Pójdzie siedzieć za 89 groszy, tak się kończą żarty z KSeF!

18 godzin temu

Historia przysłowiowej babci kradnącej przysłowiowy batonik za parę złotych, przez wiele lat była dyżurnym argumentem w dyskusji o polskim wymiarze sprawiedliwości, ale po 2015 roku ten argument praktycznie znikł. Strony politycznego i prawnego sporu oraz sam wymiar sprawiedliwości powołują się na nową „argumentację” podważającą status sędziów, a choćby sądów i Trybunału Konstytucyjnego. Od ponad dziesięciu lat ciężko się przebić z babcią i batonikiem, jednak czego nie zobaczymy w mediach, to z pewnością pojawi się na portalach społecznościowych.

Kilka tygodni temu nie babcia, tylko młody człowiek, prawdopodobnie nieświadomie, otworzył nowy rozdział w karnych postępowaniach, który da się porównać do kradzieży batonika, chociaż o kradzieży nie może być mowy, no i dowodem w sprawie są prezerwatywy, nie słodycze. Wszystko zaczęło się od tego, co bardzo często motywuje twórców internetowych, czyli kontrowersyjnego pomysłu na zwiększenie zasięgów. Tomasz Sidorczuk z Bielska-Białej zamieścił na portalu TikTok nagranie uwieczniające zakup prezerwatyw, co samo w sobie zasięgów raczej przynieść nie mogło, na TikToku nie takie „sensacje” się publikuje. A jednak zasięgi zrobił i to niemałe, w czym prezerwatywy też miały swój udział, niemniej najważniejszy był kontekst. Młody człowiek poszedł do apteki, poprosił o paczkę prezerwatyw i za ten skromny zakup zażądał faktury. Gdy został poproszony o podanie numeru NIP, podyktował sprzedawczyni NIP Kancelarii Premiera i po weryfikacji w całej aptece zapanował wesoły nastrój.

Tomasz Sidorczyk od początku twierdził, iż w ten sposób chciał zwrócić uwagę na absurdy sytemu KSeF, szeroko komentowanej elektronicznej ewidencji faktur. W jego przekonaniu po wprowadzeniu KSeF każdy będzie mógł tak sobie „żartować” i podawać dowolny NIP, żeby uprzykrzyć pracę księgowości. Twórca z TikToka zrobił furorę wśród tak zwanych „wolnościowców”, ale jednocześnie mniej dowcipni komentatorzy, za to doświadczeni w wystawianiu faktur, od razu zwrócili uwagę, iż przed KSeF można było robić dokładnie to samo, o ile ktoś nie miał nic mądrzejszego do roboty i nie zdawał sobie sprawy z konsekwencji. Oprócz tego, iż takie działanie rozmija się z rozumem, to rzecz jasna jest bezprawne, o czym przekonał się dowcipniś.

Film na TikToku obejrzało ponad milion widzów, w tym urzędnicy Śląskiego Urzędu Celno-Skarbowego w Katowicach, dlatego Tiktoker został wezwany do urzędu na przesłuchanie i usłyszał zarzuty o czym osobiście poinformował, ale już w całkowicie poważnym, nie dowcipnym tonie:

W czwartek sprawa miała ciąg dalszy. Urzędnicy skarbowi potraktowali incydent z całą powagą i surowością. – Dziś zostałem przesłuchany w śląskim urzędzie celno-skarbowym w Katowicach. Zostały mi przedstawione zarzuty podżegania do wystawienia nierzetelnej faktury. Przesłuchanie przebiegło profesjonalnie i spokojnie. (…) Dla mnie jest to kuriozum, iż tak ważne instytucje zajmują się sprawą o 89 groszy, bo tyle dokładnie wynosił podatek VAT od zakupionych przeze mnie prezerwatyw. Zamiast zająć się problemem, który pokazałem, władza ściga mnie.

Zarzuty karnoskarbowe to niekoniecznie koniec kłopotów Tomasza Sidorczuka, żądanie wystawienia faktury za prezerwatywy na Kancelarię Premiera albo na jakikolwiek inny podmiot, bez zgody tego podmiotu, to materiał na znacznie poważniejszy zarzuty oszustwa. Zawsze i wszędzie należy wspierać obywatela w nierównej walce z administracją, ale czym innym jest działanie na rzecz najlepiej pojętego interesu społecznego, a czym innym trollowanie w dodatku noszące znamiona przestępstwa. Obojętnie jak oceniamy KSeF po prostu nie wolno kłamać i oszukiwać dla uzyskania korzyści, w tym przypadku korzyścią są zasięgi i „dobra zabawa”.

Nie wierzymy nikomu, nie wierzymy w nic! Patrzymy na fakty i wyciągamy wnioski!

Idź do oryginalnego materiału