Parafia św. Franciszka i św. Klary w Tychach obchodzi dzisiaj (4 października) odpust, wspominając jednego ze swoich patronów – św. Franciszka z Asyżu. Zmarł 800 lat temu. Dzisiaj jest jednym z najbardziej znanych świętych. W ludzkiej wyobraźni jego postać utrwaliła się w sposób nader przesłodzony. Tymczasem, mówiąc dzisiejszym językiem, był on komandosem Pana Boga, nie uznającym żadnych kompromisów w sprawie wiary, np. zdecydowanie walczył z islamem.
W Tychach tylko jedna parafia obchodzi w ciągu roku dwa odpusty – bo ma dwoje patronów. Jest to parafia świętych Franciszka i Klary. Właśnie dzisiaj, 4 października, w sposób szczególnie uroczysty, Kościół katolicki wspomina św. Franciszka z Asyżu – i Tychy, dzięki swojej franciszkańskiej placówce, mają w tych światowych obchodach swój udział.
Na czym polega
owa dzisiejsza wyjątkowość? Na tym, iż dokładnie 800 lat temu św. Franciszek przekroczył próg śmierci, a dzisiaj jest jednym z najbardziej znanych na świecie świętych – o czym łatwo się przekonać, odwiedzając Asyż.
Postać św. Franciszka
w sposób zniekształcony weszła do popkultury. Gdyby nie to, iż Franciszek wierzył w Boga, pewnie dzisiaj wciągnęliby go na swoje sztandary różnej maści czerwoni i zieloni marksiści. Powszechnie przedstawiany jest bowiem jako słodki biedaczyna w połatanym habicie, otoczony zwierzątkami, a do tego pacyfista, któremu obca jest wszelka przemoc. Błąd. To był zaprawiony w bojach wojownik, twardo stąpający po ziemi, nieuznający w sprawie wiary żadnych kompromisów, zawsze gotowy do skutecznej walki. Dzisiaj, w dobie unijnej polityki multi-kulti nazwany byłby prawdopodobnie groźnym fanatykiem, pozbawionym tolerancji oszołomem, wrogiem ekumenizmu, wojującym islamofobem, a może choćby imperialistą religijnym.
Bazylika św. Franciszka w Asyżu; fot. ZBKto chce
w miarę gwałtownie poznać Franciszka, jakim był naprawdę, powinien sięgnąć np. po książkę „Przemyśleć historię. Katolicka interpretacja ludzkiego losu”, której autorem jest Vittorio Messori.
Messori przytacza słowa
uznanego historyka, o tym, iż „Franciszek z Asyżu jest najbardziej reprezentatywnym i ortodoksyjnym wytworem Kościoła z okresu wypraw krzyżowych”. Ten wielki święty „nie jest faktycznie postacią, którą na ogół nam się przedstawia. Nie był prekursorem teologii wyzwolenia. Ani też nie był heroldem chrześcijaństwa przesłodzonego, uproszczonego, ekologiczno-pacyfistycznego: kimś ciągle uśmiechniętym, wiejskim prostaczkiem rozmawiającym z ptakami i zawierającym przyjaźń z wilkami”.
A oto inny,
pouczający fragment książki Vittorio Messoriego: „Co się tyczy pewnego ekumenizmu, pojmowanego jako kapitulacja lub ustępstwa, to „prawdziwy” Franciszek kilka też ma z tym wspólnego. Po nawróceniu całe jego życie było naznaczone troską nie tyle o akademicki dialog z muzułmanami, ile raczej o nawrócenie ich na wiarę Chrystusową. Wiele razy próbował dotrzeć na Wschód, z wyraźnym celem poniesienia męczeństwa. Nie szedł tam więc, żeby szerzyć idee pokojowe, ale by głosić Ewangelię w sposób tak oczywisty, iż zasłużyłby na śmierć z rąk niewiernych”.
Grób św. Franciszka w Asyżu; fot. ZBW książce
wydanej w 1992 roku (w Krakowie w 1998 roku) wspomina się o dobrze znanej w tej chwili z najazdu imigrantów Ceucie w Afryce. Messori przypomina, iż pierwszymi męczennikami z epoki franciszkańskiej są św. Daniel i jego kanonizowani towarzysze: Angellus, Samuel, Donnallus, Leon, Mikołaj i Hugolin. Wszyscy oni po okrutnych torturach zostali zamordowani w Maroku (tuż po śmierci św. Franciszka), ponieważ mimo ostrzeżeń władz islamskich nie chcieli słyszeć o „dialogu” i próbowali nawrócić każdego, kto do nich trafił. Godne uwagi jest to, iż franciszkanie owi głosili orędzie po włosku i łacinie, ponieważ nie znali w ogóle języka, którym posługiwała się miejscowa ludność.
Dzisiaj
dziwnie się zapomina o zbrojnej ekspansji islamu i wypieraniu chrześcijan z podbitych przez muzułmanów ziem Bliskiego Wschodu – kolebki chrześcijaństwa, narzucając tu religię głoszoną przez proroka Mahometa. Franciszek żarliwie popierał prawa krzyżowców do odzyskania utraconych chrześcijańskich terenów dzisiejszego Bliskiego Wschodu. Vittorio Messori wspomina, iż po dwóch bezowocnych próbach dotarł w końcu w 1219 roku (za piątą wyprawą krzyżową) na te tereny. Cudem uniknął śmierci z rąk muzułmanów, przeżywszy wymierzane mu przez nich krwawe chłosty. W końcu udało mu się spotkać z sułtanem Malikiem al-Kamil. Towarzyszący Franciszkowi brat zakonny Iluminat zanotował później pamiętny, a jakże mało znany dialog między sułtanem i „biedaczyną” z Asyżu. Warto ową rozmowę przytoczyć, bo argumenty sułtana są przez przeciwników Kościoła często przytaczane i dzisiaj.
– Wasz Pan
poucza w Ewangeliach, iż nie powinniście odpłacać złem za zło i nie możecie odmówić choćby płaszcza, kto wam chce zabrać tunikę. Tym bardziej wy, chrześcijanie, nie powinniście najeżdżać naszych ziem! – powiedział Malik al-Kamil.
– Wydaje mi się,
że nie czytałeś, panie, całej Ewangelii – odpowiedział Franciszek. – Gdzie indziej jest istotnie powiedziane: jeżeli twoje oko jest dla ciebie powodem grzechu, wyłup je i odrzuć od siebie. W ten sposób Jezus chciał nas pouczyć, iż choćby jakiś człowiek był dla nas przyjacielem lub krewnym, lub choćby był nam drogi jak źrenica oka, musimy być gotowi oddalić go, wyrwać z korzeniami z naszego otoczenia, gdyby próbował oddalić nas od wiary i miłości naszego Boga. Dlatego właśnie chrześcijanie postępują słusznie, kiedy zajmują wasze ziemie i walczą z wami, wy bowiem bezcześcicie imię Chrystusa i staracie się oddalić od religii tylu, ilu tylko możecie. Gdybyście natomiast chcieli poznać, wyznawać i czcić Stwórcę i Odkupiciela świata, kochalibyśmy was jak siebie samych”.
Święty Franciszek
nie poprzestał tylko na słowach. Aby przekonać sułtana, wyzwał go (a raczej przedstawiciela jego religii) na pojedynek. Zaproponował sąd Boży. On, Franciszek, i jakiś wybrany przez sułtana gorliwy muzułmanin, mieli wejść w płomienie: Franciszek, wzywając Chrystusa, a muzułmanin Mahometa i Allaha! Do takiego pojedynku, niestety, nie doszło, a szkoda, bo dzisiaj być może świat wyglądałby zupełnie inaczej.
Zdzisław Barszewicz

1 godzina temu










English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·