Naukowcy: Punkty nadzorowanego zażywania narkotyków nie zwiększają przestępczości

bejsment.com 12 godzin temu

Naukowcy z Uniwersytetu McGilla przekonują, iż w dłuższej perspektywie funkcjonowanie w Toronto punktów zapobiegania przedawkowaniu oraz nadzorowanych miejsc zażywania narkotyków nie prowadzi do wzrostu przestępczości.

Z opublikowanego badania wynika, iż w ciągu 10 lat liczba zgłoszeń dotyczących przestępczości w dzielnicach, w których uruchomiono takie placówki, pozostawała na zbliżonym poziomie lub wręcz malała. Autorzy analizy podkreślają, iż wyniki stoją w sprzeczności z częstymi obawami mieszkańców i części polityków.

– Sprzeciw opinii publicznej i decydentów często koncentruje się na kwestiach bezpieczeństwa i rzekomej degradacji dzielnic – powiedziała Dimitra Panagiotoglou, główna autorka badania. – Chcieliśmy sprawdzić, czy dane faktycznie potwierdzają te twierdzenia.

Badacze przeanalizowali dane policyjne z Toronto dotyczące przestępczości w pobliżu dziewięciu miejsc nadzorowanej konsumpcji narkotyków, otwartych po 2017 roku, a następnie zamkniętych pod presją lokalnych społeczności. Analiza objęła pięć kategorii poważnych przestępstw: napaść, kradzież samochodu, włamanie oraz kradzież mienia o wartości powyżej 5 tys. dolarów, w promieniu 400 metrów od tych obiektów.

Jak wskazano, po otwarciu części placówek w niektórych rejonach odnotowano krótkotrwały wzrost liczby włamań, jednak w kolejnych latach liczba zgłoszeń spadła, podobnie jak przypadki napaści. Nie stwierdzono natomiast związku między funkcjonowaniem tych punktów a kradzieżami samochodów.

Autorzy zaznaczają, iż podobne wnioski płyną z badań prowadzonych w innych miastach. Przyczyny późniejszego spadku przestępczości nie są jednoznaczne i mogą wiązać się m.in. ze zwiększoną obecnością policji oraz rozwojem inicjatyw z zakresu zdrowia psychicznego.

Naukowcy podkreślają, iż niemal dekadę po uznaniu kryzysu opioidowego w Kanadzie za zagrożenie zdrowia publicznego, środki ograniczania szkód wciąż budzą silne kontrowersje.

– Potrzebujemy jednocześnie realizmu i współczucia – zaznaczyła Panagiotoglou. – Obawy mieszkańców są zrozumiałe, ale kryzys ten odzwierciedla głębsze problemy systemowe, takie jak mieszkalnictwo, rynek pracy i dostęp do toksycznych substancji.

Idź do oryginalnego materiału