Wracamy do sprawy nielegalnego transportu zwierząt, do którego doszło w rejonie Lasu Borkowskiego. Przypomnijmy: 2 kwietnia informowaliśmy o zatrzymaniu czterech obywateli Ukrainy i dramatycznych warunkach przewozu 56 zwierząt – psów i kotów stłoczonych w brudnych, ciasnych klatkach, bez wentylacji i bez wymaganych dokumentów. Dziś mamy nowe informacje.
Przypomnijmy: do interwencji służb doszło po zgłoszeniu mieszkańca Krakowa, który podczas spaceru z psem zauważył podejrzaną sytuację na bocznej drodze w pobliżu ul. Zawiłej. Na miejscu trwał przeładunek klatek ze zwierzętami między dwoma dostawczakami. Strażnicy miejscy i policjanci, którzy przybyli na miejsce, ujawnili łącznie 56 zwierząt – psów i kotów – stłoczonych w brudnych, zbyt ciasnych klatkach. Transport był nielegalny, a warunki przewozu określono jako skrajnie niehumanitarne.
Skontaktowaliśmy się z Powiatowym Lekarzem Weterynarii w Krakowie, lek. wet. Piotrem Śliwą, który był obecny podczas interwencji i nadzorował zabezpieczenie zwierząt. Z jego relacji wynika, iż działania służb rozpoczęły się 31 marca w godzinach popołudniowych, ale trwały aż do godziny 3:00 w nocy z 31 marca na 1 kwietnia.

– Incydent przewozu zwierząt – psów i kotów pochodzących z Ukrainy – został ujawniony 31 marca przez mieszkańca Krakowa, który zawiadomił Straż Miejską. Następnie powiadomiono inne służby, w tym KTOZ i Policję. Po przybyciu na miejsce oraz przeprowadzeniu oględzin przez biegłego sądowego z zakresu weterynarii, w porozumieniu z Powiatowym Lekarzem Weterynarii i jego Zastępcą, podjęto decyzję o zabezpieczeniu wszystkich zwierząt oraz towarzyszącej im dokumentacji – informuje lekarz.
Zwierzęta przewieziono do Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w Krakowie i objęto opieką. Jak relacjonuje Śliwa, 1 kwietnia wszystkie psy i koty zostały przebadane przez Powiatowego Lekarza Weterynarii, a ich identyfikacji dokonano wyłącznie na podstawie czipów. Co istotne – stan większości zwierząt oceniono jako dobry.
– Zwierzęta – z wyjątkiem dwóch kotów i trzech psów, u których stwierdzono objawy odwodnienia i niedożywienia – były w dobrej kondycji – zaznacza Powiatowy Lekarz Weterynarii.

To wyraźnie kontrastuje z pierwszymi relacjami służb, które mówiły o „skrajnie niehumanitarnych warunkach transportu”. Choć rzeczywiście przewóz odbywał się w brudnych, ciasnych klatkach i bez podstawowych zabezpieczeń, to – jak pokazują późniejsze badania – większość zwierząt nie była w stanie zagrażającym życiu.
Sprawą zajmuje się teraz Policja, która prowadzi postępowanie pod kątem znęcania się nad zwierzętami. Jak ustaliliśmy, badane są m.in. wątki przewozu zwierząt w niedostosowanym pojeździe, bez wymaganych uprawnień kierowcy i konwojenta oraz bez dokumentów weterynaryjnych – w tym świadectw zdrowia.
– Po otrzymaniu od Policji dokumentów towarzyszących zwierzętom, tj. paszportów i dokumentów rodowodowych, Inspekcja Weterynaryjna podejmie stosowne działania administracyjne wobec przewoźnika. Będzie też konieczne wykonanie dodatkowych badań poziomu przeciwciał przeciwko wściekliźnie – zapowiada Śliwa.
Na koniec lekarz weterynarii zaznacza, iż choć to jedyny tego typu przypadek ujawniony w ostatnich latach na terenie Krakowa, nie można wykluczyć, iż podobne przewozy miały miejsce wcześniej, zwłaszcza w tranzycie.
Do sprawy będziemy wracać.