Drogówka

Pijany kierowca bez prawka wpadł z narkotykami w Kołbieli
[FOTO] Akcja ratunkowa na dworcu. Pociąg relacji Bielsko-Biała - Gdynia z opóźnieniem
Tragiczne skutki potrącenia na pasach. Kobieta zmarła w szpitalu
4 tysiące mandatu dla kierowcy bmw
Wypadek w Nędzy
Wypadek ciężarówki MAN na 203. kilometrze trasy w kierunku Wrocławia. Pojazd wpadł do rowu
Pierwsze zderzenie samochodów na nowej obwodnicy DK12
Pijany kierowca przewoził w aucie dzieci, żonę i ojca. Skandaliczny brak odpowiedzialności
Była to niebezpieczna podróż. Na szczęście została przerwana
Stłuczka na światłach [AKTUALIZACJA]
Sześciolatka samotnie szła wzdłuż torów. Straciła całą rodzinę w katastrofie
Jeden z nich utknął w śniegu, a drugi przyjechał mu pomóc. Obaj pijani
Wykoleił się pociąg Polregio. Komisja podała przyczynę
Przewoził rodzinę, w tym dzieci, będąc pod wpływem
Tragiczny wypadek na przejściu dla pieszych w Chorzowie
Wypadek w regionie: 4-latek helikopterem trafił do Rzeszowa
Bardzo groźny wypadek w Bieszczadach. Dziecko z poważnymi obrażeniami
Wpadł do lodowatej wody - uratowali go policjanci
Czterolatek ranny w wypadku, ojciec nie powinien wsiąść za kierownicę
Potrącenie pieszej na Wyszyńskiego
Stłuczka na światłach
Pomagaj z sercem
Zderzenie tramwajów w Krakowie. Są poszkodowani
Wypadek z udziałem dziecka: 4-letni chłopiec trafił do szpitala
Pijany mężczyzna awanturował się w pociągu na Podkarpaciu. Trafił w ręce policji
Nietrzeźwy kierowca pod śnieżną czapą
Wilk konał na mrozie. Nie wiadomo było, kto ma mu pomóc
Wykolejenie pociągu w Małopolsce. Służby gwałtownie wskazały przyczynę zdarzenia
Z sieci przy bloku miał ulatniać się gaz. Służby interweniowały w Kamieniu Pomorskim
Ranny wilk godzinami konał przy drodze. "Nie można go uśmiercić"
Śmiertelny wypadek na Dolnym Śląsku. Na DK5 zderzyły się dwa auta
Strażacy musieli użyć narzędzi hydraulicznych. Tragedia na DK5
Świadek wypadku opisuje. "Wpadli w histerię"
Kolejny wypadek kolejowy w Hiszpanii, wykolejone wagony Polregio, zarzuty dla policjantów
Nocne zderzenie w gminie Nowy Tomyśl. Toyotą – najpierw w sarnę, a potem w drzewo
W Małopolsce wykoleił się pociąg. Komisja wyjaśnia okoliczności zdarzenia
​Pociąg wykoleił się na trasie Miechów - Słomniki. Podróżowało nim 20 osób
Kolejny wypadek kolejowy w Hiszpanii. Skały uderzyły w przejeżdżający pociąg, są ranni
Groźny wypadek na zimowej drodze
Mur zawalił się i spadł na pociąg w Katalonii. Są ranni
Tragedia w Niemczech. Polacy w stanie krytycznym trafili do szpitala
O włos od tragedii w Kępniewie. Peugeot o mało nie wylądował pod lodem
Tragiczny wypadek na Grochowskiej. Nie żyje 6-letnie dziecko
Groźny karambol w Belgii. Polska ciężarówka zmiażdżona
Tychy: Hulajnogą elektryczną uderzył w samochód
Kierowcy czekają na te ekspresówki. Zapadły ważne decyzje
— Przecież mnie nie kochałaś. Bez miłości za mnie wyszłaś. Teraz mnie zostawisz, kiedy zachorowałem… — Nie zostawię! – powiedziała Maria i przytuliła Igora. – Jesteś najlepszym mężczyzną! Nigdy cię nie opuszczę… Igor nie mógł uwierzyć, iż to prawda. Miał zły nastrój… Maria była mężatką przez dwadzieścia pięć lat, a przez te wszystkie lata przez cały czas podobała się mężczyznom. Już w młodości była najbardziej rozchwytywaną dziewczyną. I nie tylko w młodości! W podstawówce chyba wszyscy chłopcy biegali właśnie za Marią. A przecież nie była klasyczną pięknością. Mimo to nie rozwiodła się z mężem, mimo iż był bardzo trudnym człowiekiem. Nie, Maria przeżyła z Władkiem do jego śmierci. Wychowali córkę, wydali ją za mąż. Młody zięć zabrał Darię do Włoch, teraz wysyłali piękne zdjęcia i zapraszali w gości. Władek jednak nie pojechał… Może Maria kiedyś pojedzie. A Władka już nie ma. Mąż Marii zginął w wypadku samochodowym. Tak bezsensownie… później powiedziano jej, iż być może poczuł się źle za kierownicą. Złapało go serce, spanikował, stracił panowanie nad autem. — Może zasłabł? – domyślała się Maria. — I tak już się nie dowiemy – westchnęła przyjaciółka, lekarka. – Przyczyna: rozległe obrażenia, nie do pogodzenia z życiem. Maria była w szoku. Przyjaciółka Lena pomogła wszystko załatwić. Ona też znała szczegóły z medycznych źródeł. Władka pochowali i Maria została sama w dużym domu, który razem z mężem budowali przez całe życie. Dla jednej osoby… dla kobiety – za duży, a do tego ciężar. Dom to dom. Tu przyda się męska ręka… Daria przyjechała na pożegnanie z ojcem. Zaczęła rozmowę o sprzedaży domu, kupnie mieszkania i ewentualnej przeprowadzce mamy do nich. — O nie! – wykrzyknęła Maria. – Nie po to ten dom budowałam, żeby sprzedawać. I do tej waszej Italii wcale mi się nie spieszy. Widziałam już tę waszą Italię… — Mamo! — Oj, naiwna jesteś, Darciu – uśmiechnęła się Maria przez łzy. – Tylko żartuję. — No to, skoro żartujesz, może nie jest tak źle. Nic nie było jednoznaczne. Tak jak nie był jednoznaczny sam nieboszczyk. Z jednej strony Władek był troskliwym i kochającym mężem. Z drugiej strony – człowiekiem humorów. Potrafił wyssać z Marii wszystkie nerwy, gdy miał zły dzień. Potem żałował, przepraszał, ale Maria łatwo przechodziła nad tym do porządku dziennego. Tak żyli dwadzieścia pięć lat! Można oszaleć… Daria pobyła i wyjechała – mąż dużo pracował, więc śpieszyła się do domu podtrzymywać ognisko domowe. Maria została sama. Choć wiedziała, iż to długo nie potrwa. Tak i było. Posmutniała kilka miesięcy, a kiedy otarła łzy, okazało się, iż wokół już zebrała się mała drużyna adoratorów. choćby mama Marii kiedyś się dziwiła, iż córka ciągle taka rozchwytywana. — I co oni w tobie widzą? Rzędami padają! Ani z ciebie piękność… czy ja czegoś nie rozumiem? — Jesteś dobra, mamo – śmiała się Maria, malując usta. – Uroda nic nie znaczy. Kobieta powinna mieć to coś – czar i charyzmę. — Idź już, kobieto, bo kawaler się znudzi i sobie pójdzie. — Inny przyjdzie – wzruszała ramionami Maria. I minęło prawie trzydzieści lat od tamtej rozmowy z mamą, a nic się nie zmieniło. Kobiety narzekają, iż po czterdziestce nie ma wolnych mężczyzn. Maria tego problemu nie rozumiała – w wieku czterdziestu sześciu lat miała aż dwóch kandydatów i obaj dobrzy. Serce Marii ciągnęło się do Darka – bardzo jej się podobał, był przystojny i zaradny, rozmowę z nim można było prowadzić godzinami. Ale mistrzem był jedynie w rozmowach. Maria polubiła go przez uszy, ale wiedziała – to nie mężczyzna do codziennego życia. Drugi kandydat, Igor, był prostym, konkretnym chłopem. Taki, co na święta może wypić beczkę, ale wszystko mu w rękach gra i się pali. Złota rączka, porządny charakter, choć z charakterem. Z żoną łagodny jak baranek, ale jak trzeba – góry przeniesie. Paradoksalnie, Igor bardziej Marii się nie podobał – cóż, kobieca logika! Nie mówił pięknych słówek, był milczkiem, ale jak wypił trochę – wtedy potrafił opowiadać historie, żartować, rozruszać towarzystwo. Pić też potrafił sporo, ale na drugi dzień był już w formie – polewał się zimną wodą i działał dalej, konkretny, solidny. Maria wybrała Igora. Darek się obraził, iż jego słodkie słowa nie podziałały, i zniknął. Maria wyszła za Igora, z czego był wniebowzięty. Na weselu wypił za dużo, śpiewał i tańczył do upadłego. — Idziesz jak burza! – śmiała się Lena. – Minął ledwo rok po śmierci Władka, a ty już za mąż idziesz. Nic się nie zmienia! Inne babki szukają chłopa świeczką w biały dzień, a ty tylko z domu wyjdziesz i już masz! — Tylko nie mów, iż „co oni w tobie widzą? Przecież nie jesteś choćby piękna!” — No… nie powiem. Ale zawsze byłaś jakaś podejrzanie rozchwytywana, to fakt. — Nie wiem, Leno, co oni we mnie widzą. Pogadaj o tym z moją mamą. Maria mrugnęła do przyjaciółki i poszła tańczyć z mężem. Tańczyła, rozganiając w głowie resztki wątpliwości. No i co, iż Igor jest prosty? Ale jaki silny. I złota rączka. A i do twarzy mu jeszcze całkiem nieźle. Poza tym większość czasu siedzi cicho – może to i lepiej. A jakby wybrała Darka, to co? Z pięknych słów zupy się nie ugotuje. Po kilku miesiącach Igor zmienił ogród Marii w bajkowy sad. Usunął zbędne drzewa. Ziemię wyrównał, zrobił rabatki, postawił altankę. W domu czuć było męską rękę. Maria wybrała sobie męża idealnie. Przy tym Igor zarabiał pieniądze, ciągle starał się sprawić Marii przyjemność prezentami. Maria porównywała krótki czas nowego małżeństwa z dwudziestoma pięcioma latami z Władkiem i szczerze żałowała, iż nie poznała Igora wcześniej. Złoty człowiek! Latem razem wieczorami grillowali w altanie, gdzie Igor postawił piękny, drewniany stół i ławki. Maria, najedzona, mrużyła oczy jak zadowolony kot. Igor uśmiechał się do niej. — O co chodzi, Igorze? — Nic takiego. Cieszę się. Pierwsza żona Igora była nudziarą, już nie wierzył, iż spotka tak wspaniałą kobietę. Byli szczęśliwi przez cztery lata, aż Igor zaczął gorzej się czuć. Męczył się szybko, chudł bez powodu. Kiedy wypił – a czasem lubił – czuł się jeszcze gorzej. — Igorze, idź do lekarza! – alarmowała Maria. – Co zwlekasz? Coś jest nie tak! — Przestań, Marysia, samo przejdzie! — Co to za średniowiecze? A jak nie przejdzie? Jak większość facetów boi się lekarzy? — Nie. Igor nie chciał powiedzieć, czego się boi. Bał się tylko jednego – iż jeżeli jest poważnie chory, Maria go zostawi. Nie będzie z chorym facetem. Wiedział, iż Maria wyszła za niego trochę z rozsądku, nie z wielkiej miłości. Ale on ją naprawdę kochał! Wbrew wszystkiemu. Zobaczył kiedyś zagubioną kobietę w sklepie, która nie mogła znaleźć portfela w torebce – i od razu się zakochał. Miała w sobie coś niezwykle rozczulającego. Od razu chciał ją wziąć w ramiona i chronić całe życie. choćby mama Igora powiedziała: — Synku, twoje życie… ale co ty w niej widzisz? Nie piękna, nie młoda. Ty jeszcze atrakcyjny. Każda młoda by za tobą poszła! Igor nie chciał nikogo oprócz Marii. Ale jeżeli zachoruje, czy Maria będzie go jeszcze chciała? Nie udało jej się go namówić na lekarza. Przyszedł sobotni wieczór, wpadli w gości Lena z mężem Borysem. Igor z Borysem grillowali, pili piwo. W kuchni Lena zapytała Marię: — Igor chory, czy co? — Sama nie wiem! – zdenerwowała się Maria. – Błagam go, żeby poszedł do lekarza. Ty jesteś lekarzem, co sądzisz? Igor jest chory? — No… wygląda gorzej, schudł, a jego skóra jest jakby żółtawa. — O Boże! Lena, przekonaj go, żeby poszedł do lekarza! Może ciebie posłucha? Lena spojrzała uważnie na Marię. — Marysiu… ty go kochasz? Pamiętam twoje wahania… Maria zacisnęła usta i nie odpowiedziała. Ale Lena nie zdążyła przekonać Igora – Igor zasłabł przy stole. Wezwali karetkę. Maria pojechała z mężem. Nie odzyskał przytomności. Trzymała go za rękę i modliła się. Zaraz go operowano. — Nowotwór wątroby. — Rak?! – przeraziła się Maria. — Czekamy na wyniki badań. Okazało się, iż to łagodny guz, ale już spory, kiedy Igor trafił do szpitala. Lekarze zakazali mu niemal wszystkiego, uprzedzili, iż powrót do zdrowia potrwa długo. I nie wiadomo, czy wróci do formy. Igor był załamany. W szpitalu odwiedziła go mama. Maria była w pracy, mama przyszła w dzień, przyniosła jedzenie z dozwolonego menu – a lista była bardzo krótka. — Syneczku, nie poznaję cię! – powiedziała pani Teresa. – Co się dzieje? Przecież żyjesz, to nie rak. Powinieneś się cieszyć, a ty taki smutny. Masz, zjedz kotleciki na parze. — Nie chcę jeść. — A powinieneś! O co chodzi? Maria przychodzi w ogóle? — Przychodzi… na razie – odparł Igor. — Co? Myślisz, iż cię zostawi? To głupia by była! — Ja już po wszystkim, do niczego się nie nadaję! choćby pracować nie mogę. Mam 50 lat, a jestem kaleką. Komu potrzebny kaleka? — Co się tu dzieje? – Maria weszła do sali. – Krzyki na cały oddział. Dzień dobry, Pani Tereso! — To chyba już pójdę. Cześć, Mario, trzymajcie się. — Co się stało? Mama machnęła ręką i wyszła. Maria umyła ręce i podeszła do łóżka męża. — No czemu taki zły, „kaleko”? Ręce, nogi są. Jaki z ciebie kaleka? Reszta się zagoi. Wiesz, co przeczytałam o wątrobie? — Co? — Że to jedyny narząd, który się regeneruje. jeżeli zostało ponad 50% wątroby – odrośnie! A tobie zostało 60%! Daj jej czas, wszystko będzie dobrze! — Ale czy ja jeszcze mam czas? — Co? – Maria nie zrozumiała. — Czas. — Igorze, czy coś mi ukrywasz? Lekarze mi czegoś nie mówią? — Nie o to mi chodzi… Igora wypisali do domu. Zaczęło się najgorsze – po każdej pracy od razu padał ze zmęczenia. To bolało go najmocniej. A zbliżały się jego urodziny, które teraz napawały go smutkiem – nic nie może zjeść, pić nie wolno. Co za radość! Maria wydawała się nie zauważać, iż Igor gwałtownie się męczy; z entuzjazmem jadła dietetyczne dania razem z nim. — Marysiu… – w końcu się odważył. – Powiedz, co z nami będzie? — W jakim sensie? – nie zrozumiała. — No… Powoli dochodzę do zdrowia. Zostawisz mnie, prawda? Powiedz lepiej teraz. — Dlaczego miałabym? Jest mi z tobą bardzo dobrze. — Tak było, póki wszystko robiłem i mogłem pracować. A teraz co dobrego? choćby mi samemu źle ze sobą. — Bez sensu! Bierz się w garść! — Staram się! Ale co to, dwa razy młotkiem stuknę i już leżę jak pies. Maria podeszła, objęła go od tyłu i przytuliła policzkiem do jego karku. — Kocham cię. Nigdy cię nie zostawię. A z rekonwalescencją się nie spiesz. Wszystko w swoim czasie. — Kochasz? Serio? — Serio, serio. Maria nie opuszcza Igora. Powoli, ale wraca do zdrowia. Na urodziny Maria zrobiła imprezę bez mocnych trunków, żeby nie czuł się samotny. Przyszło kilku znajomych, posiedzieli w altanie, pograli w planszówki. — Masz szczęście z żoną, Igorze – powiedzieli koledzy na pożegnanie. — Pewnie pójdziecie teraz pić za moje zdrowie? – zażartował. Pośmiali się i rozeszli. Wieczorem Maria i Igor siedzieli na ganku, patrzyli w gwiazdy. Szczęśliwi. Tego wieczoru Igor po raz pierwszy od miesięcy poczuł się naprawdę lepiej. Uwierzył, iż dochodzi do siebie. I iż żona rzeczywiście go nie zostawi. Przytulił Marię mocniej. — O co chodzi, Igorze? — Wszystko dobrze! – odpowiedział. — No nareszcie – uśmiechnęła się Maria i pocałowała go w policzek. Byli szczęśliwi…
Kontrole w domu pracownika. Szef ma prawo przyjechać i zwolnić Cię dyscyplinarnie w 5 minut
Nowe fakty po dramatycznym wypadku. Szokujące ustalenia, jest decyzja prokuratury
Truskawiecka: potrącenie pieszej przy przystanku