Nie wiem, czy Zdzisław Kurski dziś lat 33, syn Jacka Kurskiego, nota bene wykapany Jacek, podany do ojca pod każdym względem, fizyczne i prawdopodobnie psychicznie, więc nie wiem, czy ten typ i gwałciciel, pójdzie wreszcie siedzieć, co byłoby triumfem sprawiedliwości. Pewnie zostanie ponownie przeczołgany, mam nadzieję, iż solidnie, o wiele solidnej niż kiedyś, natomiast raczej bym się nie założył, iż czeka go odsiadka przez kolejnych 15 lat, bo taką karą zagrożony jest czyn którego nie dopuścił.
Szczerze mówiąc, bardziej niż los Zdzisława, interesuje mnie dzisiaj, czy stosowną i w pełni zasłużoną karę, poniesie sam Jacek Kurski, który korzystając z uprzywilejowanej pozycji politycznej, robił wszystko, by zamieść gwałt pod dywan. Wywierał presję na rodziców pokrzywdzonej Magdy, jak również poprzez towarzysko-polityczne koneksje, wymuszał na innych, zwłaszcza na tych od których zależni byli prowadzący sprawę prokuratorzy, by podejmowali korzystne dla Kurskich decyzje. No i oczywiście dopiął swego, bo takie to wtedy były dzikie czasy, kiedy panoszyła się pisowska mafia, wraz z przystawkami, zwłaszcza Kryminalną Polską.
Śledztwo, dwukrotnie zostało umorzone, bezpodstawnie jak się dziś okazało i z naruszeniem wszelkich możliwych procedur, a stoją za tym dwie osoby, mianowicie pani prokurator Wawryniuk, oraz jej ówczesna szefowa Rutkowska– Szmydyńska. To one na polecenie kogoś z ministerstwa sprawiedliwości (do pilnego ustalenia, kto to) załatwiły sprawę po myśli Jacka Kurskiego i w pewnym sensie syna jego Zdzicha, który być może zajęty ustawicznym ćpaniem, nie bardzo wiedział jak sprawy się mają.
Innymi słowy, przyszła mam nadzieję ława oskarżonych, jest dość długa, a może być jeszcze dłuższa, jak poznamy nazwiska osób, które w ministerstwie sprawiedliwości wydawały rozkazy i dyspozycje, co do dalszego przebiegu (w w zasadzie nie-przebiegu) sprawy. Nie wykluczam, iż mógł to być osobiście sam Zbyń Ziobro, będący w stanie głębokiej w pewnym momencie zażyłości z panem Jackiem. W akcie oskarżenia przeciwko niemu, doda się po prostu dodatkowy punkt.
Patologiczny pod wieloma względami tatuś Zdzisia Jacek (ostatecznie od kogoś Zdzisio te geny musiał przejąć), chodzi teraz po mediach i dyszy nienawiścią, ogniem pluje, rozgłaszając wszem i wobec absurdalną dość tezę, iż jakoby mamy oto do czynienia, z zemstą Tuska, bo – jak dowodzi – „Tusk jest psycholem. Polskim premierem jest świr, regularny świr, który dyszy sadystyczną żądzą zemsty i niepohamowaną wolą odwetu wobec przeciwników politycznych, i który chce się zemścić za to, iż przez 8 lat nie był u władzy.”
Jak mówię, absurdalny bełkot, który jest niestety znakiem rozpoznawczym pana Jacka, o którego psychice i znanej z różnych plotek skłonności do agresji przynajmniej słownej (Joasiu Klimek, jak Jacek cię bije, czy w inny sposób poniża, może choćby gwałci, czyli wykorzystuje cię seksualnie wbrew twojej woli, proszę mrugnij dwa razy lewym okiem), można by tu dużo pisać, wiele wskazuje, iż to socjopata. Innymi słowy, to pacjent do pilnego kontaktu z psychiatrą, może przyjść na wizytę razem z synem, który w oczach jego matki i byłej żony Jacka, jest chodzącą bombą zegarową, niebezpiecznym po prostu człowiekiem. Monika Kurska po zawiadomieniu sądu rodzinnego przez psychologów z przychodni o gwałcie na Magdzie, napisała do jej rodziców: „Zgłoście to jak najszybciej, ja nie chcę, by mój syn był dalej zagrożeniem dla innych” Nie twierdzę tu wprost, iż Zdzicho jest zboczeńcem (nie wiem czy i kogo teraz gwałci), choć każdy pedofil za jakiego Zdzisława bezdyskusyjnie należy uznać i to niezależnie od wyroku sądu, jest zboczeńcem. Koniec kropka!
Oczywiście w pewnym sensie można zrozumieć Jacka, gdyż zasadniczo każdy ojciec, stara się bronić swoje dziecko, choćby w sytuacji, kiedy owe jest wielokrotnym mordercą, lub inną chodzącą bestią, przy czym oczywiście wiele zależy również od charakteru i wrodzonych cech broniącego rodzica. Jacek to niestety typ w moim pojęciu patologiczny, więc te jego samobójcze nieco rajdy w obronie syna pedofila, dają się jakoś tam dodatkowo wytłumaczyć, acz co do zasady są nieakceptowalne.
Nie przytaczam tu całej tej historii gwałconej bezpardonowo ośmioletniej zdaje nie wówczas Magdy Nowakowskiej, przez 18-letniego byka Zdzisława Kurskiego, bo o tym możecie sobie w szczegółach przeczytać w internecie, relacje i materiały są szeroko dostępne. Mnie jedynie interesuje problem kary dla wszystkich zamieszanych w przestępstwo i tuszowanie dochodzenia w tej sprawie, bo po pierwsze, mamy do czynienia z czynem wysoce odrażającym, za który idzie się bezwarunkowo na odsiadkę, a po drugie, chodzi o zwykłe poczucie powszechnej sprawiedliwości, to znaczy, iż nie ma ludzi ponad prawem, za jakiego nota bene uważa się Jacek Kurski. On też powinien iść siedzieć chociażby za mataczenie i to kolejny punkt do dopisania w jego ewentualnym akcie oskarżenia.
Moim zdaniem jest jakaś jednak nadzieja, bo skoro polskie sądy, nie wszystkie jeszcze, ale idzie to w dobrą stronę, przekonały się, iż wsadzanie do pierdla pedofilów i gwałcicieli w sutannach jest jak najbardziej możliwe i wbrew stanowisku kościoła, nie stanowi aktu agresji wobec boga, oraz nie jest przejawem urzędowej chrystianofobii, tak samo zapuszkowanie syna-kryminalisty prominentnego kiedyś polityka, nie jest bynajmniej przejawem jakikolwiek zemsty, tylko przykładem przywracania elementarnych zasad sprawiedliwości (i raczej nie zdąży ułaskawić go Duda).