Czterech osadzonych w zakładzie karnym wzięło udział w rowerowej wyprawie realizowanej w ramach jednego z programów readaptacyjnych. Gdzie i w jakim celu pojechali?
W Polsce za murami jednostek penitencjarnych przebywają dziesiątki tysięcy osób. W oficjalnych statystykach Służby Więziennej stan ewidencyjny na 31 marca 2026 roku wynosił 70.786 osadzonych, w tym 61.688 skazanych, 7897 tymczasowo aresztowanych i 1201 ukaranych. Przy takiej skali pojawia się pytanie, które dla części społeczeństwa może być niewygodne:
Czym adekwatnie ma być więzienie? Wyłącznie miejscem odbywania kary czy również miejscem przygotowania człowieka do życia po jej zakończeniu?
Pozbawienie wolności jest karą, ale pobyt w zakładzie karnym nie ogranicza się do zamknięcia osadzonego w celi. System penitencjarny przewiduje również działania mające przygotować skazanych do funkcjonowania po opuszczeniu jednostki.
W praktyce może to oznaczać pracę, naukę, terapię, zajęcia sportowe, zajęcia kulturalno-oświatowe, programy readaptacyjne czy działania ukierunkowane na rozwijanie określonych umiejętności. Służba Więzienna pokazuje przykłady programów związanych m.in. z aktywizacją zawodową, przygotowaniem do życia na wolności czy odpowiedzialnym zachowaniem na drodze.
I właśnie ten element systemu często wywołuje największe emocje. Bo kiedy mówimy o pracy czy nauce, łatwiej uznać je za przygotowanie do powrotu na wolność. Trudniej może być zrozumieć, dlaczego elementem programu ma być wyjazd rowerowy albo spacer z psem.
27 sierpnia 2026 roku czterech skazanych z Zakładu Karnego w Zarębie, pod opieką wychowawcy Działu Penitencjarnego, wyjechało rowerami do schroniska dla bezdomnych zwierząt w Przylasku.
„Już sama forma wspólnego wyjazdu stanowiła istotny element zajęć sportowych, promujących aktywność fizyczną, współpracę oraz odpowiedzialne spędzanie czasu. Głównym celem wizyty była jednak pomoc czworonożnym podopiecznym schroniska. Skazani uczestniczyli w wyprowadzaniu psów na spacer, zapewniając zwierzętom kontakt z człowiekiem, ruch oraz tak potrzebną im uwagę. W miarę możliwości pomagali również w realizacji podstawowych, codziennych czynności związanych z funkcjonowaniem schroniska i opieką nad jego podopiecznymi.” – wyjaśnia mł. chor. Damian Kościen z ZK w Zarębie.
Nie oznacza to oczywiście, iż kilka godzin spędzonych w schronisku kogokolwiek automatycznie „resocjalizuje”. Tego nie da się zmierzyć jednym wyjazdem. o ile takie zajęcia mają przynosić efekt, muszą być częścią dłuższego procesu.
To właśnie jest najciekawsza część całej dyskusji. Państwo wydaje środki na utrzymanie więziennictwa, funkcjonariuszy, infrastrukturę oraz programy prowadzone z osobami pozbawionymi wolności. Jednocześnie osoba skazana ma po odbyciu kary wrócić do społeczeństwa.
Można więc postawić dwa przeciwstawne pytania. Czy skazany powinien podczas odbywania kary wyłącznie ponosić jej konsekwencje, czy również otrzymać narzędzia pozwalające mu po wyjściu nie wrócić do przestępstwa? Z drugiej strony można pytać, gdzie przebiega granica między rozsądną resocjalizacją a działaniami, które społeczeństwo może odbierać jako zbyt łagodne traktowanie osób odbywających karę.
Przykład Zaręby nie daje odpowiedzi na pytanie o skuteczność całego systemu. Pokazuje jednak, jak nietypowe mogą być współczesne metody pracy ze skazanymi: zamiast kolejnego wykładu – rower, zamiast zajęć wyłącznie za murami – schronisko, a zamiast teorii o odpowiedzialności – konkretna praca przy zwierzętach.
„Tego rodzaju działania mają istotne znaczenie w procesie resocjalizacji i readaptacji społecznej. Bezpośredni kontakt ze zwierzętami, zaangażowanie w pomoc oraz możliwość działania na rzecz innych uczą empatii, odpowiedzialności i wrażliwości na potrzeby słabszych. Jednocześnie uczestnictwo w zajęciach poza murami jednostki penitencjarnej pozwala kształtować adekwatne postawy społeczne oraz rozwijać umiejętności potrzebne do prawidłowego funkcjonowania po powrocie do społeczeństwa.” – wyjaśnia funkcjonariusz ZK w Zarębie
O tym, czy takie działania mają sens, ostatecznie nie powinien decydować sam atrakcyjny charakter zajęć. Najważniejsze pytanie brzmi: ilu ludzi po opuszczeniu więzienia rzeczywiście potrafi dzięki takim programom funkcjonować zgodnie z prawem i nie wraca za kraty?
„Wizyta w schronisku w Przylasku była więc czymś więcej niż tylko kolejną aktywnością w ramach programu. Była okazją do połączenia sportu, pomocy i nauki odpowiedzialności, a przede wszystkim do pokazania, iż choćby niewielkie gesty i zaangażowanie mogą mieć realne znaczenie – zarówno dla potrzebujących pomocy zwierząt, jak i dla osób uczestniczących w procesie swojej społecznej readaptacji.” – zapewnia mł. chor. Damian Kościen.
Jak oceniasz ten proces? Czy tego typu zajęcia powinny być realizowane w zakładzie karnym, czy jest to zbyt daleko idąca forma resocjalizacji?


1 godzina temu









English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·