Nauczycielka zabiła syna swojego kochanka. Chłopiec był jej uczniem

2 godzin temu

25 kwietnia 2001 roku spokojna Szkoła Podstawowa w Czarnej Białostockiej stała się miejscem jednej z najbardziej wstrząsających zbrodni. 11-letni Piotr Popławski wyszedł z lekcji po tym, jak przekazano mu, iż ma zgłosić się do gabinetu pielęgniarki. Kilkanaście minut później nauczyciele znaleźli go ciężko rannego. O zabójstwo chłopca została oskarżona jego była wychowawczyni – kobieta, którą jeszcze niedawno rodzice i uczniowie uważali za jedną z najbardziej lubianych nauczycielek w szkole.

Romans, o którym wiedziało całe miasteczko

Mariola Myszkiewicz pochodziła z rodziny od lat związanej z edukacją. Była córką cenionych pedagogów, ukończyła studia nauczycielskie i rozpoczęła pracę jako nauczycielka edukacji wczesnoszkolnej w Szkole Podstawowej w Czarnej Białostockiej. Wśród uczniów uchodziła za osobę spokojną i zaangażowaną, a rodzice oceniali ją jako oddaną swojej pracy. Nic nie wskazywało na to, iż w ciągu kilku lat jej nazwisko będzie kojarzone z jedną z najgłośniejszych zbrodni na Podlasiu.

Przełom nastąpił w 1997 roku. Podczas szkolnych zawodów sportowych poznała Jerzego Popławskiego – przedsiębiorcę prowadzącego tartak, żonatego ojca jednego z uczniów szkoły. Między nim i nauczycielką nawiązała się relacja, która gwałtownie przerodziła się w romans. Mężczyzna zapewniał, iż jego małżeństwo przechodzi kryzys i deklarował uczucia wobec kobiety. Jednocześnie nie ukrywał, iż nie zamierza rozbijać rodziny, tłumacząc, iż chce wychowywać syna w pełnym domu.

W niewielkiej Czarnej Białostockiej informacje rozchodziły się błyskawicznie. Związek bardzo gwałtownie przestał być tajemnicą. Według późniejszych relacji, Mariola Myszkiewicz spotykała się z niechęcią mieszkańców, otrzymywała anonimowe telefony i była publicznie krytykowana za romans z żonatym mężczyzną. Sprawa odbiła się również na jej życiu rodzinnym. Atmosfera wokół nauczycielki stawała się coraz bardziej napięta, a ona sama coraz gorzej radziła sobie z narastającą presją.


Rozstanie, po którym wszystko zaczęło się zmieniać

Romans trwał około czterech lat. Na początku 2001 roku Jerzy Popławski zakończył związek. Tłumaczył, iż chce ratować małżeństwo i skupić się na wychowaniu syna, 11-letniego Piotra. Dla Marioli Myszkiewicz decyzja ta okazała się ciosem. Z ustaleń śledczych oraz późniejszych opinii biegłych wynikało, iż po rozstaniu przeszła poważny kryzys emocjonalny. Miała dwukrotnie próbować odebrać sobie życie i przez długi czas nie potrafiła pogodzić się z zakończeniem relacji.

Jednocześnie przez cały czas pracowała w tej samej szkole, do której uczęszczał Piotr Popławski. Chłopiec był wcześniej jej uczniem, dobrze ją znał i nie miał powodów, by obawiać się spotkania z dawną wychowawczynią. Jak ustalili później śledczy, właśnie ten fakt miał odegrać kluczową rolę w wydarzeniach z 25 kwietnia 2001 roku.

W środę, 25 kwietnia 2001 roku, Mariola Myszkiewicz pojawiła się w Szkole Podstawowej nr 2 w Czarnej Białostockiej znacznie wcześniej, niż wynikało z jej planu lekcji. Jej zajęcia miały rozpocząć się dopiero po południu, jednak około godziny 9.30 weszła do sekretariatu i poprosiła o klucz do gabinetu lekarskiego. Wyjaśniła, iż chce się zważyć. Prośba nie wzbudziła podejrzeń – nauczycielka pracowała w szkole od lat, dlatego sekretarka bez wahania wydała jej klucz.

Po wejściu do gabinetu Mariola wyszła jeszcze na szkolny korytarz. Zatrzymała dwóch uczniów i poprosiła ich, aby natychmiast przyprowadzili 11-letniego Piotra Popławskiego, ucznia klasy IV B. Chłopcy przekazali koledze, iż pielęgniarka prosi go do gabinetu. Piotr bez wahania opuścił lekcję plastyki. Nie miał powodów przypuszczać, iż dzieje się coś niepokojącego.

Kiedy chłopiec wszedł do środka, nie zastał pielęgniarki. W gabinecie czekała wyłącznie Mariola Myszkiewicz. Zamknęła drzwi od środka i wyjęła z plecaka nóż introligatorski. Tego, co wydarzyło się w pierwszych minutach spotkania, nigdy nie udało się w pełni odtworzyć. Wiadomo jednak, iż kobieta po chwili zaatakowała dziecko, zadając mu około 20 ciosów, głównie w szyję, głowę, plecy i okolice pach. Piotr próbował się bronić, jednak w starciu z dorosłą kobietą nie miał szans.

Krzyki dobiegające z gabinetu oraz krew wypływająca spod drzwi zwróciły uwagę nauczycielek przechodzących korytarzem. Kobiety próbowały dostać się do środka, jednak drzwi były zamknięte. Na pomoc ruszył nauczyciel wychowania fizycznego, który wyważył je kopnięciem. W tym samym momencie Mariola wykorzystała zamieszanie i wybiegła z pomieszczenia. Zanim ktokolwiek zorientował się, co się wydarzyło, opuściła budynek szkoły.

W gabinecie nauczyciele znaleźli ciężko rannego Piotra. Natychmiast wezwano pogotowie ratunkowe, jednak obrażenia okazały się zbyt rozległe. Chłopiec zmarł wskutek masywnego krwotoku, jeszcze przed udzieleniem skutecznej pomocy medycznej. Wiadomość o tragedii błyskawicznie rozeszła się po Czarnej Białostockiej. Przed szkołą zaczęli gromadzić się przerażeni rodzice, którzy nie wiedzieli jeszcze, które dziecko padło ofiarą ataku. Wśród nich znajdowali się również Jerzy Popławski i jego żona, nieświadomi, iż zamordowanym chłopcem jest ich syn.

Policja natychmiast rozpoczęła obławę. Świadkowie bez trudu wskazali, kto ostatni widział Piotra żywego i kto wybiegł z gabinetu tuż po ataku. Jeszcze tego samego dnia za Mariolą Myszkiewicz wydano list gończy. Funkcjonariusze sprawdzali drogi wyjazdowe z miasta, okoliczne lasy i miejsca, w których mogła szukać schronienia. Tymczasem nauczycielka była już daleko od szkoły, a jej kilkudniowa ucieczka dopiero się rozpoczynała.

Telefon do siostry

Po opuszczeniu szkoły, Mariola Myszkiewicz zatrzymała przypadkowego kierowcę fiata 126p. Mężczyzna zgodził się ją podwieźć, nie wiedząc, iż ma przed sobą osobę poszukiwaną za zabójstwo dziecka. Później kobieta przez kilka dni ukrywała się na terenie Puszczy Knyszyńskiej, unikając kontaktu z ludźmi i przemieszczając się pieszo. Z ustaleń śledczych wynikało, iż była wyczerpana fizycznie i psychicznie, a ostatecznie dotarła do Marek pod Warszawą, gdzie zapukała do drzwi domu prowadzonego przez siostry zakonne. Nie ujawniła im, kim jest ani dlaczego potrzebuje pomocy. Zakonnice udzieliły jej schronienia, widząc jedynie zdezorientowaną i wyczerpaną kobietę.

Po dwóch dniach ukrywania się Mariola zadzwoniła do swojej siostry. Rozmowa stała się przełomem. Niedługo później zdecydowała się zakończyć ucieczkę i oddała się w ręce policji. Została przewieziona do Białegostoku, gdzie rozpoczęły się przesłuchania. Przyznała, iż zabiła Piotra, jednak zaprzeczała, by planowała zemstę na jego ojcu. Twierdziła, iż chciała jedynie porozmawiać z chłopcem, a do ataku doszło pod wpływem silnych emocji. Biegli psychiatrzy i psychologowie nie podzielili tej wersji. Uznali, iż w chwili popełnienia zbrodni była poczytalna, rozumiała znaczenie swojego działania i mogła kierować swoim postępowaniem.


Sąd uznał, iż zbrodnia była zaplanowana

Proces rozpoczął się przed Sądem Okręgowym w Białymstoku. Prokuratura przekonywała, iż motywem była zemsta na Jerzym Popławskim za zakończenie kilkuletniego romansu. Według śledczych świadczyły o tym przygotowania do zbrodni – przyniesienie noża do szkoły, uzyskanie klucza do gabinetu lekarskiego, zwabienie chłopca pod fałszywym pretekstem oraz zamknięcie drzwi od środka. Obrona próbowała wykazać, iż kobieta działała w stanie silnego wzburzenia emocjonalnego, jednak sąd nie podzielił tej argumentacji. Biegli wskazali, iż jej zachowanie miało cechy działania przemyślanego, a nie nagłego wybuchu emocji.

15 lutego 2002 roku Mariola Myszkiewicz została skazana na 25 lat pozbawienia wolności. Sąd uznał, iż kara dożywotniego więzienia byłaby zbyt surowa, ale jednocześnie podkreślił wyjątkową brutalność czynu i brak okoliczności, które mogłyby go usprawiedliwiać. 30 października 2002 roku Sąd Apelacyjny w Białymstoku utrzymał wyrok w mocy, a 29 maja 2003 roku Sąd Najwyższy oddalił kasację obrony. Tym samym wyrok stał się ostateczny. Sędziowie podkreślili, iż choć oskarżona znajdowała się w stanie silnego wzburzenia psychicznego, nie był to afekt w rozumieniu prawa karnego. Zebrane dowody wskazywały, iż działała świadomie i z zamiarem dokonania zemsty.


Zbrodnia, o której mieszkańcy pamiętają do dziś

Śmierć 11-letniego Piotra na zawsze zmieniła Czarną Białostocką. Mieszkańcy przez lata wspominali dzień, w którym spokojna szkoła stała się miejscem jednej z najbardziej wstrząsających zbrodni popełnionych przez nauczyciela w Polsce. Rodzina chłopca musiała zmierzyć się z niewyobrażalną stratą, a cała społeczność z pytaniem, jak osoba ciesząca się zaufaniem dzieci i rodziców, mogła dopuścić się takiego czynu.

Do dziś sprawa Marioli Myszkiewicz pozostaje jednym z najbardziej poruszających przykładów zbrodni motywowanej osobistą obsesją i pragnieniem odwetu. W orzeczeniach sądów wszystkich instancji podkreślano, iż ofiarą konfliktu dorosłych padło niewinne dziecko, które nie miało żadnego wpływu na decyzje swoich rodziców. To właśnie ten motyw sprawił, iż sprawa na trwałe zapisała się w historii polskiej kryminalistyki.


Źródła:

https://bialystok.se.pl/nauczycielka-zemscila-sie-na-11-letnim-synu-swojego-kochanka-piotrus-byl-jej-uczniem-a-ona-go-zadzgala-aa-gXCz-RX9a-urLo.html

https://umbradetektywi.pl/nauczycielka-zabila-ucznia-co-wydarzylo-sie-w-czarnej-bialostockiej/

https://niezalezna.pl/polska/nieudany-romans-skutkowal-okrutna-zbrodnia-najfajniejsza-nauczycielka-w-szkole-zemscila-sie-ojcu-ucznia/535967

https://www.rmf24.pl/fakty/news-utrzymany-wyrok-dla-nauczycielki-zabojczyni,nId,123465

https://www.wprost.pl/kraj/23292/nauczycielka-skazana.html

https://wiadomosci.wp.pl/25-lat-i-juz-6108720570918017a

Idź do oryginalnego materiału