Braun doigrał się po kolejnej "ucieczce" z prokuratury. Żurek zlecił specjalne zadanie

1 godzina temu
Grzegorz Braun będzie miał problemy po tym, co zrobił ostatnio we wrocławskiej prokuraturze. Szef Konfederacji Korony Polskiej wyszedł z budynku jeszcze przed odczytaniem całości zarzutów. A minister sprawiedliwości Waldemar Żurek zlecił prokuratorom specjalne zadanie wobec polityka.


8 maja Prokuratura Okręgowa we Wrocławiu chciała przedstawić Grzegorzowi Braunowi sześć zarzutów. Dotyczyły one tzw. interwencji poselskiej w szpitalu w Oleśnicy.

"Zgodnie z wezwaniem Grzegorz Braun stawił się wraz z obrońcą w Prokuraturze Okręgowej we Wrocławiu. W trakcie czynności procesowej, tj. przedstawiania zarzutów, formułował wypowiedzi niezwiązane z przedmiotem postępowania. Przed zakończeniem czynności samowolnie i bez zgody prokuratora opuścił gabinet, po czym oddalił się z budynku Prokuratury. Zachowanie to uniemożliwiło zakończenie czynności procesowej, jednakże nie było podstaw prawnych do jego zatrzymania" – przekazał w oficjalnym oświadczeniu rzecznik prasowy tamtejszej prokuratury Damian Pownuk.

Braun się doigrał po kolejnej "ucieczce" z wrocławskiej prokuratury


To było już kolejne takie zagranie polityka. W lutym Braun nie wrócił na przesłuchanie po zarządzonej przerwie. Tym razem zareagował na to stanowczo minister sprawiedliwości Waldemar Żurek. "Notoryczne łamanie prawa przez Grzegorza Brauna oraz jego próby ucieczki przed odpowiedzialnością wymagają zdecydowanej reakcji. Mandat parlamentarzysty to zobowiązanie do bycia przykładem, a nie tarcza do unikania odpowiedzialności" – napisał prokurator generalny na X.



W związku z tym polecił śledczym, aby przy każdym wniosku o uchylenie immunitetu Braunowi – który jest konieczny przed przedstawieniem mu zarzutów – równocześnie wnioskowali o jego zatrzymanie i przymusowe doprowadzenie do prokuratury. "Koniec z lekceważeniem instytucji państwa" – podkreślił szef resortu sprawiedliwości.

Dodajmy, iż organy UE nie podjęły decyzji, która umożliwiłaby śledczym doprowadzenie europosła do prokuratury. Na decyzję Żurka zareagował już przedstawiciel wrocławskiej prokuratury.

"Prokurator niezwłocznie skieruje, za pośrednictwem Prokuratora Generalnego, wniosek do Parlamentu Europejskiego o wyrażenie zgody na zatrzymanie Grzegorza Brauna i jego przymusowe doprowadzenie do prokuratury. Na obecnym etapie postępowania wniosek taki jest niezbędny do przeprowadzenia czynności procesowych z udziałem Grzegorza Brauna" – poinformował w komunikacie Damian Pownuk.

Sprawa dotyczy sytuacji ze szpitala w Oleśnicy


Przypomnijmy, iż zarzuty, które śledczy chcą przedstawić liderowi Konfederacji Korony Polskiej, dotyczą "interwencji poselskiej" w szpitalu w Oleśnicy, zniszczenia plakatów w Opolu i namawiania do nienawiści na tle narodowościowym.

Polityk w kwietniu ubiegłego roku pojawił się oleśnickiej placówce. Wizyta rozpoczęła się od wspólnej modlitwy "za nienarodzone dzieci", po czym Braun poszedł do administracyjnej części placówki. Tam zaatakował lekarkę Gizelę Jagielską i uniemożliwił jej wyjście z pomieszczenia. Na miejscu pojawiła się policja.

Jak relacjonowała na gorąco lekarka w rozmowie z naTemat.pl, została przez Brauna zaatakowana i zablokowana w biurze administracyjnym szpitala. – Jestem zamknięta w sekretariacie. Rozmawiam z panią i nie mogę stąd wyjść, bo pan Braun stoi w drzwiach i blokuje wyjścia. Każda moja próba wyjścia kończy się twierdzeniem, iż naruszam ich cielesność. Nie jestem w stanie wykonywać swoich obowiązków lekarskich. Jestem uwięziona już od 40 minut, a pacjentki są pod opieką położnych. To jest straszne. To jest obłęd. Do tego doprowadza fanatyzm – mówiła.

Agresywne zachowanie Grzegorza Brauna w szpitalu w Oleśnicy miało związek ze sprawą pacjentki o imieniu Anita, u której – jak informowała w marcu 2025 roku "Gazeta Wyborcza" – Jagielska przeprowadziła zabieg przerwania ciąży na zaawansowanym etapie.

Idź do oryginalnego materiału