Matka podejrzanego o zabójstwo straci dom za hejt?

3 godzin temu

– Postawa Katarzyny G., świadcząca o ślepocie moralnej, braku empatii i skrupułów, powinna się spotkać z adekwatną reakcją prawną – uzasadniała wyrok sędzia Emilia Dolińska z płockiego Sądu Okręgowego. I szczegółowo opisywała zachowanie matki Bartosza G. podejrzanego o zamordowanie 16-letniej Mai Kowalskiej z Mławy. W skrócie: pozwana robiła wszystko, by zbudować i utrwalić fałszywy obraz rzeczywistości polegający na tym, iż za to, co się stało, odpowiedzialna jest ofiara zbrodni i jej rodzina. A w istocie chodziło jej być może o odwrócenie uwagi od domniemanego sprawcy czynu – syna, który w płockim areszcie czeka dziś na proces.

Choć ojciec zabitej Mai domagał się przed sądem aż miliona złotych zadośćuczynienia za doznaną krzywdę, płocki wyrok trzeba uznać (bazując na praktyce polskich sądów) za surowy i prawdopodobnie najwyższy, jeżeli chodzi o internetowy hejt. Tym bardziej iż 150 tys. zł dla Jarosława Kowalskiego to nie wszystko. Dodatkowo Katarzyna G. ma zamieścić przeprosiny na facebookowym profilu, ale też wykupić ogłoszenia z treścią przeprosin na portalu Spotted Mława (m.in. tam zamieszczała wpisy obrażające Maję i jej rodzinę) oraz trzykrotnie na pierwszych stronach papierowych wydań gazet „Fakt” i „Super Express”. Płocki proces był poprowadzony w niespotykanym w polskich warunkach rekordowym tempie. Jedna dwugodzinna rozprawa przed Bożym Narodzeniem i 5 stycznia wyrok. W dużej mierze dzięki samej Katarzynie G., bo pozwana zachowywała się w sposób skrajnie niekonwencjonalny. I to od samego początku wstrząsającej historii, która zaczęła się od zaginięcia 16-letniej Mai w kwietniu ub.r. Przebieg zdarzeń od początku relacjonowaliśmy w „Angorze”.

Idź do oryginalnego materiału