Proces miał się toczyć za zamkniętymi drzwiami. Prokurator i obrońca byli zgodni, ale sąd się nie zgodził. Na sali bliscy księdza Grzegorza D. i rodzina oskarżonego Tomasza J. Jedni mówią o bestialstwie i dożywociu. Drudzy - o człowieku, który się pogubił.