
Premier Donald Tusk zapowiedział powołanie zespołu analitycznego, który ma pilnie sprawdzić możliwe polskie wątki w sprawie Jeffreya Epsteina. Jak zaznaczył, jeżeli wstępne ustalenia potwierdzą obawy rządu, możliwe będzie wszczęcie śledztwa.
— Zdecydowaliśmy wspólnie z ministrem sprawiedliwości, prokuratorem generalnym i ministrem koordynatorem do spraw służb specjalnych o powołaniu zespołu analitycznego i być może także rozpoczęciu śledztwa, jeżeli analizy potwierdzą nasze obawy, w związku ze skandalem pedofilskim w Stanach Zjednoczonych — powiedział Tusk we wtorek (3 lutego) przed posiedzeniem rządu.
Tusk mówił o konieczności „rzetelnej analizy, plik po pliku” dokumentów dostępnych publicznie, a w razie potrzeby także o zwróceniu się do strony amerykańskiej o materiały nieujawnione, jeżeli mogłyby dotyczyć polskich tropów lub ewentualnych pokrzywdzonych.
Szef rządu podkreślił, iż w sprawach przestępstw seksualnych wobec dzieci „nie ma miejsca na relatywizowanie”, a państwo ma obowiązek działać zdecydowanie. Wskazał też, iż w dokumentach pojawiają się pierwsze informacje o osobach z Krakowa, które miały kontaktować się z Epsteinem, sugerując możliwość zorganizowania „grupy polskich kobiet lub dziewcząt” — i iż takich śladów może być więcej.
— jeżeli ktoś chce ubić na tym polityczny interes lub ma polityczny powód, żeby przemilczeć i twierdzić, iż nic się nie stało. To jest dla mnie oczywiste, iż nic na tym nie ugra. Straci na tym dobre imię i wstyd zostanie z kimś takim do końca życia. Nie możemy pozwolić, by ktokolwiek to lekceważył tę kwestię, szczególnie dlatego, iż do zbadania są polskie wątki — oświadczył.
Premier odniósł się również do pojawiających się wśród części komentatorów spekulacji, jakoby cała operacja mogła mieć charakter „honey trap” (pułapki obyczajowej) powiązanej z rosyjskimi służbami — zastrzegając, iż to hipotezy wymagające weryfikacji.












English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·