Wszystko rozpoczęło się 15 lipca około godz. 15.15 na stacji paliw BP w Swarzędzu. Właściciel Audi poinformował policję, iż podczas tankowania zauważył przy wlewie paliwa nietypowe urządzenie z przewodami. Ze względu na możliwość wystąpienia poważnego zagrożenia rozpoczęto szeroko zakrojoną akcję służb.
Okoliczne drogi zostały zamknięte, a ruch na fragmencie DK92 wstrzymany. Zapadła również decyzja o czasowym zatrzymaniu pociągów na odcinku Swarzędz – Poznań Antoninek. Ewakuowano pobliskie punkty handlowe i usługowe, a także odcięto dopływ gazu. W działaniach, poza policją, uczestniczyli strażacy, strażnicy miejscy oraz ratownicy medyczni.
Do wstępnego rozpoznania samochodu wykorzystano policyjnego drona z kamerą wysokiej rozdzielczości. Następnie urządzeniem zajęli się funkcjonariusze zespołu minersko-pirotechnicznego poznańskiego pododdziału kontrterrorystycznego.
Badania przeprowadzone później z udziałem ekspertów Laboratorium Kryminalistycznego KWP w Poznaniu wykazały, iż obawy służb nie były bezpodstawne. Według ustaleń śledczych przy samochodzie znajdowało się improwizowane urządzenie zapalające wyposażone w zdalny zapalnik i niewielką ilość materiału pirotechnicznego. Z opinii biegłego wynika, iż umieszczenie go w rejonie baku stwarzało zagrożenie dla życia i zdrowia osób znajdujących się w pobliżu.
Policjanci rozpoczęli więc ustalanie, kto i w jakich okolicznościach umieścił urządzenie w samochodzie. Analizowano monitoring, przesłuchiwano świadków, szczegółowo badano pojazd i prowadzono działania operacyjne. Jak przekazuje Komenda Miejska Policji w Poznaniu, zgromadzony materiał skierował podejrzenia w stronę osoby, która pierwotnie zgłosiła całe zdarzenie.
30 lipca zatrzymano 35-letniego właściciela Audi. Według śledczych mężczyzna w toku postępowania miał próbować skierować dochodzenie na fałszywe tory, przekazywać funkcjonariuszom nieprawdziwe informacje oraz spreparować dowód.
Policjanci przeszukali miejsca, w których ostatnio przebywał podejrzany. W jego miejscu zamieszkania zabezpieczono półprodukty, które według funkcjonariuszy, mogły posłużyć do skonstruowania ładunku, a także mieszaninę pirotechniczną podobną do substancji wykorzystanej w urządzeniu znalezionym przy samochodzie.
35-latek usłyszał dwa zarzuty. Pierwszy dotyczy sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa eksplozji materiałów wybuchowych i łatwopalnych, zagrażającego życiu lub zdrowiu wielu osób. Drugi obejmuje składanie fałszywych zeznań i tworzenie fałszywych dowodów.
Mężczyzna odmówił składania wyjaśnień. Na wniosek prokuratury sąd zdecydował o jego tymczasowym aresztowaniu na trzy miesiące. Zgodnie z informacjami przekazanymi przez policję za zarzucane mu czyny może grozić do 10 lat pozbawienia wolności.

1 godzina temu












English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·