Lekarz, specjalista fizjoterapii i psycholog kliniczny wystawiali faktury za czas pracy, choć w szpitalu wcale ich wtedy nie było. Zarząd szpitala miał je opłacać, choć nie było żadnych dowodów na wykonanie jakichkolwiek świadczeń. - To nie był incydent, ale trwający latami proceder - mówi rzecznik prokuratury. W ten sposób z kasy NFZ wyprowadzili ponad 600 tys. zł.