Policjant z Opola zatrzymany za narkotyki. Funkcjonariusze wzburzeni: Jak on przeszedł rekrutację?!

3 godzin temu

Miłosz M., były już policjant z Opola, został zatrzymany za narkotyki 10 grudnia 2025 roku. – Zarzucono mu udzielanie 40 gramów marihuany. Objęto go dozorem policyjny i został zawieszony w służbie – przekazał Stanisław Bar, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Opolu.

Śledczy ustalili, iż Miłosz M. udzielał marihuany zarówno ustalonym, jak i nieustalonym osobom. Prokuratura postawiła mu również zarzut podżegania do udzielenia narkotyków. Oprócz dozoru policyjnego, mężczyzna otrzymał zakaz opuszczania kraju.

Sprawą zaczęliśmy się zajmować w połowie stycznia tego roku. Wtedy też wysłaliśmy pierwsze pytania do opolskiej komendy w sprawie Miłosza M. Otrzymaliśmy bowiem sygnał, iż problemem jest nie tylko to, iż został on złapany z narkotykami, ale i sam fakt, iż przeszedł przez sito rekrutacyjne.

Policjant z Opola zatrzymany za narkotyki. „To nie my go przyjęliśmy do służby”

W międzyczasie do redakcji trafił list od funkcjonariuszy związanych z Komendą Miejska Policji w Opolu. Autorzy – proszący o zachowanie anonimowości – stwierdzają w nim, iż w środowisku mundurowych sprawa Miłosza M. wywołała duże poruszenie.

Zdaniem autorów listu, odpowiedzialność za dopuszczenie go do służby nie powinna spadać na KMP. Policjanci podkreślają, iż w jednostce od dłuższego czasu krążyły informacje o jego problemach.

„Ten policjant miał sporo za uszami i kiedy tylko zaczęły do nas docierać informacje o jego powiązaniach z narkotykami, zaczęto go obserwować. Kryminalni prowadzili wobec niego działania operacyjne” – piszą autorzy listu.

Według ich relacji, aby ograniczyć ryzyko, przełożeni mieli odsunąć Miłosza M. od części zadań i skierować do służby w policyjnej izbie zatrzymań. Ale potem pojawiła się zaskakująca wieść: o planach jego przeniesienia do wydziału kryminalnego.

„To był moment, który przelał czarę goryczy. On miał pracować w tym samym wydziale z policjantami, którzy go rozpracowywali” – wskazują funkcjonariusze.

Zarzuty wobec systemu doboru kadr

Autorzy listu twierdzą, iż kluczową rolę w całej sprawie odegrał system rekrutacji prowadzony przez Komendę Wojewódzką Policji w Opolu, a dokładniej Wydział Kadr i Szkolenia.

Ich zdaniem, do przyjęcia Miłosza M. doszło w okresie dużych braków kadrowych w policji, podczas gdy jednostki miały wypełniać wysokie limity przyjęć.

„Kadry dostały polecenie, by za wszelką cenę uzupełniać wakaty. Presja była ogromna, a rotacja w wydziale kadr bardzo duża. Część osób nie chciała wykonywać poleceń i była przenoszona do innych komórek” – twierdzą autorzy listu.

Według nich, w tym okresie zdarzało się, iż przy ocenie kandydatów pomijano element tzw. nieposzlakowanej opinii. Policjanci podkreślają, iż osoba może formalnie nie być karana, a jednocześnie pojawiać się w policyjnych systemach – na przykład w związku z interwencjami, zatrzymaniami czy innymi zdarzeniami. Mundurowi wskazują, iż osoby takie to nie są ludzie o nieskazitelnej opinii.

„A mimo to – kiedy brakowało kandydatów do służby – sito rekrutacyjne przestawało działać” – czytamy w liście.

Policjant z Opola zatrzymany za narkotyki miał „parasol ochronny”?

Autorzy wskazują również na możliwe powiązania rodzinne byłego funkcjonariusza. W ich ocenie, miało to sprawić, iż funkcjonariusz przez pewien czas mógł liczyć na preferencyjne traktowanie.

„Miał parasol ochronny. Wszystko wskazywało na to, iż jego kariera będzie przebiegać bez większych przeszkód – aż do momentu, kiedy sam się wykoleił” – piszą policjanci.

„To nie KMP przyjęła go do policji. Za dobór kandydatów odpowiadają kadry w komendzie wojewódzkiej. My zareagowaliśmy, gdy tylko poznaliśmy jego dossier” – twierdzą.

Policjanci przekonują również, iż zależy im na dobrym imieniu jednostki i dlatego zdecydowali się przekazać redakcji swoje stanowisko.

„Lubimy naszą jednostkę i nie chcemy, żeby patologie rekrutacyjne obciążały policjantów z Opola. Gdy tylko dowiedzieliśmy się, z kim mamy do czynienia, uruchomiono procedury prowadzące do jego usunięcia ze służby. Problem polega na tym, iż jego przeszłość istniała jeszcze zanim trafił do policji” – podsumowują.

Policjant z Opola zatrzymany za narkotyki wydalony ze służby

W styczniu wysłaliśmy pytania do opolskiej policji związane zarówno z sytuacją Miłosza M. Zapytaliśmy m.in. jak mógł być przyjęty do służby, choć nie posiadał nieposzlakowanej opinii oraz na jakiej podstawie planowano przeniesienie go do pionu kryminalnego.

W odpowiedzi przesłanej na początku lutego Przemysław Kędzior, rzecznik Komendy Miejskiej Policji w Opolu poinformował, iż Miłosz M. nie pełni już służby. Został z niej zwolniony 11 stycznia 2026 roku.

Na pozostałe pytania nie uzyskaliśmy odpowiedzi. Policja zasłoniła się dyrektywą RODO. Ponowiliśmy więc pytanie, zaznaczając, iż przypadek Miłosza M. rodzi wątpliwości w kwestii szczelności procedur rekrutacyjnych, skoro do służby mogą trafić osoby z problematyczną przeszłością. Zapytaliśmy też o mechanizm awansu i przenosin pomiędzy wydziałami, a także o odpowiedzialność za błędy przy naborze funkcjonariuszy.

Czym jest „nieposzlakowana opinia”?

Odpowiedź nadeszła po blisko miesiącu. Przemysław Kędzior napisał, iż „przepisy ustawy szczegółowo regulują wieloetapową procedurę przyjmowania do służby„, a ich istotnym element stanowi weryfikacja danych kandydata.

„Sprawdzana jest prawdziwość informacji zawartych w kwestionariuszu osobowym, w tym w policyjnych systemach informatycznych oraz w rejestrach prowadzonych przez organy państwowe, m.in. w Krajowym Rejestrze Karnym czy w systemie PESEL. Dodatkowo przeprowadzany jest wywiad środowiskowy” – informuje.

Przemysław Kędzior zaznacza, iż w razie stwierdzenia wątpliwości dotyczących kandydata – na przykład w postaci wpisów w policyjnych bazach danych – funkcjonariusze szczegółowo je analizują i wyjaśniają przed ewentualnym dopuszczeniem do służby. o ile w trakcie weryfikacji okaże się, iż kandydat nie spełnia ustawowych wymagań – w tym nie ma tzw. nieposzlakowanej opinii – komisja przerywa postępowanie kwalifikacyjne.

Policjant przypomina, iż pojęcie „nieposzlakowanej opinii” nie odnosi się wyłącznie do karalności. Jak wynika z orzecznictwa sądów administracyjnych, dana osoba może utracić ten przymiot także wtedy, gdy znajdzie się w kręgu podejrzeń lub gdy jej dotychczasowe zachowanie budzi poważne wątpliwości co do nieskazitelności charakteru…

Policjant z Opola zatrzymany za narkotyki. „Nie stwierdzono błędów w rekrutacji”

W przypadku mechanizmu awansu i przenosin mundurowych do innych wydziałów, Przemysław Kędzior opisuje ogólny ich mechanizm i zauważa, iż ostateczną decyzję w tej sprawie podejmuje komendant miejski lub powiatowy policji. Jednym z czynników jest dotychczasowa opinia służbowa funkcjonariusza. Rzecznik KMP dodaje, iż w trakcie służby funkcjonariusze podlegają innym mechanizmom kontrolnym niż kandydaci do pracy, związanym m.in z przepisami o ochronie informacji niejawnych.

W odpowiedzi na pytania o możliwe nieprawidłowości przy przyjmowaniu Miłosza M. do służby, Przemysław Kędzior podkreśla, iż komenda nie prowadzi w tej sprawie postępowania wyjaśniającego.

„Nie stwierdzono błędów rekrutacyjnych w zakresie powierzenia obowiązków tej osobie” – przekazał.

Przemysław Kędzior zapewnił też, iż „nie odnotowano zjawiska przenikania osób ze środowisk przestępczych czy narkotykowych do struktur policji”. Nie wskazał jednak o jakim przedziale czasowym mowa.

Bo o tym, jak cienka potrafi być granica między mundurowymi i tymi, których powinni ścigać, świadczy chociażby sprawa zatrzymania trzech funkcjonariuszy Samodzielnego Pododdziału Prewencji Policji podejrzanych o handel narkotykami. Albo przypadek niesławnej, byłej policjantki „Doris”, która karierę zaczynała w Opolu, a którą w połowie minionego roku przyłapano z mefedronem po tym, jak opuszczała klub nocny w Warszawie.

***

Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania

Idź do oryginalnego materiału