W Sosnowcu zatrzymano 45-latka, który umieścił ładunek wybuchowy na samochodzie byłej partnerki. Doszło do eksplozji, która uszkodziła auto. Po przeszukaniu mieszkania i pomieszczeń gospodarczych mężczyzny śledczy zabezpieczyli "materiały i substancje, a także przedmioty przypominające broń". Do zdarzenia doszło dzień po głośnym wyroku sądu, również dotyczącym podłożenia bomby u byłej partnerki.
Podłożył ładunek na aucie byłej partnerki. Doszło do detonacji

"Policja w Sosnowcu otrzymała w środę zgłoszenie o uszkodzeniu samochodu marki Peugeot, do którego doszło przy ulicy Franciszkańskiej" - czytamy w czwartkowym komunikacie służb.
Okazało się, iż na zaparkowanym aucie umieszczono ładunek, który w wyniku eksplozji uszkodził szyby, lusterko i karoserię pojazdu. W zdarzeniu nikt nie ucierpiał.
Eksplozja ładunku w Sosnowcu. 45-latek umieścił go na aucie byłej partnerki
Rozmowa z właścicielką samochodu oraz świadkami doprowadził policję z wydziału kryminalnego do byłego partnera kobiety. 45-letni mieszkaniec Sosnowca został niedługo zlokalizowany i zatrzymany na terenie Będzina (woj. śląskie).
ZOBACZ: Brutalny atak w Nowym Targu. Ofiary nożownika walczą o życie w szpitalu
Przy współpracy z Samodzielnym Pododdziałem Kontrterrorystycznym Policji (SPKP) w Katowicach i strażakami z PSP, następnie mundurowi przeszukali należące do mężczyzny mieszkanie oraz pomieszczenia gospodarcze stojące przy ul. Mikołajczyka.
"Na czas trwania czynności służb, ze względów bezpieczeństwa ewakuowani również byli mieszkańcy budynku. W wyniku przeszukania śledczy zabezpieczyli materiały i substancje, a także przedmioty przypominające broń" - przekazała policja i dodała, iż wszystko zostanie poddane szczegółowej analizie.
Funkcjonariusze zapewnili, iż jeszcze w czwartek 45-latek zostanie doprowadzony do Prokuratury Rejonowej Sosnowiec-Północ, gdzie zostaną z nim wykonane czynności procesowe.
Wysłał żonie bombę, sąd zaostrzył wyrok. "Chciałby dokończyć, co zaczął"
Zdarzenie ze środy miało miejsce na dzień po głośnej decyzji sądu apelacyjnego, na mocy której skazano Błażeja K. na dożywocie. Sąd uznał, iż 25 lat więzienia to zbyt łagodna kara za własnoręczne skonstruowanie i wysłanie paczką bomby do swojej żony.
Sprawa rozpoczęła się w grudniu 2022 roku, gdy Urszula S. znalazła przed drzwiami pakunek, który wybuchł przy próbie otwarcia. Eksplozji towarzyszył wyrzut z ładunku śrub i ocynkowanych kolców. Kobieta cudem uniknęła śmierci, jednak odniosła poważne obrażenia i straciła rękę. Zagrożone były również 8-letnia Ola oraz 2,5-letni Bartek - dzieci Urszuli S. - oraz ich babcia.
ZOBACZ: Wysłał żonie bombę, sąd zaostrzył wyrok. "Chciałby dokończyć, co zaczął"
W marcu Sąd Okręgowy w Zielonej Górze skazał Błażeja K. na 25 lat więzienia. Orzekł również zakaz zbliżania się do pokrzywdzonych i kontaktowania się z nimi, a także wypłatę zadośćuczynienia w wysokości 500 tys. zł dla kobiety i po 200 tys. zł dla jej dzieci. Prokuratura zabezpieczyła hipotekę domu oskarżonego na poczet kar, a sąd zastrzegł dodatkowo, iż mężczyzna będzie mógł ubiegać się o warunkowe zwolnienie po 20 latach. Wyrok był nieprawomocny.
Prokuratura i pełnomocniczka oskarżycieli posiłkowej domagały się surowszej kary i na tą przystał sąd apelacyjny. Skazany będzie mógł ubiegać się o wcześniejsze zwolnienie po 35 latach. Podtrzymano przy tym pozostałe części orzeczenia sądu pierwszej instancji


1 godzina temu














English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·