Mężczyzna stracił ponad pół miliona złotych. Tak działali oszuści

1 godzina temu

Całe zdarzenie trwało kilka dni i rozgrywało się między 9 a 24 marca tego roku. Wówczas przestępcy kontaktowali się z Bełchatowianinem i przekonywali go, by przekazał im swoje oszczędności.

- Twierdzili, iż jego konto jest zagrożone, a aplikacja bankowa została zhakowana. Nakłonili mężczyznę, by wypłacił wszystkie środki i „zabezpieczył” je zgodnie z ich instrukcjami. W efekcie pieniądze trafiły do wpłatomatu bitcoin – informuje Marta Bajor, rzecznik prasowy bełchatowskiej policji.

Przekonali Bełchatowianina do wzięcia kredytu

To jednak nie wszystko. Oszuści oprócz przejęcia oszczędności Bełchatowianina nakłonili go również do zaciągnięcia kredytów w różnych bankach.

- W krótkim czasie mężczyzna stracił łącznie ponad 500 tysięcy złotych. Działania przestępców były zaplanowane i rozciągnięte w czasie. Manipulowali ofiarą, wywierali presję i wykorzystywali jej strach – mówi Marta Bajor.

Jak dodaje, kontakt przestępców z mężczyzną urwał się dopiero, gdy nie był już w stanie zaciągać kolejnych zobowiązań.

- Pamiętaj! Policja i bank nigdy nie proszą o wypłatę pieniędzy ani przekazywanie ich w celu „zabezpieczenia”. jeżeli ktoś nakłania Cię do takich działań, natychmiast przerwij rozmowę i skontaktuj się z bankiem lub Policją. Nie daj się oszukać. Twoje bezpieczeństwo zaczyna się od czujności – przypomina Marta Bajor.

Seniorzy padli ofiarą oszustów w Bełchatowie

Przypomnijmy, iż w ostatnim czasie ofiarą oszustów padło również starsze małżeństwo mieszkające w naszym mieście. Całe zdarzenie miało miejsce w czwartek, 12 marca. Wówczas do Bełchatowian zadzwoniła zapłakana kobieta, która opowiadała, iż potrąciła ciężarną. W rozmowie mówiła, iż poszkodowana straciła dziecko, a sama walczy o życie. Dzwoniąca mówiła również, iż została zatrzymana i grozi jej 6 lat więzienia.

- Małżeństwo było przekonane, iż rozmawia ze swoją szwagierką. Oszustka, podszywając się pod członka rodziny, błagała o pomoc finansową, tłumacząc, iż pieniądze pozwolą jej uniknąć kary. Zapewniała, iż odda wszystko, gdy tylko wyjdzie z aresztu – relacjonowała Marta Bajor.

Następnie do rozmowy włączył się również mężczyzna, który poinformował małżeństwo, iż jest policjantem. Nie była to prawda.

- Wypytywał, ile pieniędzy znajduje się w domu, a następnie zażądał 70 tysięcy złotych. Gdy starsze małżeństwo wyjaśniło, iż posiada jedynie 30 tysięcy, oszust zgodził się na tę kwotę i poinformował, iż po pieniądze przyjedzie inny policjant – mówi Marta Bajor.

Po pewnym czasie do domu seniorów przyjechał mężczyzna w ubraniu przypominającym mundur policji. Brakowało jednak emblematów, a fałszywy funkcjonariusz nie miał legitymacji. Niestety mimo wszystkich sygnałów ostrzegawczych małżeństwo zaufało oszustowi i nie zweryfikowało historii.

- Nie skontaktowali się z rodziną, aby potwierdzić sytuację. Choć wydaje się to nieprawdopodobne, przekazali pieniądze oszustowi. Dopiero po ich oddaniu kontakt się urwał, a wtedy zorientowali się, iż padli ofiarą oszustwa – przekazuje Marta Bajor.

Idź do oryginalnego materiału