Nocny atak na metro w Warszawie. W minutę zniszczyli dwa wagony i uciekli

2 godzin temu

W nocy na stacji metra Stokłosy doszło do spektakularnej dewastacji. Siedmiu zamaskowanych mężczyzn w ciągu kilkudziesięciu sekund pokryło sprayem dwa wagony pociągu pierwszej linii, po czym uciekło przed przyjazdem policji. Skład wycofano z ruchu, a trwa szacowanie strat i poszukiwania sprawców.

Fot. Warszawa w Pigułce

W nocy z piątku na sobotę na pierwszej linii metra w Warszawie doszło do poważnego incydentu. Na stacji Stokłosy grupa zamaskowanych mężczyzn zdewastowała dwa wagony pociągu, pokrywając je farbą w sprayu. Skład został natychmiast wycofany z ruchu, a sprawą zajmuje się policja.

Szybka akcja na stacji Stokłosy

Do zdarzenia doszło około godziny 1.36 w nocy. Jak poinformowało Metro Warszawskie, siedmiu zamaskowanych mężczyzn w malarskich kombinezonach zatrzymało pociąg jadący w kierunku Kabat. Sprawcy mieli zerwać zabezpieczenie drzwi, uniemożliwiając odjazd składu, a następnie w ciągu około minuty pokryć dwa wagony graffiti.

Z relacji wynika, iż akcja była dobrze zorganizowana i trwała bardzo krótko. Po zakończeniu wandale oddalili się z miejsca zdarzenia jeszcze przed przyjazdem służb.

Metro wycofane z ruchu

Zniszczony skład został natychmiast wycofany z eksploatacji i skierowany do zajezdni na Kabatach. Tam wagony zostały poddane czyszczeniu. Trwa szacowanie strat, które obejmują zarówno koszty usuwania farby, jak i straty wynikające z czasowego wyłączenia pociągu z rozkładu jazdy.

Przedstawiciele Metra Warszawskiego przekazali, iż Straż Ochrony Metra nie interweniowała, ponieważ funkcjonariusze pełnią stałe dyżury na stacjach końcowych, a incydent miał miejsce na stacji pośredniej.

Policja prowadzi dochodzenie

Komenda Stołeczna Policji potwierdziła otrzymanie zgłoszenia o dewastacji. Funkcjonariusze prowadzą czynności mające na celu ustalenie tożsamości sprawców. Na razie nikt nie został zatrzymany. Śledczy analizują m.in. nagrania z monitoringu oraz materiały, które pojawiły się w mediach społecznościowych. Sprawcom może grozić odpowiedzialność karna za zniszczenie mienia.

Incydent ponownie zwraca uwagę na problem wandalizmu w komunikacji miejskiej. Ostateczne koszty naprawy oraz konsekwencje prawne dla sprawców będą znane po zakończeniu postępowania.

Idź do oryginalnego materiału