Pijaństwo, awantury, bieganie z nożami. Co musi się wydarzyć, by mieszkańcy znowu poczuli się bezpiecznie?

mylomza.pl 2 dni temu
– Ktoś musi głośno powiedzieć to, czego wielu mieszkańców boi się wypowiedzieć – pisze w liście do naszej redakcji czytelniczka, siostra starszej i schorowanej mieszkanki Grądów-Woniecka. Jej słowa to reakcja na wydarzenia, które rozegrały się tydzień temu. Kobieta pyta, co jeszcze musi się wydarzyć, aby mieszkańcy tej niewielkiej miejscowości mogli wreszcie poczuć się bezpiecznie

Niewielka miejscowość, jak jedna z wielu. Mężczyzna traci panowanie nad autem i wbija się w balkon jednego z bloków. Po badaniu w szpitalu okazuje się, iż ma z tyłu głowy dwie rany wyglądające na postrzałowe. To nie historia kryminalna, a prawdziwe zdarzenia, które rozegrały się 21 sierpnia w Grądach-Woniecku. Prokuratura postawiła Kacprowi G., Oliwii W., Mateuszowi Ł. i Klaudii O. zarzut nieudzielenia pomocy rannemu. Główny podejrzany, Marcin D., usłyszał między innymi zarzut działania z bezpośrednim zamiarem pozbawienia życia poszkodowanego Łukasza M.

[news:1852779]

Ta historia szczególnie poruszyła siostrę starszej, schorowanej mieszkanki miejscowości, w której rozegrały się te dramatyczne wydarzenia. Kobieta uważa, iż to, co się stało, było tylko kwestią czasu.


- Piszę, bo ktoś w końcu musi powiedzieć głośno to, czego wielu mieszkańców boi się ujawnić. W tej wsi po zachodzie słońca zaczyna się drugie życie. Pijaństwo, awantury, bieganie z noż
Idź do oryginalnego materiału