Napaść na chłopca z Ukrainy w poznańskim tramwaju. Obrońca dotkliwie pobity

16 godzin temu

Poznańska policja jest w trakcie identyfikacji sprawców napaści na 60-latka, który w jednym z tramwajów stanął w obronie zaatakowanego chłopca z Ukrainy. Mężczyzna został podbity tak dotkliwie, iż wystąpiły u niego zaniki pamięci. Służby otrzymały właśnie nagrania zajścia i są w trakcie przesłuchiwania świadków - ustalił polsatnews.pl.

Polsat News, MPK Poznań
Policja szuka sprawców brutalnego pobicia mężczyzny, który stanął w obronie atakowanego chłopca z Ukrainy

- W piątek około południa trzej mężczyźni zaatakowali słownie jadącego tramwajem linii numer 16 chłopca pochodzenia ukraińskiego. Mężczyźni byli agresywni i wulgarni . - przekazał polsatnews.pl Mł. insp. Andrzej Borowiak z Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu.

W obronie dziecka stanął jeden z pasażerów tramwaju, 60-letni mężczyzna. Wówczas agresja napastników została skierowana na niego.

ZOBACZ: "'Bohater' w polskim autobusie". Szef MSZ Ukrainy o ataku w Bielsku-Białej

- Chłopiec wysiadł, a mężczyźni jechali dalej. Po wyjściu z tramwaju na ulicy Kurpińskiego jeden z mężczyzn uderzył 60-latka kilka razy pięścią w twarz, następnie kolanem w klatkę piersiową i głowę - powiedział mł. insp. Andrzej Borowiak.

Mężczyzna chciał ochronić dziecko z Ukrainy. Skończyło się brutalnym pobiciem

Pobity 60-latek wraz z żoną zgłosił się na komisariat w sobotę, wcześniej przebywał w szpitalu. Pobicie było na tyle poważne, iż mężczyzna doznał zaników pamięci i policja na podstawie nagrań i zeznań świadków odtwarzała przebieg wydarzeń.

ZOBACZ: Chwile grozy przed kościołem. Atak na księdza, sprawca zatrzymany

Rzecznik wielkopolskiej policji potwierdził, iż w poniedziałek zabezpieczone zostały nagrania przekazane przez Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne w Poznaniu oraz materiały pochodzące z monitoringu miejskiego.

Zapisy wideo wraz z zeznaniami świadków posłużą do identyfikacji napastników. Tych było trzech, choć za pobicie odpowiada przede wszystkim jeden z mężczyzn. Policja nie wyklucza, iż jeżeli sprawców nie uda się gwałtownie odnaleźć, to w dalszym toku postępowania nagrania z wizerunkami poszukiwanych zostaną udostępnione publicznie.

WIDEO: "Narodowość nie miała znaczenia". Policjantka o tragedii w Bytowie
Idź do oryginalnego materiału