Mur przy Jubilacie znów zniszczony. Kilka miesięcy po remoncie pojawiło się kibicowskie graffiti

9 godzin temu

Zaledwie kilka miesięcy po zakończeniu remontu charakterystycznego murku w rejonie Jubilatu znów trzeba mówić o dewastacji. Na odnowionej powierzchni pojawiło się graffiti wykonane przez sympatyków Hutnika Kraków. Sprawa wywołała oburzenie wśród mieszkańców i ponownie otworzyła dyskusję o skali wandalizmu w przestrzeni publicznej Krakowa.

Świeżo wyremontowane miejsce znów zostało zniszczone

Mur w okolicy Jubilatu jeszcze niedawno był przykładem udanej interwencji w przestrzeni miejskiej. Po remoncie mieszkańcy mogli wreszcie zobaczyć uporządkowane i estetyczne miejsce w jednej z bardziej rozpoznawalnych części Krakowa. Tym większe emocje wzbudził fakt, iż odnowiony obiekt bardzo gwałtownie został pokryty nowym graffiti.

Na murze pojawił się napis promujący Hutnika Kraków. Dla części środowiska kibicowskiego takie działania bywają formą manifestowania przywiązania do klubu, jednak dla mieszkańców oznaczają przede wszystkim zniszczenie wspólnej przestrzeni i konieczność ponoszenia kolejnych kosztów jej odnowienia.

Radna: to nie jest wyraz kibicowania, tylko dewastacja

Do sprawy publicznie odniosła się krakowska radna Magdalena Mazurkiewicz, która podkreśliła, iż nie ma mowy o żadnej „niewinnej ekspresji”, ale o zwykłym niszczeniu miejskiego mienia.

Jak zaznaczyła, kibicowanie i duma z klubowych kolorów nie mogą usprawiedliwiać niszczenia przestrzeni publicznej, utrzymywanej z pieniędzy wszystkich mieszkańców. W jej ocenie tego rodzaju działania nie mają nic wspólnego ani z troską o miasto, ani z szacunkiem wobec krakowian. Zwróciła też uwagę, iż nie może być społecznej zgody na sytuację, w której świeżo wyremontowane miejsca po raz kolejny są dewastowane.

Jubilat to nie tylko punkt na mapie, ale także część krakowskiej pamięci

Sprawa budzi dodatkowe emocje również dlatego, iż chodzi o miejsce mocno zakorzenione w lokalnej tożsamości. „Jubilatka” to potoczna, sentymentalna nazwa odnosząca się do Domu Handlowego Jubilat — przez lata jednego z najbardziej znanych obiektów handlowych w Krakowie.

Dla wielu pokoleń krakowian Jubilat był symbolem nowoczesności i zakupowego prestiżu czasów PRL. Z tego powodu zniszczenie znajdującej się w jego sąsiedztwie przestrzeni odbierane jest nie tylko jako akt wandalizmu, ale także jako przejaw braku szacunku wobec miejsca o szczególnym znaczeniu dla miasta.

Graffiti kibicowskie to problem, z którym Kraków wciąż sobie nie radzi

Incydent przy Jubilacie nie jest odosobniony. Symbole i napisy związane z Wisłą, Cracovią i Hutnikiem od lat regularnie pojawiają się na murach, ogrodzeniach, wiaduktach i elewacjach w różnych częściach Krakowa — zarówno w centrum, jak i na osiedlach.

Choć część autorów takich napisów traktuje je jako element klubowej tożsamości albo znakowanie terytorium, z perspektywy mieszkańców pozostają one przede wszystkim przejawem wandalizmu. Problem ma nie tylko wymiar estetyczny, ale również finansowy, bo każda taka dewastacja oznacza kolejne wydatki na czyszczenie, malowanie i zabezpieczanie zniszczonych powierzchni.

Miasto usuwa napisy, ale nowe pojawiają się niemal natychmiast

Kraków od lat prowadzi działania związane z usuwaniem nielegalnych malunków i napisów. Zgłoszenia można przekazywać między innymi przez miejską stronę internetową i aplikację. W praktyce jednak walka z tym zjawiskiem przypomina niekończący się wyścig — stare graffiti znikają, ale w ich miejsce gwałtownie pojawiają się kolejne.

W przypadku murku przy Jubilacie pytanie nie brzmi dziś wyłącznie, kto odpowiada za zniszczenie. Coraz ważniejsze staje się to, jak gwałtownie służby miejskie będą musiały ponownie interweniować i ile znów będzie kosztować przywrócenie tego miejsca do porządku. Na razie sprawca nie został ujęty.

Estetyka miasta przegrywa z bezkarnością

Sprawa zdewastowanego murku pokazuje, iż Kraków wciąż nie znalazł skutecznego sposobu na ograniczenie kibicowskiego wandalizmu. Problem nie dotyczy już pojedynczych bazgrołów na uboczu, ale miejsc odnowionych, widocznych i ważnych dla miejskiej przestrzeni. Dla mieszkańców to kolejny sygnał, iż choćby kosztowne remonty nie gwarantują trwałego efektu, jeżeli za nimi nie idą skuteczna prewencja, monitoring i realna odpowiedzialność sprawców.

Patryk Trzaska

Idź do oryginalnego materiału