„Minuta dla Twojego bezpieczeństwa”. Dobry pomysł, którego powinno być znacznie więcej

3 godzin temu

Pięć minut, prosty język, konkretne przykłady i wiedza, która we właściwym momencie może naprawdę się przydać. „Minuta dla Twojego bezpieczeństwa” to nowy cykl Telewizji Polskiej przygotowany wspólnie z Ministerstwem Spraw Wewnętrznych i Administracji. Obejrzeliśmy pierwsze materiały i trzeba przyznać, iż pomysł jest bardzo dobry. Bez godzinnych rozmów, zbędnego straszenia i urzędowego języka. Problem jest adekwatnie odwrotny: skoro udało się stworzyć coś tak przystępnego, dlaczego pokazuje się tego tak mało i przede wszystkim dlaczego ograniczamy się głównie do anten Telewizji Polskiej?

Cykl wystartował 5 września i bazuje na wydanym wcześniej „Poradniku Bezpieczeństwa”. Mateusz Jarecki wraz z zaproszonymi ekspertami tłumaczy widzom, jak zachować się podczas pożaru, powodzi, długotrwałej awarii prądu czy skażenia chemicznego. Są również sygnały alarmowe, plecak ewakuacyjny, pierwsza pomoc, rodzinny plan kryzysowy i dezinformacja. Tematy poważne, ale przedstawione tak, żeby kilka minut przed telewizorem wystarczyło do zapamiętania najważniejszych rzeczy.

I właśnie forma jest tutaj największą zaletą. Przez ostatnie miesiące powstało mnóstwo materiałów dotyczących ochrony ludności i obrony cywilnej. Są poradniki, konferencje, prezentacje, szkolenia i dokumenty, ale trudno oczekiwać, iż przeciętny Polak po pracy usiądzie wieczorem i zacznie studiować kilkudziesięciostronicowe opracowanie dotyczące zachowania podczas kryzysu. Kilkuminutowy materiał telewizyjny działa zupełnie inaczej. Widzimy konkretną sytuację, słyszymy kilka prostych zasad i możemy je zapamiętać choćby wtedy, gdy wcześniej temat bezpieczeństwa zupełnie nas nie interesował.

Tym bardziej szkoda, iż skala emisji nie odpowiada potencjałowi programu. Premierowe odcinki TVP1 pokazuje w weekendy, w soboty o 14:15 i niedziele o 18:25, a później materiały pojawiają się również na innych antenach nadawcy. Część powtórek trafia jednak na godziny, w których trudno mówić o budowaniu masowego zasięgu. W środę jeden z odcinków wyemitowano w TVP1 o 6:50, a w czwartek „Minuta dla Twojego bezpieczeństwa” znalazła się w ramówce TVP Rozrywka o 22:45. Nie oznacza to oczywiście, iż program pokazywany jest wyłącznie wcześnie rano albo późnym wieczorem, bo są również znacznie lepsze godziny. Pokazuje jednak, iż wciąż traktujemy go bardziej jak pozycję w ramówce niż element dużej kampanii edukacyjnej.

A przecież mówimy o kilku minutach. Taki materiał można pokazać przed głównym programem informacyjnym, pomiędzy popularnymi audycjami czy przy okazji wydarzenia sportowego oglądanego przez setki tysięcy albo miliony ludzi. Nie trzeba każdemu widzowi prezentować od razu całego poradnika. Jednego dnia wystarczy przypomnieć, co oznacza sygnał alarmowy, następnego pokazać trzy rzeczy potrzebne podczas awarii prądu, a jeszcze innego wyjaśnić, co zrobić po otrzymaniu Alertu RCB nakazującego ewakuację. Regularnie powtarzana wiedza po pewnym czasie zaczyna być czymś oczywistym.

Jeszcze ważniejsze jest jednak wyjście poza Telewizję Polską. Bezpieczeństwo obywateli nie powinno zależeć od tego, jaki kanał ktoś ogląda i czy w ogóle korzysta z tradycyjnej telewizji. o ile państwo uznaje wiedzę zawartą w tych materiałach za istotną, powinno zależeć mu na możliwie największym zasięgu. Gotowe materiały można udostępnić telewizjom komercyjnym, stacjom radiowym, portalom internetowym i lokalnym mediom, a z pełnych odcinków przygotować krótsze wersje przeznaczone do mediów społecznościowych. Nie jako promocję TVP czy konkretnego ministerstwa, ale jako ogólnopolską kampanię społeczną.

Wyobraźmy sobie minutowy spot, w którym najpierw słyszymy syrenę alarmową, a następnie dostajemy trzy proste informacje: co oznacza, gdzie szukać komunikatu i czego nie robić. Albo kilkadziesiąt sekund pokazujących, co powinno znaleźć się pod ręką, gdy na kilka czy kilkanaście godzin zabraknie prądu. Taki materiał można zobaczyć przypadkiem podczas oglądania telewizji, przewijania telefonu czy czytania wiadomości. jeżeli spotka się z nim raz, być może zapomni. jeżeli zobaczy go dziesięć razy w ciągu kilku miesięcy, istnieje spora szansa, iż w sytuacji zagrożenia będzie wiedział, co robić.

Ma to szczególne znaczenie właśnie teraz. Państwo przeznacza miliardy złotych na ochronę ludności i obronę cywilną, samorządy budują i wyposażają magazyny, kupowane są pojazdy, agregaty, cysterny, sprzęt ratowniczy i wyposażenie miejsc schronienia. To wszystko jest potrzebne, ale odporności państwa nie zbudujemy wyłącznie sprzętem. Po drugiej stronie zawsze znajduje się człowiek, który musi wiedzieć, jak zachować się w pierwszych minutach kryzysu, zanim ktokolwiek przyjedzie mu z pomocą.

Dlatego „Minutę dla Twojego bezpieczeństwa” oceniamy bardzo dobrze. To przykład, iż o zagrożeniach można mówić normalnie, konkretnie i bez budowania atmosfery nadchodzącej katastrofy. Właśnie dlatego chcielibyśmy widzieć ten format znacznie częściej i w znacznie większej liczbie miejsc. TVP może być początkiem takiej edukacji, ale zdecydowanie nie powinna być jej końcem.

W sytuacji prawdziwego zagrożenia nie będzie czasu w otwieranie kilkudziesięciu stron poradnika i sprawdzanie w Google, co oznacza syrena, którą właśnie usłyszeliśmy. Podstawowe zachowania powinny być utrwalane dużo wcześniej. „Minuta dla Twojego bezpieczeństwa” pokazuje, iż można zrobić to dobrze. Teraz pozostaje sprawić, żeby rzeczywiście dotarło to do milionów Polaków.

Idź do oryginalnego materiału