– Ta sprawa trwa tak naprawdę od 2017 r. To za chwilę będzie całe pokolenie. My nie możemy czekać, żeby wpuścić dzieci na boisko, kiedy one będą już dorosłe – przekonuje w rozmowie z naTemat Paweł Maj.
Chodzi o spór dotyczący korzystania z orlika przy Szkole Podstawowej nr 4 w Puławach. Małżeństwo, które mieszka w pobliżu boiska, złożyło skargę na hałas i uciążliwe oświetlenie boiska. Był choćby sądowy zakaz korzystania z boiska po lekcjach przez wszystkich, którzy nie są uczniami szkoły.
Miasto wybudowało więc ekrany akustyczne i ponownie zezwoliło na korzystanie z boiska dla wszystkich chętnych. Ale zakaz nie był wtedy oficjalnie uchylony, więc sąd nałożył na miasto pięć tysięcy złotych grzywny. Dokładniej całą sprawę opisaliśmy już w naTemat.
Kara mogła zostać zamieniona na pięć dni aresztu wobec osoby uprawnionej do reprezentowania miasta, czyli prezydenta. Paweł Maj płacić jednak nie zamierza – wybrał odsiadkę.
W rozmowie z nami podkreśla, iż to jest niedopuszczalne, żeby jedna para mogła "terroryzować całą społeczność". – W Polsce mamy 2700 orlików. jeżeli nic się nie zmieni, każda miejscowość może stanąć przed podobnym problemem. Zbudowaliśmy ekrany akustyczne za 250 tys. zł. 76 metrów ekranów, cztery metry wysokości – wylicza.
– Ci państwo, którzy pozywają, pobudowali się przy już istniejącym boisku, jedynym w promieniu wielu kilometrów. Wybudować się przy szkole i mieć pretensje, iż dzieci biegają, to jest coś niesamowitego – przekonuje prezydent Puław.
Paweł Maj swoją decyzję traktuje symbolicznie. Ale fakty są takie, iż 7 kwietnia ma się stawić w zakładzie karnym w Opolu Lubelskim. – Idę na pięć dni do aresztu. Z własnej kieszeni opłacam czynności komornicze i pobyt w areszcie. Zapraszam wszystkich na godzinę 10:00, którzy będą chcieli poprzeć mój gest – zapowiada.
Prezydent Puław po pytaniu o odsiadkę nie ukrywa również, iż trochę się obawia. – Nigdy nie siedziałem w więzieniu, nie wiem, co mnie tam czeka. Wiem jednak, iż warto i słowa wsparcia podtrzymują mnie na duchu – stwierdza. Sytuację traktuje też trochę z przymrużeniem oka, bo na jego profilu na Facebooku pojawiło się nagranie... z zapowiedzią odsiadki.
– Będę odcięty od świata, bez dostępu do informacji. Wezmę tam książki i swoją wyobraźnię, chciałbym popracować. Mam nadzieję, iż mój gest to będzie cegiełka do zmiany prawa w podobnych sytuacjach – przekonuje.