Ludzka solidarność w środku zimy. Pomoc dla pani Haliny poruszyła mieszkańców

swinoujskie.info 1 godzina temu

Policjanci z Komendy Miejskiej Policji w Świnoujściu zostali poinformowani, iż w jednej z altanek na terenie miasta przebywa starsza kobieta, która nie ma jak ogrzać swojego schronienia. Próby rozpalenia ognia mokrym chrustem kończyły się niepowodzeniem – zimno i wilgoć nie dawały szans na przetrwanie nocy.

Funkcjonariusze natychmiast pojechali na miejsce. Zastali kobietę w bardzo trudnej sytuacji życiowej. W rozmowie wyznała, iż po serii dramatycznych wydarzeń i śmierci męża straciła dach nad głową i została zmuszona do zamieszkania w altance. Los bywa przewrotny – przez wiele lat pomagała innym jako pielęgniarka w jednym ze szczecińskich szpitali. Dziś to ona znalazła się w sytuacji, w której potrzebowała pomocy, by po prostu przetrwać.

Policjanci nie pozostali obojętni. Na miejscu zorganizowali doraźne wsparcie – dostarczyli drewno, które własnoręcznie porąbali, kupili podstawowe artykuły spożywcze i przygotowali ciepłe napoje w termosach. Dzięki ich zaangażowaniu kobieta mogła bezpiecznie przetrwać noc.

Kilka godzin później pojawił się apel do mieszkańców Świnoujścia o pomoc w postaci grzejnika olejowego, który pozwoliłby ogrzać altankę w kolejnych, mroźnych dniach. Odzew przerósł wszelkie oczekiwania.

– Od momentu opublikowania apelu spotkaliśmy się z ogromną falą ludzkiej życzliwości – podkreślają osoby zaangażowane w pomoc. Telefony, wiadomości, konkretne oferty wsparcia i dobre słowa napływały niemal natychmiast. Jeszcze tego samego dnia pojawiła się informacja, iż grzejnik trafi do potrzebującej.

Szczególne podziękowania skierowano do pani Karoliny, pani Martyny, pani Marleny oraz panów Wojciecha i Piotra, którzy przekazali nie tylko grzejnik olejowy, ale także ciepłą odzież, koce i żywność. Dzięki ich pomocy altanka stała się miejscem choć odrobinę cieplejszym – nie tylko fizycznie, ale i emocjonalnie.

Kluczową rolę odegrała również bezinteresowna pomoc elektryka, Bartosza Włodarczyka, który sprawdził instalację elektryczną. Okazało się, iż była w bardzo złym stanie i stwarzała zagrożenie. Dopiero po wykonaniu niezbędnych napraw możliwe było bezpieczne podłączenie grzejnika.

– Opanowaliśmy elektrykę. Pani Halina ma też kury, dlatego szukamy zboża lub śruty, choćby wiadro, oraz beli siana. Myślimy też o małym kurniku z niepotrzebnego domku drewnianego – mówi Bartosz Włodarczyk, który przez cały czas koordynuje część pomocy.

Pani Halina nie kryła wzruszenia. Każdy koc, każda kurtka i każda torba z żywnością były dla niej czymś więcej niż pomocą materialną – były dowodem, iż nie została sama.

Idź do oryginalnego materiału