Ogromne straty po pożarze w Lipnicy Dolnej. „Rodzina nie zostanie sama”

7 godzin temu

81 strażaków, 20 pojazdów i 13 godzin działań – to liczby pokazujące skalę środowego pożaru w Lipnicy Dolnej. Jeszcze bardziej dramatyczny jest jednak bilans strat. Ogień zniszczył stolarnię i gospodarstwo rolne, a w pożarze zginęło 29 sztuk bydła (początkowo mówiono choćby o 50). Wójt gminy Lipnica Murowana Tomasz Gromala zapewnia, iż poszkodowana rodzina może liczyć na pomoc.

Po zakończeniu akcji gaśniczej coraz wyraźniej widać rozmiar zniszczeń. Jak przekazał w czwartek wójt Tomasz Gromala, spłonęły zabudowania wraz z wyposażeniem zakładu stolarskiego, wyprodukowanym materiałem i maszynami rolniczymi. Ostateczny bilans mówi również o 29 sztukach bydła, które zginęły w pożarze.

Dla właścicieli oznacza to nie tylko utratę majątku, ale również poważne problemy z dalszym prowadzeniem działalności gospodarczej i gospodarstwa.

81 strażaków, 20 pojazdów

Akcja rozpoczęła się około godz. 2.30 w nocy i trwała przez wiele godzin. Łącznie uczestniczyło w niej 81 strażaków i 20 pojazdów. Na miejscu działały jednostki z gmin Lipnica Murowana i Nowy Wiśnicz oraz strażacy z Komendy Powiatowej PSP w Bochni.

Praca nie skończyła się wraz z ugaszeniem największych płomieni. Do monitorowania pogorzeliska wykorzystano również drony jednostek OSP Łomna i OSP Leszczyna. Jeszcze w godzinach wieczornych sprawdzano teren i lokalizowano zarzewia ognia.

Po pożarze potrzebny był także ciężki sprzęt. W ramach działań zarządzania kryzysowego zapewniono koparkę, która pomagała w porządkowaniu terenu oraz przygotowaniu padłego bydła do specjalistycznego transportu.

Pomoc przyszła także od mieszkańców i przedsiębiorców

W działania włączyły się osoby prywatne. Jak przekazał wójt, mieszkańcy Wojciech Goryl, Dariusz Heród i Sławomir Dychus nieodpłatnie udostępnili sprzęt i pomagali w pracach podczas pożaru oraz po zakończeniu akcji.

Gmina zapewniała ratownikom wodę, a ciepły posiłek bezpłatnie dostarczyli właściciele Hotelu i Gospody Pod Kamieniem.

Na miejscu, poza strażakami, pracowali również policjanci, Powiatowy Lekarz Weterynarii wraz z pracownikami, przedstawiciele Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego oraz pogotowia gazowego i energetycznego.

„Rodzina nie zostanie sama”

Po tragedii pojawiają się już deklaracje wsparcia dla poszkodowanych. Wójt podkreśla, iż pomoc będzie szczególnie potrzebna wobec ogromu zniszczeń i utraty możliwości normalnego prowadzenia stolarni oraz gospodarstwa.

– Na pewno rodzina nie zostanie sama z ciężarem prac i najbliższych obowiązków – zapewnił Tomasz Gromala.

W najbliższym czasie prawdopodobnie okaże się, jaką konkretnie formę przybierze pomoc dla poszkodowanych.

Idź do oryginalnego materiału