Liszna. 12 lat za zabójstwo sąsiada. Sąd: Wyższa kara byłaby „ukrytym dożywociem”

slowopodlasia.pl 1 dzień temu
Na ogłoszeniu wyroku nie stawił się nikt poza naszą dziennikarką. Ława oskarżonych, miejsca dla prokuratora oraz rodziny ofiary były puste. Mimo braku stron, przewodnicząca składu sędziowskiego SSO Aneta Świdzińska-Kozieł odczytała wyrok:– Sąd oskarżonego Jana H. uznaje za winnego dokonania zarzuconego mu czynu, wyczerpującego dyspozycję art. 148 par. 1 k.k., i za to na podstawie tego przepisu skazuje go na karę 12 lat pozbawienia wolności.Na poczet orzeczonej kary sąd zaliczył Janowi H. okres tymczasowego aresztowania, w którym przebywa od marca 2024 roku. Dodatkowo musi zapłacić zadośćuczynienie córkom zmarłego: 100 tys. zł dla jednej z nich oraz 50 tys. zł dla drugiej. Sąd zasądził także od oskarżonego na rzecz obu oskarżycielek posiłkowych kwoty po 7601,40 zł tytułem zwrotu kosztów zastępstwa procesowego – czyli musi zwrócić im za wynajęcie prawnika. Jednocześnie, biorąc pod uwagę sytuację zdrowotną i majątkową Jana H., sąd zwolnił go od ponoszenia pozostałych kosztów sądowych na rzecz Skarbu Państwa. Sąd nakazał również przepadek narzędzia zbrodni – noża o 15-centymetrowym ostrzu. Wyrok nie jest prawomocny.O szczegółach tej sprawy pisaliśmy tutaj:Pijaństwo nie uniewinniaW ustnym uzasadnieniu wyroku sędzia Marek Woliński podkreślił, iż dowody w sprawie są jednoznaczne, na co wskazywały przede wszystkim ślady na ubraniu i butach Jana H. Sąd dysponuje także dowodem w postaci wyskrobin spod paznokci zamordowanego mężczyzny, gdzie znaleziono materiał genetyczny pasujący do wymazu policzkowego oskarżonego 61-latka. Co więcej, z zeznań świadków wynika, iż oskarżony przebywał w domu Witolda P. w południe 3 marca 2024 roku oraz następnego dnia rano. 4 marca 2024 roku, kilka godzin przed tym, zanim 78-latek został znaleziony martwy, Jan H. rozmawiał z kilkoma sąsiadami, którym przyznał się do zabójstwa. Początkowo jednak nie do końca wiedział kogo zabił.– Pan H. cały czas mówi, iż zabił człowieka. Nie identyfikował kogo. Mówił nawet, iż zabił męża innej kobiety, myląc osoby. W zeznaniach jednego świadka zapis rozmowy, w której pan H. mówił: „zabiłem chłopa obok”. Świadek, po dopytaniu, kto mieszkał naprzeciwko, jednoznacznie wskazał, iż mieszkał tam pan P. Cały krąg dowodowy jednoznacznie wskazuje na to, iż Jan H. dokonał zarzucanego mu czynu i działał z zamiarem bezpośrednim – argumentował sędzia Marek Woliński.Sąd odniósł się również do kluczowej kwestii poczytalności oskarżonego. Choć biegli stwierdzili u niego zaburzenia świadomości w typie majaczenia, stan ten nie stał się dla Jana H. taryfą ulgową. – Zachodzą tutaj okoliczności z art. 31 par. 3 k.k., które wyłączają stosowanie przepisów o niepoczytalności. Jan H. był w ciągu alkoholowym, a stan, w którym się znajdował, mógł i powinien był przewidzieć. Przepis ten jednoznacznie wskazuje, iż dobrowolne wprawienie się w stan nietrzeźwości nie pozwala na uniknięcie odpowiedzialności karnej. Dlatego proces był prowadzony tak, jakby oskarżony był osobą w pełni poczytalną – wyjaśniał SSR del. Woliński. Działanie pod wpływem alkoholu, jak i wcześniejsza karalność Jana H. działały na niekorzyść Lisznianina.Czytaj też: Tragiczne odkrycie na podlaskich łąkach. Roztopy odsłoniły ciało kobietyUkryte dożywociePodczas swoich mów końcowych sprzed dwóch tygodni zarówno prokurator Mateusz Malecki, jak i adwokatka Marta Palacz-Miłecka, reprezentująca córki oraz żonę Witolda P., domagali się dla oskarżonego kary 20 lat pozbawienia wolności. Podczas uzasadniania wyroku sąd uznał jednak tę propozycję za rażąco surową, biorąc pod uwagę zły stan zdrowia 61-latka. Jan H. choruje na cukrzycę i niedawno przeszedł amputację nogi. – Taka kara nie spełni celów resocjalizacji chociażby ze względu na wiek oskarżonego. Doprowadziłaby do całkowitej izolacji i byłaby takim „ukrytym dożywociem” – powiedział sędzia Marek Woliński.W ocenie sądu kara 12 lat więzienia spełnia wszystkie przesłanki, zarówno z uwagi na prewencję generalną, jak i indywidualną. – Sąd miał tu na uwadze bardzo wysoki stopień społecznej szkodliwości tego czynu – podkreślał sędzia. Lubelski sąd nie orzekł także środka zabezpieczającego, o który wnosił prokurator. Mateusz Malecki chciał, by oskarżony po odbyciu kary więzienia trafił na terapię w zakładzie zamkniętym. Swój wniosek oparł na opinii biegłych, którzy wskazali, iż zaburzenia osobowości i alkoholizm Jana H. stwarzają wysokie ryzyko ponownego popełnienia zbrodni. – Leczenie może być prowadzone w warunkach izolacji penitencjarnej, w systemie terapeutycznym w zakładzie karnym – przedstawił stanowisko sądu SSR Woliński.
Idź do oryginalnego materiału