Do dramatycznych wydarzeń doszło 7 maja w domu przy ul. Mokrej w Raszynie. 67-letni Bogusław G. pojawił się w miejscu zamieszkania swojej byłej żony i oddał do niej strzał z broni palnej. 45-letnia kobieta zginęła na miejscu, a w chwili zdarzenia w domu przebywało dwoje ich dzieci. To 11-letni syn zaalarmował służby, które po przyjeździe zastały dzieci przed budynkiem. Sprawca uciekł samochodem, a policja natychmiast rozpoczęła szeroko zakrojoną obławę. Kilka godzin później jego ciało odnaleziono na cmentarzu w Praż
mowie.Wyniki sekcji i nowe ustalenia śledczychJak przekazał rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie, przeprowadzone 12 maja sekcje zwłok wykazały jednoznacznie, iż zarówno kobieta, jak i sprawca zmarli w wyniku ran postrzałowych głowy. Śledczy potwierdzają tym samym wcześniejsze przypuszczenia dotyczące przebiegu
tragedii.Prokuratura podkreśla również, iż mężczyzna nie miał prawa posiadać broni, z której oddano strzał. Zostało mu ono cofnięte po prawomocnym wyroku z listopada 2024 roku. Wówczas sąd skazał go za znęcanie się nad rodziną. Broń, którą wcześniej posiadał legalnie, została zdeponowana przez policję, co oznacza, iż użyty w Raszynie pistolet musiał pochodzić z nielegalnego źródła. Okoliczności jego zdobycia są w tej chwili przedmiotem śledztwa.Śledczy zapowiadają kolejne ekspertyzy, w tym badania balistyczne zabezpieczonej broni oraz analizy genetyczne i daktyloskopijne. Mają one pomóc w dokładnym odtworzeniu przebiegu zdarzeń i potwierdzeniu wszystkich ustaleń
procesowych.Wciąż nieznany motyw i nowe wątkiNa obecnym etapie postępowania nie udało się ustalić bezpośredniego motywu działania sprawcy. Jak wynika z informacji przekazanych przez prokuraturę, konieczna może być szczegółowa analiza zabezpieczonych nośników danych, w tym telefonów i komputerów, aby odtworzyć ostatnie kontakty i stan psychiczny męż
czyzny.Miejsce na cmentarzu w Prażmowie, gdzie Bogusław G. odebrał sobie życie. Fot. DGNiejasne pozostaje także, dlaczego po dokonaniu zbrodni 67-latek udał się właśnie na cmentarz w Prażmowie. Śledczy przyznają, iż na razie nie mają potwierdzonych informacji wyjaśniających wybór tego
miejsca.Nowe światło na ostatnie godziny życia sprawcy rzucają relacje osób z jego otoczenia. Z ustaleń medialnych wynika, iż w dniu tragedii kontaktował się ze znajomą, do której wysyłał wiadomości o pożegnalnym charakterze. Miał również informować ją wcześniej o planach odwiedzenia
dzieci.Niebieska Karta i możliwe umorzenieProkuratura przypomina jednocześnie, iż w przeszłości w rodzinie prowadzona była procedura Niebieskiej Karty, a interwencje policji miały miejsce już w 2022 roku. To właśnie te zdarzenia były podstawą późniejszego wyroku skazującego.Śledztwo w sprawie zabójstwa jest kontynuowane przez stołecznych policjantów pod nadzorem prokuratury. Jak zaznaczają śledczy, ich celem pozostaje pełne wyjaśnienie wszystkich okoliczności tragedii, mimo iż z uwagi na śmierć sprawcy postępowanie karne w tym zakresie najprawdopodobniej zostanie formalnie
umorzone.Czytaj też: