytania o skuteczność polskiego systemu ochrony zwierząt. Mężczyzna, który przed laty organizował walki psów, dziś znów staje przed wymiarem sprawiedliwości. Czy tym razem konsekwencje będą dotkliwsze niż „śmieszna grzywna”? Czy sąd nałoży zakaz posiadania zwierząt, uniemożliwiający mu powrót do procederu?
Osoby, które zgłaszały sprawę, liczą na sprawiedliwość. Właściciel – na zrozumienie dla swojej wersji. A 16 psów i 5 świnek – po prostu na godne życie.
Czy polskie prawo w końcu powie „dość” osobom z przeszłością w znęcaniu się nad zwierzętami? Czy kolejna grzywna wystarczy, by zamknąć ten rozdział? Odpowiedź poznamy w najbliższych miesiącach. My będziemy jej wypatrywać – i o niej państwa informować.

6 dni temu









English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·