Miał ścigać przestępców i wykonywać wyroki, tymczasem sam znalazł się za kratami. Gdy jesienią 1781 roku krakowscy urzędnicy zaczęli rozwiązywać sprawę złodzieja Tomasza Jareckiego, gwałtownie okazało się, iż prowadzi ona do ludzi, którzy z racji pełnionych funkcji powinni stać po stronie prawa – miejskiego kata Antoniego Strzelbickiego i chorążego garnizonu.