Konflikt o kamienie. Rolnik je przesunął, wójt oskarża go o kradzież. "Może pójść do więzienia"

1 godzina temu
Spór między rolnikiem z Przasnysza a gminą ciągnie się od kilku lat i z czasem stał się coraz bardziej złożony. Kamienie ustawione na działce, interwencje policji i kolejne pisma sprawiły, iż sprawa trafiła do mediów. Choć rolnik podkreśla, iż potrzebuje dojazdu do magazynu paszowego, sąd uznał, iż teren nie był drogą w sensie prawnym.
W 2024 roku w rozmowie z portalem tygodnik-rolniczy.pl Paweł Jabłonowski zdradził, iż problemy zaczęły się w 2018 roku, gdy wybudował magazyn paszowy na działce sąsiadującej z terenem należącym do gminy. To na niej znajduje się droga. Jedyna, którą rolnik może dotrzeć do magazynu, w którym przechowywana jest pasza. niedługo zaczęły się liczne kontrole, a gmina wezwała go do "zaprzestania naruszania prawa własności".

REKLAMA







Zobacz wideo Hładki mówi o "mobbingu w białych rękawiczkach". Mówi o byłych przełożonych



Spór o kamienie na drodze nabrał na sile. "Wezwano policję"
W końcu na problematycznej działce gmina Przasnysz postanowiła wybudować "ogród skalny". Koszt? 90 tys. zł. Postawiono kilka sporych kamieni, zasadzono też młode drzewka, a nieco dalej, bo w pobliżu zbiornika wodnego, wybudowano m.in. wiatę i siłownię plenerową.
- Prawnicy poradzili mi, abym usunął kamienie w ramach ochrony posiadania. Mam drogę i mogę zgodnie z przepisami Kodeksu cywilnego odeprzeć naruszenie w ramach tak zwanej samopomocy. Chodziło o to, aby utorować sobie ponownie dojazd do hali. Musiałem jednak wezwać policję i zrobić to w jej asyście - opowiadał mężczyzna w rozmowie z tygodnik-rolniczy.pl. Gmina powtórzyła manewr, tym razem w asyście "14 uzbrojonych policjantów", i w problematycznym miejscu znów pojawiły się kamienie.



Gdy ponownie przesunął kamienie, wójt postanowiła oskarżyć go o kradzież, mimo iż dekoracja nie zniknęła, a została jedynie przesunięta. - Pan Paweł za kradzież kamieni, które nie zostały ukradzione... Teoretycznie może być skazany na karę więzienia i pójść do więzienia - tłumaczyła Małgorzata Ochman z Prokuratury Rejonowej w Przasnyszu w programie "Państwo w Państwie". Na oskarżeniu o kradzież się nie skończyło, bo gmina śle też donosy, nasyła kontrole, postawiła też płot i szlaban na drodze. W urzędowych pismach, jak podkreślono w programie, pojawiają się wymienieni z "nazwiska" Smok Wawelski, Czerwony Kapturek i Miś Yogi.


Gmina oskarża o zniszczenie własności i "przywłaszczenie kamieni". "Straty na ponad 11 tys. zł"
W 2023 roku sąd uznał, iż problematyczna droga "nie jest drogą w znaczeniu prawnym" i nigdy nią nie była. Ponadto zwrócono uwagę, iż należąca do gminy działka, na której znajduje się zbiornik wodny, pełni funkcje "rekreacyjno-wypoczynkowe" dla okolicznych mieszkańców. Sąd okręgowy rok później odrzucił apelację.



To, iż pozwany przez wiele lat korzystał z przejazdu, nie oznacza, iż tak musi być w przyszłości. [...] Gmina jako właściciel ma prawo wyrażania sprzeciwu i zagospodarowania nieruchomości
- cytuje uzasadnienie tygodnik-rolniczy.pl. Władze podkreślały, iż działka graniczy z adekwatną drogą gminną i wojewódzką, z których mężczyzna może korzystać swobodnie, ale nie zdecydował się na wybudowanie dojazdu. - Gmina twierdzi, iż mogę wjechać inną drogą. To jest jednak niemożliwe. Mój grunt jest nisko położony. Zalewa go woda z pobliskiego stawu. Nie ma więc możliwości przejazdu przez większą część roku załadowanymi zbożem przyczepami - tłumaczył Paweł Jabłonowski.
Przypomniała też o tym gmina w poście opublikowanym w mediach społecznościowych, do którego załączono obszerne odpowiedzi na pytania zadane przez autorkę reportażu Agnieszkę Zalewską.
Żadna droga dojazdowa do gospodarstwa pana Pawła nie została 'zablokowana krzewami i głazami', gdyż żadna droga dojazdowa na gminnej działce nie istniała
- zauważa gmina, która wytknęła rolnikowi, iż "zabiega o zainteresowanie mediów". Gmina zarzuciła mu też manipulację w planie zagospodarowania działki dołączonym do projektu budowlanego, która nie wzbudziła sprzeciwu m.in. Głównego Inspektora Nadzoru Budowlanego, oraz "liczne samowole budowlane", które jednak zostały "zalegalizowane w trybie uproszczonym".



Dla władz istotne jest to, iż magazyn sąsiaduje z terenem rekreacyjno-wypoczynkowym.



Większości mieszkańców gminy Przasnysz nie stać na spędzanie wolnego czasu w modnych kurortach turystycznych [...]. Niektórzy wypoczywają właśnie na działce w Golanach i gmina robi wszystko, żeby pomimo działań pana Pawła czuli się bezpiecznie
- zwraca uwagę. Pan Paweł, który przez cały czas korzystał z problematycznej drogi, miał zdewastować teren ("poprzez zniszczenie nawierzchni, w tym posianej trawy"), spowodować straty na ponad 11 tys. zł i "przywłaszczyć dwa głazy kamienne o wartości nie mniejszej niż 500 zł".
Idź do oryginalnego materiału