Tolerancja represywna, czyli cała plugawość lewicy w pigułce / Rozar

publixo.com 1 godzina temu

Tolerancja represywna to tytuł pracy naukowej pewnego marksisty z 1965roku. Wykładowcy na jednym z uniwersytetów w USA .
Nie pamiętam nazwiska, bo i po co, wszak krętacz. Ale trzeba przyznać, iż jego praca okazała się prorocza.

Mianowicie dostrzegł on zagrożenie dla lewicowego frontu ideologicznego w tolerancji.
Mianowicie tolerancja w czasach współczesnych odbiera wolę i kreatywność lewicowym wojownikom. Tracą impet i motywację w czasach gdzie dobrobyt stał się normą a wolność i tolerancja stanowią mór trudny do przeskoczenia dla czerwonego aktywu.
Dlatego ów marksista uknuł nową formułę tolerancji.
Tolerancja represywna. ---Co to oznacza ?

Trudno powiedzieć, bo autor nie sprecyzował, tak jak wielu innych filozofów lewicowych, co tworzą teorię bez fundamentu logicznego i precyzyjnego opisu.

Jednak wielokrotnie już poznaliśmy tolerancję marksistowską w Chinach, Rosji lub Kambodży ale najlepszym jednak przykładem jest los polskich oficerów w ZSSR. Bo nie wszyscy zginęli śmiercią tragiczną – Nie !
Z tego, co pamiętam około dwustu ocalało, bo wyrazili mniejszą lub większą wolę zapoznania się z czerwonym-sowieckim szczęściem. Reszta została określona jako ,,nie rokująca nadziei na opamiętanie,,. To określenie jest bardzo bliskie oryginału.
Czyli jest tolerancja, – ale represyjna, można powiedzieć, iż polega ona na reedukacji – a jak nie, to eliminacji.
Oczywiście, czerwona postawa tolerancyjna zależna jest od czasów i norm, jakie to sobie ustalili czerwoni filozofowie i bardziej praktyczni finansowi baronowie.
Oto w tej chwili mamy tolerancję, ale ramy jej są ściśle określone i systematycznie zawężane poprzez przeróżne mechanizmy prawne jak i fizyczną eliminację oponentów.
Tu żeby czytelnik nie uznał, iż piszę bzdury odsyłam do obecnego kanonu prawidłowej postawy, który określa niepisany kodeks cenzury zawarty w rozmytym haśle ,,mowa nienawiści,,
Oczywiście czerwona trzoda jest tolerancyjna, ale nie pozwoli na mowę nienawiści, którą to sobie sami i sobie znanym tylko sposobem określają granice.

A fizyczna eliminacja? –Tak była i to wielokrotnie!

Mieliśmy np. śmierć Kirka w USA, z czego tamtejszy proletariat bez jakichkolwiek dylematów moralnych, był super zadowolony.
Proszę spojrzeć jak ta śmierć, mądrego i dobrego człowieka jakim był Charlie Kirk,- jest podobna do naszych również nieredukowalnych polskich oficerów w Katyniu.

Oczywiście takich eliminacji jest więcej i nie tylko fizycznej, ale i medialnej, społecznej lub poprzez wsadzenie do psychuszki, czego doznał Paweł Bednarz obrońca polskich dzieci wywożonych do USA ( w tle pedofilia i Epstein). prawdopodobnie choćby lewicowy Litewka( prawdopodobnie znał sprawę dzieci wywożonych z Sosnowca) naruszył lub był groźny dla mechanizmów trzymania polityków za mordę poprzez szantaż taśmami z burdelów lub z wyspy Epsteina .

Czyli mamy już - nową odsłonę starego intelektualnego łajdactwa – czyli stare odeszło,- ale pozostał duch, który to właśnie ożył.

Czyli nie dobiliśmy bestii, więc wróciła i zatruwa umysły swą płytką i pokrętną filozofią mniej krytycznych wyksztauciuchów
. Czyli większość z nich .
Czyli większość z nich to niebezpieczne barany i potencjalne mordercze bestie, tak jak ich marksistowscy poprzednicy.

Patrząc teraz z mojej politycznej prawej strony, dochodzę do zbliżonych przekonań, iż tolerancja w takim przypadku czerwonego zagrożenia jest również niebezpieczna dla ogółu społeczeństwa - bo nasze chrześcijańskie pojmowanie wolności takich jak tolerancja określona jest przez ,,wolną i nieprzymuszoną wolę,, co z natury daje pole i nie przeciwdziała marksistowskiemu szaleństwu.

A powinno być inaczej – to wcześniej określony i sprawdzony ład społeczny( czyli prawicowy i większościowy),- powinien trzymać buławę władzy,- a nie jakieś nieliczne wyperdki z lewicy co np. ustalają ramy edukacji dla polskich chrześcijańskich dzieci. Nieakceptowalne - ale mozliwe .

Niestety, ale tak nie jest, oddajemy władzę czerwonym szaleńcom kierowanym przez finansowych krwiożerczych baronów.
Oczywiście opisałem problem tolerancji represyjnej bardzo skrótowo i najprościej jak umiałem.
Mimo to, nie wierzę by tekst ten miał jakąkolwiek siłę perswazji dla elektoratu pojmanego i zatrutego wcześniej czerwonym rakiem.

Wszak lewak z samej już natury jest ignorantem i akceptuje jedynie osobiście pasujące mu trendy – choćby były popieprzone jak jasna cholera .
Dlatego mamy całą masę kretonów którzy otwarcie uznają się za Trockistów , Marksistów lub sympatyków mordercy Che Guevary. I z którymi choćby nie warto rozpoczynać dyskusji, bo zdziwieni odbijemy się od masywnej i tępej życzeniowej hipokryzji.

My jako społeczeństwo jesteśmy niepomni szaleństwa czerwonego, oszalałego,- ale jakoś tam ;-) ,,tolerancyjnego,, terroru i ze stoickim spokojem patrzymy na kroczącą nową komunę, jako narzędzie brania za mordę ludzi.

Gdy to piszę to rozumiem intencje twórców średniowiecznej inkwizycji.
Wszak inkwizycja powołana była do czystości myśli i zwalczania herezji, jako wielkiego zagrożenia.
Dosłownie tak jak dzisiaj.
Co okazało się wówczas niezwykle prorocze, – bo :
To osłabienie świętej inkwizycji doprowadziło do rozprzestrzenienia się wojen religijnych, które to pochłonęły przerażającą liczbę ofiar, bo sporo ponad milion.
Na tamte czasy z niewielką jeszcze populacją Europy była to przerażająca hekatomba i jedynie porównywalna do czerwonego terroru z początków XX wieku.
Pozostaje tylko pytanie czy doznamy powtórki z historii i czy jesteśmy w stanie przeciwstawić się nowemu szaleństwu?
Jestem sceptyczny – musiałby nastąpić jakiś niespodziewany acz konieczny – spektakularny boski cud.

Idź do oryginalnego materiału