Kolejna akcja Straży Granicznej w regionie. 21 osób zatrzymanych, ruszyły deportacje

1 godzina temu

To był niezwykle intensywny czas dla śląskich pograniczników. Podczas gdy w Sosnowcu i Częstochowie trwała masowa kontrola legalności pobytu, która zakończyła się zatrzymaniem 21 obcokrajowców, w Bielsku-Białej zapadła decyzja o natychmiastowym wydaleniu kobiety skazanej za pomoc w przemycie ludzi.

Pomagała w przerzucie osób, wczoraj opuściła Polskę

Dla 48-letniej obywatelki Ukrainy czwartek był ostatnim dniem pobytu w naszym kraju. Kobieta została zatrzymana przez funkcjonariuszy z Placówki SG w Bielsku-Białej. Jak się okazało, ciążył na niej prawomocny wyrok Sądu Rejonowego w Środzie Śląskiej – rok więzienia w zawieszeniu na trzy lata za organizowanie nielegalnego przekraczania granicy.

Służby nie miały jednak litości dla osoby naruszającej bezpieczeństwo państwa. 48-latka figurowała w bazach UE jako osoba, której należy odmówić pobytu. Decyzja Komendanta mogła być tylko jedna: przymusowa deportacja. Co więcej, kobieta otrzymała zakaz wjazdu do strefy Schengen na maksymalny możliwy okres – 10 lat. Dziś pod konwojem zostanie doprowadzona do granicy i przekazana ukraińskim służbom.

Masowe zatrzymania w Sosnowcu i Częstochowie

Równolegle funkcjonariusze z Sosnowca i Częstochowy przeprowadzili zakrojone na szeroką skalę kontrole, które ujawniły skalę nielegalnego zatrudnienia i pobytu w regionie. Łącznie zatrzymano 21 osób, w tym:

  • 15 obywateli Nepalu,
  • 3 obywateli Indii,
  • 2 obywateli Bangladeszu,
  • 1 obywatelkę Kolumbii.

Dziewięcioro z nich nie posiadało żadnych dokumentów uprawniających do pobytu, a dodatkowo pracowali w Polsce „na czarno”, bez wymaganych zezwoleń. Siedem osób już usłyszało decyzje o konieczności powrotu do swoich państw i zakaz wjazdu do Polski na okres do 2 lat.

Ważna karta pobytu to nie wszystko

Ciekawy przebieg miała kontrola 12 obywateli Nepalu. Mężczyźni ci okazali ważne rumuńskie karty pobytu. Wielu obcokrajowców błędnie zakłada, iż posiadanie dokumentu z jednego kraju UE pozwala na dowolnie długi pobyt i pracę w innym państwie członkowskim.

Przepisy są jasne: w takim przypadku cudzoziemcy zostali oficjalnie pouczeni o obowiązku niezwłocznego powrotu do Rumunii. Straż Graniczna zapowiada teraz ścisłe monitorowanie, czy mężczyźni zastosowali się do tych instrukcji.

Redakcyjna przestroga: przypominamy pracodawcom oraz samym cudzoziemcom, iż legalny pobyt w jednym kraju Unii nie oznacza automatycznego prawa do pracy w Polsce. Każde naruszenie tych zasad kończy się wpisem do rejestru osób niepożądanych, co skutecznie zamyka drogę do legalnej podróży po Europie w przyszłości.

źródło: opracowanie własne na podstawie materiałów ŚOSG

Idź do oryginalnego materiału