Postrzelony w głowę policjant przez ponad siedem lat był nieprzytomny. Potem stało się coś dziwnego

1 godzina temu

Gary Dockery przez ponad siedem lat nie rozmawiał z rodziną po tym, jak został postrzelony w głowę podczas policyjnej interwencji. W lutym 1996 roku, gdy ciężko chorował na zapalenie płuc, nagle zaczął mówić. Rozpoznawał bliskich, wspominał znajomych, konie, wyjazdy pod namiot i swojego zielonego jeepa. Po kilkunastu godzinach kontakt zaczął słabnąć i nigdy nie wrócił już w takiej formie.


Policjant z Walden

Gary French Dockery był policjantem w Walden w stanie Tennessee, niewielkiej miejscowości położonej niedaleko Chattanooga. Miał rodzinę, dwóch synów i pracę, którą wykonywał od kilku miesięcy.

We wrześniu 1988 roku odpowiedział na wezwanie dotyczące zakłócania porządku. Na miejscu został postrzelony w czoło z bliskiej odległości. Strzelał Samuel Frank Downey. Według późniejszych ustaleń, mężczyzna miał fałszywie wezwać policję, bo chciał zemścić się na funkcjonariuszach po wcześniejszych interwencjach związanych ze skargami sąsiadów na hałas.

Downey został skazany na 37 lat więzienia. Dockery przeżył postrzał, ale doznał ciężkiego uszkodzenia mózgu.

Po postrzale Dockery nie wrócił do dawnego życia. Przebywał w placówce opiekuńczej. Był sparaliżowany, karmiony przez sondę i nie prowadził normalnej komunikacji.

Rodzina mówiła o śpiączce. Lekarze używali ostrożniejszych określeń: stan podobny do śpiączki, stan wegetatywny albo ciężkie uszkodzenie neurologiczne. Dockery czasem reagował mrugnięciem, jękiem, grymasem albo ściskiem dłoni. Nie było jednak rozmowy, odpowiedzi na pytania ani zwykłego kontaktu z bliskimi.

Jego synowie mieli 5 i 12 lat, kiedy został postrzelony. Przez kolejne lata dorastali bez głosu ojca.

Osiemnaście godzin rozmowy

W lutym 1996 roku stan Dockery’ego pogorszył się. Trafił do szpitala z wysoką gorączką i ciężkim zapaleniem płuc. W płucach gromadził się zakażony płyn. Lekarze podali antybiotyki i rozważali operację, która mogła uratować mu życie.

Rodzina stanęła przed trudną decyzją. Zabieg dawał szansę na opanowanie infekcji, ale znieczulenie mogło pogorszyć jego stan neurologiczny. Bliscy wiedzieli też, iż bez operacji zapalenie płuc może doprowadzić do śmierci.

Wtedy Dockery niespodziewanie zaczął mówić.

Po spadku gorączki Gary Dockery odezwał się do swojej siostry. Nie były to pojedyncze dźwięki. Zaczął rozmawiać, rozpoznawał ludzi i odpowiadał tak, jakby od ostatniego normalnego kontaktu nie minęło siedem lat.

Przez około 18 godzin mówił z rodziną i znajomymi. Wspominał wyjazdy pod namiot, opisywał swojego zielonego jeepa i wymieniał imiona koni. Rozpoznawał dawnych przyjaciół. Synom powiedział, iż ich kocha.

Nie pamiętał samego postrzelenia. Według relacji nie pamiętał też, iż kilka miesięcy przed atakiem rozpoczął pracę w policji w Walden. Pamiętał natomiast wcześniejsze wydarzenia, ludzi i szczegóły z życia sprzed urazu.

Po zabiegu mowa nie wróciła

Dockery przeszedł operację płuc. Po zabiegu był przytomny i reagował, ale nie mówił już tak jak wcześniej. Miał rurkę, dlatego lekarze nie mogli od razu ocenić, czy będzie w stanie ponownie rozmawiać.

W kolejnych dniach pełna mowa jednak nie wróciła. Rodzina i lekarze zauważali jednak, iż po tamtym epizodzie był bardziej czujny niż wcześniej. Zdarzało się, iż reagował na polecenia, wypowiadał krótkie słowa albo odpowiadał na proste pytania.

W styczniu 1997 roku bliscy mówili jeszcze o niewielkich postępach. Dockery uczył się obsługi wózka elektrycznego. Miał przesuwać dźwignię po komendzie pielęgniarki.

Przypadek Gary’ego Dockery’ego opisywały amerykańskie media. Lekarze analizowali, dlaczego po 7,5 roku milczenia nagle zaczął mówić. Brano pod uwagę infekcję, gorączkę, leki, zmiany w pracy uszkodzonego mózgu i reakcję organizmu na chorobę.

Nie znaleziono prostej odpowiedzi. Lekarz James Folkening mówił później, iż Dockery mógł nigdy całkowicie nie utracić zdolności mówienia. Według tej hipotezy uszkodzony mózg nie potrafił jednak stale uruchomić tej funkcji.

Media często opisywały sprawę jako "wybudzenie ze śpiączki". Część lekarzy zaznaczała jednak, iż jego stan mógł nie być klasyczną śpiączką, ale ciężkim stanem neurologicznym z ograniczonym kontaktem.

Gary Dockery zmarł 15 kwietnia 1997 roku. Miał 43 lata. Stało się to kilka ponad rok po krótkim powrocie mowy. Według doniesień po śmierci zaplanowano sekcję zwłok. Późniejsze opracowania jako jej przyczynę podawały zakrzep w płucu. Historia Gary’ego Dockery’ego wraca w mediach jako jeden z najbardziej znanych przypadków krótkotrwałego powrotu mowy po wieloletnim ciężkim uszkodzeniu neurologicznym.

Kinga Gieraga

Źródła:

https://en.wikipedia.org/wiki/Gary_Dockery

https://www.nytimes.com/1997/04/16/us/officer-who-emerged-from-long-coma-dies.html

https://www.wusf.org/1996-02-15/gary-dockery

https://www.spokesman.com/stories/1996/feb/15/end-of-coma-may-be-his-last-goodbye-cop-awakens/

https://www.spokesman.com/stories/1997/jan/08/man-who-came-out-of-coma-talking-quietly/

https://scholar.lib.vt.edu/VA-news/ROA-Times/issues/1996/rt9602/960216/02160052.htm

https://www.tampabay.com/archive/1996/02/17/awakened-man-alert-but-not-talking-after-surgery/

https://content.time.com/time/specials/packages/article/0,28804,1864940_1864939_1864914,00.html

https://www.findagrave.com/memorial/96429403/gary-dockery

https://www.latimes.com/archives/la-xpm-1997-04-16-mn-49195-story.html

https://www.latimes.com/archives/la-xpm-1996-02-16-mn-36788-story.html

Idź do oryginalnego materiału