Sprawa miała swój początek 26 sierpnia, kiedy do mieszkanki Pułtuska, Natalii S., zadzwonił telefon. Głos w słuchawce przedstawił się jako pracownik instytucji finansowej i poinformował o rzekomym zagrożeniu jej oszczędności. „Rzekomy pracownik powiedział jej, iż inna klienta banku – Maria W.,zaciągnęła na jej dane kredyt gotówkowy w wysokości 47.000 zł. Rozmówca zwrócił się do pokrzywdzonej o pomoc w ujęciu tej osoby. Doradził kobiecie, żeby wzięła kredyt w kwocie 98 000 zł i by pieniądze przekazała mężczyźnie, który miał się do niej odezwać” – informuje rzecznik Prokuratury Okręgowej w Ostrołęce, Elżbieta Edyta Łukasiewicz.
Zmanipulowana pułtuszczanka postąpiła dokładnie według instrukcji fałszywego bankiera. Udała się do swojej placówki bankowej, złożyła wniosek kredytowy i po pozytywnej weryfikacji wypłaciła z kasy pierwszą transzę – 50 tysięcy złotych.
Następnie pojechała we wskazane miejsce – na teren stacji paliw „Orlen” w Pułtusku. Tam podszedł do niej nieznajomy mężczyzna. Po krótkiej wymianie zdań kobieta wręczyła mu gotówkę. Odbiór pozostałych 48 tysięcy złotych zaplanowano na kolejny dzień. Dopiero wieczorem Natalia S. zrozumiała