Popełniłem najcięższy grzech… Mołdawianin przed sądem cz. II

5 godzin temu

– Przyjechałem do domu mamy dzień wcześniej, żeby podlać ogród, i zostałem tam na noc. Rano miałem wracać na mszę świętą i położyłem się około godz. 23 spać na parterze. Kojarzę tylko, iż w pokoju od kilku tygodni było otwarte okno. Wiem także, iż w domu były moje bratanice. Obudziłem się nad ranem, bo poduszka, na której spałem, była cała mokra od krwi. Sądziłem, iż leci mi ona z ucha, i próbowałem wstać. Wówczas okazało się, iż nie mogę utrzymać równowagi. W końcu na czworakach okrążyłem stół i jakoś z powrotem doszedłem do łóżka. Chyba znowu usnąłem, ale obudził mnie krzyk bratanicy, która zeszła na dół. Krzyczała, wręcz wrzeszczała: „Wuja leży cały we krwi!”. A później znalazłem się już w karetce pogotowia.

Połamane kości czaszki

Sędzia Karolina Siwierska, przewodnicząca składu orzekającego, chciała się dowiedzieć, jakie są skutki obrażeń, które pokrzywdzony odniósł.

– Doznałem paraliżu lewej strony ciała, nie mam też części kości czaszki, a teraz czekam na rekonstrukcję. W wyniku rehabilitacji odzyskałem częściowo sprawność, ale lewa ręka jest trochę bezwładna. Mam problemy z wypowiadaniem niektórych słów, ale to też ma się poprawić.

– Czy kupował pan jakieś cenne rzeczy od obywateli Czech, Ukrainy bądź Mołdawii? – dociekał zaś prokurator.

Idź do oryginalnego materiału