Krzysztof Stanowski stracił prawo jazdy. Policja zatrzymała go tuż przed znakiem. „Było 110”

2 godzin temu

Krzysztof Stanowski stracił prawo jazdy na trzy miesiące. Założyciel Kanału Zero został w niedzielę, 30 sierpnia, zatrzymany przez policję w miejscowości Odrowąż w województwie świętokrzyskim. Według ustaleń Radia ZET jechał 110 km/h w miejscu, w którym obowiązywało ograniczenie do 50 km/h. Skończyło się nie tylko zatrzymaniem prawa jazdy, ale również mandatem w wysokości 3 tys. zł i 13 punktami karnymi. Sam zainteresowany gwałtownie potwierdził całą historię.

Autorstwa Monika Szafrańska (Klub Lewicy) – https://www.flickr.com/photos/193098256@N08/54405349059/, Domena publiczna, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=162710280

Do zdarzenia doszło podczas podróży Stanowskiego związanej z letnią trasą Kanału Zero. Dziennikarz jechał za autokarem zmierzającym w stronę Wąchocka. W pewnym momencie, jak sam relacjonuje, uznał, iż minął już miejscowość i przyspieszył.

Problem polegał na tym, iż formalnie wciąż znajdował się w obszarze zabudowanym.

110 km/h w miejscu, gdzie obowiązywało 50 km/h

Według Radia ZET policyjny patrol zatrzymał Stanowskiego w Odrowążu. Pomiar miał wskazać 110 km/h przy dopuszczalnej prędkości 50 km/h. Oznacza to przekroczenie limitu aż o 60 km/h.

Konsekwencje były natychmiastowe:

  • 3 tys. zł mandatu,
  • 13 punktów karnych,
  • zatrzymanie prawa jazdy na trzy miesiące.

Stanowski potwierdził później w mediach społecznościowych, iż do takiego zdarzenia rzeczywiście doszło.

Stanowski: zatrzymali mnie około 10 metrów przed znakiem

Według relacji dziennikarza do pomiaru doszło tuż przed końcem obszaru zabudowanego. Stanowski napisał, iż przyspieszył po minięciu miejscowości, jednak policjanci zatrzymali go około 10 metrów przed znakiem oznaczającym koniec obszaru zabudowanego.

„Tak, to prawda” – potwierdził Stanowski, opisując następnie, iż na pomiarze było 110 km/h.

Przytoczył również komentarz, który – według jego relacji – miał usłyszeć od funkcjonariusza. Policjant miał stwierdzić, iż właśnie tam, gdzie jest dobra droga zachęcająca kierowców do mocniejszego naciśnięcia gazu, pojawia się drogówka.

„Następne trzy miesiące na rowerze”

Szef Kanału Zero podszedł do sytuacji z charakterystycznym dla siebie dystansem. Zapowiedział, iż przez najbliższe trzy miesiące przy dobrej pogodzie pozostanie mu rower, natomiast przy złej skorzysta z prywatnego kierowcy.

Jednocześnie nie próbował przerzucać odpowiedzialności na policjantów. W kolejnym komentarzu zaznaczył, iż radiowóz był niewidoczny, ale nie uważa tego za przyczynę całej sytuacji.

Stanowski przyznał wprost, iż to on zawinił, karę zapłacił na miejscu i teraz zrobi sobie przerwę od prowadzenia samochodu.

Kilka metrów zdecydowało o bardzo poważnych konsekwencjach

Historia pokazuje, jak duże znaczenie ma dokładne położenie znaku kończącego obszar zabudowany. Kierowca może zacząć przyspieszać dopiero po jego minięciu. Do tego momentu przez cały czas obowiązuje ograniczenie wynikające z jazdy w obszarze zabudowanym.

W przypadku Stanowskiego – według jego własnej relacji – zabrakło około dziesięciu metrów.

Ostatecznie niedzielna podróż zakończyła się więc 3 tys. zł mandatu, 13 punktami karnymi i trzema miesiącami bez prawa jazdy. Sam zainteresowany nie zamierza jednak walczyć z konsekwencjami. Przyznał, iż popełnił błąd i karę przyjął.

Idź do oryginalnego materiału