W poniedziałek 3 sierpnia rusza ogólnoeuropejska operacja policji drogowej wymierzona w kierowców przekraczających dozwoloną prędkość. Działania potrwają tydzień i obejmą także Polskę. Największą zmianą w porównaniu z poprzednimi edycjami nie jest jednak sama skala kontroli, tylko przepis obowiązujący od marca tego roku, który rozszerzył zatrzymywanie prawa jazdy na drogi poza obszarem zabudowanym.
Radiowóz stojący z innymi służbami na drodze. | Fot. FotoDax / Shutterstock.Operacja potrwa od 3 do 9 sierpnia i obejmie 31 państw
Akcję pod kryptonimem „Speed” koordynuje ROADPOL, europejskie stowarzyszenie policji drogowej zrzeszające służby z 31 krajów, powołane w 2019 roku w niemieckim Münster. Organizacja prowadzi kilka skoordynowanych kampanii rocznie, a sierpniowa jest drugą w tym roku edycją poświęconą prędkości, po tej z 13-19 kwietnia. Jak wskazywała przedstawicielka ROADPOL Jana Peleskova, jednoczesne i wyraźnie widoczne kontrole w państwach członkowskich mają nie tylko odstraszać od niebezpiecznych zachowań, ale też budować świadomość społeczną.
Kalendarz na resztę roku jest już ustalony. Od 16 do 22 września odbędą się Roadpol Safety Days, od 5 do 11 października działania skupią się na korzystaniu z telefonów podczas jazdy, od 16 do 22 listopada na ciężarówkach i autobusach, a od 14 do 20 grudnia na trzeźwości kierowców.
Od marca 2026 prawo jazdy tracą także kierowcy poza obszarem zabudowanym
To najważniejsza zmiana dla kierowców wyjeżdżających latem poza miasto. Dotychczas obligatoryjne zatrzymanie prawa jazdy na 3 miesiące za przekroczenie dopuszczalnej prędkości o więcej niż 50 km/h dotyczyło wyłącznie obszaru zabudowanego. Od marca 2026 roku ta sama sankcja obowiązuje również poza obszarem zabudowanym, na drogach jednojezdniowych dwukierunkowych. W praktyce oznacza to, iż jazda 141 km/h na zwykłej drodze krajowej z limitem 90 km/h kończy się dziś tak samo jak 101 km/h na miejskiej ulicy.
Do 13 lipca policja ujawniła 3869 takich przypadków
Skalę zjawiska pokazują dane przekazane przez policję. Jak poinformował p.o. rzecznika prasowego Komendy Głównej Policji podinspektor Robert Opas w rozmowie z portalem Interia, do 13 lipca 2026 r. funkcjonariusze drogówki ujawnili 3869 przypadków przekroczenia prędkości o ponad 50 km/h poza obszarem zabudowanym na drogach dwukierunkowych jednojezdniowych. Wszystkie te sytuacje, po wejściu w życie marcowej zmiany, oznaczają utratę uprawnień na kwartał.
Mandat zaczyna się od 50 zł, a przy recydywie sięga 5000 zł
Polski taryfikator ma charakter progresywny i nie zmienił się przed tegoroczną akcją. Za przekroczenie prędkości do 10 km/h grozi mandat 50 zł i 1 punkt karny. Stawki rosną wraz ze skalą naruszenia, a najwyższa podstawowa wynosi 2500 zł. o ile kierowca popełni to samo wykroczenie ponownie w ciągu dwóch lat, mandat może zostać podwojony, co daje maksymalną karę 5000 zł. Za jedno naruszenie można też otrzymać do 15 punktów karnych.
Kontrole obejmą też trzeźwość i okolice przejść dla pieszych
Choć nazwa operacji wskazuje na prędkość, zakres czynności jest szerszy. Policjanci zapowiadają wzmożone patrole w rejonie przejść dla pieszych oraz w terenie zabudowanym, a każdy zatrzymany pojazd może zostać sprawdzony również pod kątem stanu technicznego, wymaganych dokumentów i trzeźwości kierującego. Kontrola rozpoczęta od pomiaru prędkości nierzadko kończy się więc mandatem za coś zupełnie innego.
Nieoznakowane radiowozy grup SPEED w akcji
Pomiar prowadzony jest dwutorowo. Poza patrolami z ręcznymi miernikami laserowymi na drogach pojawiają się nieoznakowane pojazdy grup SPEED wyposażone w wideorejestratory, które rejestrują prędkość w ruchu, jadąc za kontrolowanym samochodem. Ich przewagą jest to, iż kierowca zwykle nie ma podstaw, by je zauważyć, a materiał wideo dokumentuje nie tylko prędkość, ale też sposób jazdy: wyprzedzanie, zajeżdżanie drogi czy niezachowanie odstępu.
W Warszawie łatwo zapomnieć o tymczasowych ograniczeniach na remontowanych odcinkach
Stolica jest miejscem, gdzie do stałych ograniczeń dochodzą te wprowadzane na czas robót drogowych, a są one egzekwowane dokładnie tak samo. Na remontowanym odcinku Wisłostrady między tunelem a ulicą Grodzką od końca lipca obowiązuje ograniczenie do 50 km/h i potrwa ono do początku listopada. Kierowca przyzwyczajony do wyższego limitu na tej trasie może przekroczyć go o kilkadziesiąt kilometrów na godzinę, choćby nie mając poczucia, iż jedzie szybko.
To samo dotyczy licznych stref ograniczonej prędkości w Śródmieściu oraz odcinków, na których limit spada do 30 km/h. Punktem odniesienia dla mandatu jest zawsze prędkość dopuszczalna w danym miejscu i czasie, a nie ta, która obowiązywała tam w zeszłym miesiącu. Przy tygodniu wzmożonych kontroli warto założyć, iż pomiar może pojawić się również tam, gdzie dotąd go nie było.
Od 50 zł do 5000 zł. Różnica mieści się w kilkudziesięciu kilometrach na godzinę
Rozpiętość kar w polskim taryfikatorze jest stukrotna i to ona najlepiej pokazuje, gdzie leży realne ryzyko. Dolny próg, czyli 50 zł i jeden punkt, jest kwotą, którą większość kierowców przyjmie bez namysłu. Górny, 2500 zł podwojone przy recydywie do 5000 zł, plus utrata prawa jazdy na kwartał, oznacza dla wielu osób utratę możliwości dojazdu do pracy. Między tymi skrajnościami nie ma przepaści czasowej ani technicznej, tylko kilkadziesiąt kilometrów na godzinę i chwila nieuwagi przy wyjeździe z obszaru zabudowanego, gdzie limit rośnie, ale kończy się w miejscu, którego łatwo nie zauważyć.
Największą zmianę w tym roku warto przemyśleć przed wakacyjnym wyjazdem, a nie po zatrzymaniu. Zwykła droga krajowa poza miastem, jednojezdniowa i dwukierunkowa, to dziś ten sam reżim co ulica w mieście: przekroczenie o ponad 50 km/h oznacza odebranie uprawnień na trzy miesiące. Na takich trasach limit często wynosi 90 km/h, a różnica między jazdą 120 a 141 km/h bywa kwestią jednego wyprzedzania na prostym odcinku. o ile planujesz dłuższą trasę, warto ustawić ogranicznik prędkości, bo to jedyne rozwiązanie działające niezależnie od tego, czy patrzysz akurat na prędkościomierz.
Osobno warto pamiętać o rzeczy, którą kierowcy odkrywają zwykle za późno: przekroczenie ujawnione przez fotoradar albo odcinkowy pomiar wraca do właściciela pojazdu pocztą po kilku tygodniach i nie znika, jeżeli kierowca zapomni o zdarzeniu. Wezwania z tygodnia wzmożonych kontroli będą więc przychodziły jeszcze we wrześniu. jeżeli prowadzisz samochód służbowy albo pożyczasz auto rodzinie, ustalcie od razu zasady wskazywania kierującego, bo odmowa wskazania osoby, której powierzono pojazd, jest odrębnym wykroczeniem i kosztuje więcej niż samo przekroczenie prędkości.

2 godzin temu












English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·