Śledczy odmówili wszczęcia dochodzenia w sprawie rzekomego ataku dziennikarza TV Republika na prezydenta Legnicy Macieja Kupaja. Zdaniem prokuratury, październikowy incydent w ratuszu miał charakter obopólnej „interakcji” i nie nosił znamion przestępstwa.
Prokuratura Okręgowa w Legnicy odmówiła wszczęcia dochodzenia w sprawie naruszenia nietykalności cielesnej prezydenta miasta Macieja Kupaja przez Janusza Życzkowskiego, dziennikarza TV Republika. Informuje dziś o tym portal lca.pl. Zawiadomienie w tej sprawie w grudniu złożył sam prezydent. Dotyczyło ono zdarzenia z 27 października, do którego doszło podczas sesji rady miejskiej.
Awantura o krzyż w sali obrad
Tego dnia obrady rady miejskiej przebiegały w napiętej atmosferze. Powodem protestów był brak krzyża w sali obrad, który został zdjęty na czas remontu i po jego zakończeniu nie wrócił na swoje miejsce. Sprawa wywołała sprzeciw radnych PiS oraz części mieszkańców.
– Czujemy się, jakby ktoś nas okradł – mówił wówczas radny PiS Adam Wierzbicki. Klub złożył zawiadomienie do prokuratury i wezwał legniczan do obrony symbolu. Na sesję przyszło kilkadziesiąt osób z krzyżami, różańcami, biało-czerwonymi flagami i transparentami.
Prezydent Legnicy tłumaczył, iż po remoncie w sali umieszczono godło państwowe i herb miasta – elementy wymagane ustawą o symbolach państwowych. Podkreślał też, iż Konstytucja RP zobowiązuje władze publiczne do zachowania bezstronności światopoglądowej i religijnej.
Krzyż, obecny w sali obrad od lat 90., został zdjęty latem, wyczyszczony i zabezpieczony w magazynie urzędu. Do sali już nie powrócił.
Przepychanka przed kamerami
Podczas październikowej sesji w ratuszu obecne były kamery TV Republika. Na nagraniu widać, jak dziennikarz Janusz Życzkowski prowadzi wywiad, a następnie w kadr wchodzi prezydent Kupaj, próbując opuścić salę. W tłumie dochodzi do przepychanki. Reporter odwraca się w stronę prezydenta i kilkakrotnie pyta: „Dlaczego zdjął pan krzyż”. Po krótkiej szamotaninie prezydent wychodzi.
Po zdarzeniu obie strony oskarżały się nawzajem. Życzkowski twierdził, iż został uderzony przez prezydenta. Maciej Kupaj przekonywał natomiast, iż to dziennikarz zablokował mu drogę i zachowywał się agresywnie. W wydanym oświadczeniu prezydent zapowiedział skierowanie sprawy do prokuratury – co ostatecznie uczynił.
Decyzja prokuratury
Czynności sprawdzające prowadziła legnicka policja pod nadzorem prokuratury. Sprawa była analizowana pod kątem artykułu 222 § 1 Kodeksu karnego, dotyczącego naruszenia nietykalności cielesnej funkcjonariusza publicznego.
– Prokurator ocenił dostępny materiał dowodowy, w tym nagrania wideo, i uznał, iż doszło do kontaktu cielesnego, ale miał on charakter obopólny. Była to interakcja pomiędzy dziennikarzem prowadzącym wywiad a prezydentem wychodzącym z sali – wyjaśnia portalowi lca.pl Liliana Łukasiewicz, rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Legnicy.
Zdaniem śledczych, nie można mówić o naruszeniu nietykalności cielesnej przez jedną stronę, a tym samym o popełnieniu czynu zabronionego. W konsekwencji prokurator odmówił wszczęcia dochodzenia.
Prezydent Maciej Kupaj ma prawo złożyć zażalenie na tę decyzję. jeżeli to zrobi, sprawa trafi do Sądu Rejonowego w Legnicy.




![[FILM, ZDJĘCIA] Wyszarpał kobietę z auta i odjechał nim. Utknął na torach. Jak zakończyła się obława za bandytą](https://noweinfo.pl/wp-content/uploads/2026/04/rozboj_oblawa-3.jpg)

English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·