Miał 8 lat i ważył 13 kilo. Rodzice zagłodzili go na śmierć

1 godzina temu

Dziewięć miesięcy wcześniej Navin ważył prawie 20 kilogramów

Jeszcze w czerwcu 2021 roku Navin został przebadany przez lekarza. Ważył wtedy około 19,5 kg, a jego dokumentacja medyczna nie wskazywała na chorobę, która mogłaby doprowadzić do gwałtownego wyniszczenia organizmu. W ciągu kolejnych dziewięciu miesięcy stracił prawie sześć kilogramów – ogromną część masy ciała jak na dziecko w jego wieku. Kiedy 29 marca trafił do szpitala, był skrajnie niedożywiony i odwodniony. Badanie pośmiertne wykazało znacznie więcej niż skutki głodzenia. Na ciele chłopca znajdowały się liczne siniaki, otarcia i rany powstałe w różnym czasie. Na nadgarstkach oraz w okolicy pasa stwierdzono ślady odpowiadające krępowaniu. Część obrażeń była już w trakcie gojenia, inne były świeższe. Koroner uznał śmierć Navina za zabójstwo, będące następstwem długotrwałej przemocy i zaniedbania. Jeden z lekarzy zeznawał później, iż wygląd chłopca przypominał stan ciężko chorego pacjenta w końcowej fazie wyniszczającej choroby. Tyle iż Navin nie cierpiał na schorzenie, które tłumaczyłoby taki stan. To, co doprowadziło go do śmierci, było w domu, w którym mieszkał z biologicznymi rodzicami – Stephanie Jones i Brandonem Walkerem.


Pokój w niczym nie przypominał sypialni dziecka

Policjanci gwałtownie zwrócili uwagę na pomieszczenie, w którym przebywał Navin. Stała tam komoda i łóżko bez pościeli oraz koca. Chłopiec miał zaledwie jedną zabawkę, a w pokoju unosił się silny zapach moczu. W szafie znaleziono ludzkie odchody. Drzwi zabezpieczano w taki sposób, aby dziecko nie mogło swobodnie wychodzić. Najbardziej wymowny okazał się napis pozostawiony na drzwiach. Instrukcja informowała, aby nie dawać Navinowi jedzenia ani picia i nie wypuszczać go z pokoju. W pozostałej części domu znajdowały się zwyczajne meble, żywność i przedmioty codziennego użytku. Warunki panujące w pomieszczeniu chłopca wyraźnie różniły się od reszty domu. Śledczy ustalili później, iż Navin nie był jedynie zaniedbywany. Miał być przez dłuższy czas izolowany, pozbawiany jedzenia i poddawany przemocy fizycznej. Stan jego ciała oraz otoczenie, w którym go znaleziono, wskazywały, iż nie doszło do nagłego załamania zdrowia w ciągu kilku dni. Proces wyniszczania trwał znacznie dłużej.


Już jako czterolatek miał być bity przez matkę

Rodzina Jonesów była znana Illinois Department of Children and Family Services, stanowej instytucji odpowiedzialnej za ochronę dzieci, na długo przed śmiercią Navina. Chłopiec i jego starszy brat wcześniej zostali objęci opieką państwa. W kwietniu 2017 roku sąd ustanowił ich babcię ze strony ojca prawną opiekunką. Jeszcze w tym samym roku pojawiło się kolejne poważne zgłoszenie. W grudniu 2017 roku pracownicy ochrony dzieci potwierdzili przypadek przemocy wobec czteroletniego wówczas Navina. Stephanie Jones miała uderzać syna na tyle mocno, iż na jego ciele pozostały siniaki. Chłopiec pozostawał więc pod opieką babci, która przez następne lata zajmowała się nim oraz jego bratem. Sytuacja zmieniła się latem 2021 roku. Babcia musiała wyjechać na Florydę z powodu rodzinnego kryzysu i na pewien czas pozostawiła chłopców pod opieką biologicznych rodziców. Po powrocie chciała zabrać wnuków z powrotem. Stephanie Jones i Brandon Walker odmówili jednak ich oddania.


Babcia zaczęła prosić służby o pomoc

Prawna opiekunka dzieci zwracała się do policji i opieki społecznej, informując, iż rodzice zatrzymali chłopców wbrew jej woli. Opisywała również warunki w domu, problemy Stephanie z narkotykami oraz jej wcześniejszą agresję wobec dzieci. Pracownicy stanowej opieki próbowali sprawdzić sytuację rodziny, jednak nie zawsze udawało im się zobaczyć chłopców. W pewnym momencie rodzice przekazali, iż wraz z dziećmi wyjechali na Florydę. Dochodzenie dotyczące możliwego zaniedbania zamknięto w listopadzie 2021 roku jako niepotwierdzone, ponieważ pracownikom nie udało się odnaleźć dzieci i przeprowadzić z nimi bezpośredniej rozmowy. Navin pozostawał jednak w Peorii. Na początku 2022 roku sprawa ponownie pojawiła się w systemie. Trwały działania związane z uregulowaniem opieki nad chłopcami. 29 marca, tego samego dnia, w którym Navin umierał, jego babcia ponownie podpisała i wysłała dokumenty dotyczące przejęcia opieki. Kilka godzin później służby ratunkowe pojawiły się w domu Stephanie i Brandona.


Rodzice zostali zatrzymani po śmierci syna

Po śmierci Navina policja zatrzymała Stephanie Jones i Brandona Walkera. Początkowo oboje usłyszeli zarzuty związane z przemocą wobec dziecka, a po zakończeniu kolejnych badań i zebraniu materiału dowodowego prokuratura oskarżyła ich o zabójstwo pierwszego stopnia. Śledczy zaczęli odtwarzać ostatnie miesiące życia chłopca, sprawdzając nie tylko jego dokumentację medyczną i warunki panujące w domu, ale również telefony rodziców. Właśnie w telefonach znaleziono wiadomości, które później stały się ważnym dowodem. Stephanie i Brandon rozmawiali między sobą o Navinie, jego zachowaniu oraz sposobie, w jaki był traktowany. Dla prokuratury korespondencja miała znaczenie, ponieważ wskazywała, iż sytuacja chłopca nie była czymś, o czym wiedział tylko jeden z rodziców. Oboje mieszkali z nim pod jednym dachem i mieli świadomość, w jakich warunkach przebywa.


Brandon twierdził, iż większość czasu spędzał w pracy

Sprawa Brandona Walkera trafiła przed sąd w grudniu 2023 roku. Mężczyzna nie przyznał się do zabójstwa syna. Jego linia obrony opierała się między innymi na twierdzeniu, iż długo pracował poza domem i nie zdawał sobie sprawy z rzeczywistej skali przemocy wobec Navina. Przekonywał, iż za codzienną opiekę nad dziećmi odpowiadała przede wszystkim Stephanie. Prokuratorzy przedstawili jednak dowody mające wykazać, iż Walker nie był jedynie nieobecnym ojcem, który nie wiedział, co dzieje się w domu. Ławie przysięgłych pokazano fotografie zabezpieczone na miejscu, dokumentację medyczną i wiadomości wymieniane między rodzicami. Zeznawali również lekarze, funkcjonariusze oraz osoby, które mogły opisać sytuację rodziny przed marcem 2022 roku. Jednym z kluczowych pytań było to, czy Brandon mógł nie zauważyć pogarszającego się stanu syna. Prokuratura argumentowała, iż zmiany były zbyt poważne i trwały zbyt długo, aby osoba mieszkająca w tym samym domu mogła ich nie dostrzec. Obrona próbowała natomiast przekonać przysięgłych, iż to Stephanie kontrolowała Navina i odpowiadała za większość działań prowadzących do jego śmierci.


Lekarze opisali długotrwałe wyniszczenie

Podczas procesu przedstawiono wyniki sekcji oraz wcześniejszą dokumentację chłopca. Specjaliści tłumaczyli, iż jego stan nie mógł powstać nagle. Organizm dziecka był wyniszczany przez dłuższy czas, a różny stopień gojenia obrażeń pozwalał stwierdzić, iż urazy nie pojawiły się podczas jednego zdarzenia. Sąd usłyszał również o konsekwencjach długotrwałego niedożywienia i odwodnienia. Dla oskarżenia była to kolejna okoliczność podważająca wersję Walkera, według której nie znał rzeczywistej sytuacji syna. Prokuratorzy wskazywali, iż nie chodziło o pojedynczy akt przemocy, ale o trwający proces, w którym dziecku stopniowo odbierano możliwość normalnego funkcjonowania. Proces trwał pięć dni. Po wysłuchaniu stron sprawa została przekazana ławie przysięgłych.


Werdykt zapadł po około 45 minutach

15 grudnia 2023 roku przysięgli rozpoczęli naradę nad winą Brandona Walkera. Potrzebowali około 45 minut, aby dojść do jednomyślnej decyzji. Ojciec Navina został uznany za winnego zabójstwa pierwszego stopnia. Werdykt oznaczał, iż ława przysięgłych odrzuciła argument, iż Walker nie wiedział, co działo się z jego synem. Sąd przyjął, iż ponosi odpowiedzialność za śmierć chłopca razem ze Stephanie. W tamtym momencie pozostawało jeszcze ustalenie kary. Kilka dni wcześniej sprawa matki Navina obrała inną drogę. 7 grudnia 2023 roku, na krótko przed rozpoczęciem procesu Walkera, Stephanie Jones zdecydowała się przyznać do zabójstwa pierwszego stopnia. Dzięki porozumieniu z prokuraturą uniknęła automatycznego dożywocia bez możliwości zwolnienia, ale przez cały czas groziła jej kara sięgająca 100 lat więzienia.


Ojciec usłyszał dożywocie

28 lutego 2024 roku Brandon Walker wrócił do sądu na ogłoszenie wyroku. Za zabójstwo pierwszego stopnia sędzia John Vespa wymierzył mu dożywotnie pozbawienie wolności bez możliwości wcześniejszego zwolnienia. Była to najwyższa kara, jaką sąd mógł zastosować w tej sprawie. Walker przez cały czas próbował przekonywać, iż główną odpowiedzialność za to, co działo się w domu, ponosiła Stephanie Jones. Sędzia nie podzielił tej argumentacji. Podczas rozprawy mówił, iż była to jedna z najbardziej przerażających spraw, z jakimi zetknął się w czasie swojej pracy. Zwracał uwagę nie tylko na końcowy stan dziecka, ale także na długotrwały charakter przemocy. Walker został więc skazany na pozostanie w więzieniu do końca życia.


Stephanie prosiła sąd o niższą karę

Sprawa matki Navina zakończyła się kilka tygodni później. 25 kwietnia 2024 roku Stephanie Jones stanęła przed sądem, aby usłyszeć wymiar kary po wcześniejszym przyznaniu się do zabójstwa pierwszego stopnia. Na sali mówiła o swoich problemach psychicznych i przepraszała za to, co wydarzyło się z synem. Twierdziła, iż to on sprawiał problemy wychowawcze po powrocie od babci i musiała go w ten sposób karać. Obrona próbowała przekonać sąd, iż jej stan powinien zostać uwzględniony przy wymiarze kary. Sędzia uznał jednak, iż okoliczności zbrodni nie pozwalają na łagodne potraktowanie. Przypomniał, iż Navin nie tylko został pozbawiony odpowiedniej ilości jedzenia, ale również przez dłuższy czas był izolowany i poddawany przemocy. Stephanie została skazana na 100 lat więzienia, czyli maksymalny wymiar przewidziany w ramach zawartego porozumienia. Zgodnie z prawem stanu Illinois musi odbyć całość kary. W praktyce oznacza to, iż nie opuści zakładu karnego na wolność.


Po śmierci Navina zaczęto pytać o działania opieki społecznej

Wyroki dla rodziców nie zakończyły pytań dotyczących tego, jak system ochrony dzieci zareagował na wcześniejsze sygnały. Illinois Department of Children and Family Services posiadał dokumentację rodziny od lat, a Navin wcześniej znajdował się już pod opieką osoby innej niż biologiczni rodzice. Po jego śmierci ujawniono szczegóły kontaktów między rodziną, policją i pracownikami opieki. Szczególną uwagę zwrócił okres między latem 2021 roku a marcem 2022 roku. Babcia chłopca informowała, iż rodzice nie chcą oddać dzieci, mimo iż to ona była ich prawną opiekunką. Pojawiały się też zgłoszenia dotyczące warunków panujących w domu i wcześniejszych problemów Stephanie. Pracownikom nie udało się jednak doprowadzić do skutecznej kontroli sytuacji chłopca. Po ujawnieniu tych okoliczności sprawa Navina zaczęła pojawiać się podczas szerszej debaty o funkcjonowaniu opieki społecznej. Ta instytucja już wcześniej znajdowała się pod sądowym nadzorem związanym z wieloletnim porozumieniem dotyczącym sposobu opieki nad dziećmi. Śmierć 8-latka stała się jednym z przykładów przywoływanych przy pytaniach o to, co dzieje się, gdy kolejne sygnały nie prowadzą do szybkiego odebrania dziecka z niebezpiecznego środowiska.

Najbardziej gorzkim elementem późniejszych ustaleń pozostaje data 29 marca 2022 roku. Tego samego dnia, w którym ratownicy znaleźli Navina nieprzytomnego, jego babcia wysłała kolejne dokumenty dotyczące opieki nad wnukami. Procedura, która miała uregulować ich sytuację, przez cały czas trwała. Navin nie doczekał jej zakończenia.


Źródła:

https://eu.pjstar.com/story/news/crime/2023/12/08/mother-of-navin-jones-pleads-guilty-to-murder-in-death-of-8-year-old/71851016007/

https://www.yahoo.com/news/navin-jones-father-given-life-221049631.html

https://www.wcbu.org/local-news/2023-12-07/mother-of-8-year-old-navin-jones-pleads-guilty-to-his-2022-murder

https://www.25newsnow.com/2023/12/07/woman-accused-murder-son-pleads-guilty/

https://capitolnewsillinois.com/news/dcfs-releases-details-of-8-year-olds-death-as-hearing-on-30-year-old-consent-decree-looms/

https://www.independent.co.uk/news/world/americas/crime/navin-jones-parents-arrested-b2051220.html

Idź do oryginalnego materiału