„Jestem na dachu i chcę skoczyć”: Nieodpowiedzialny żart 13-latki postawił służby na nogi

2 godzin temu
Zdjęcie: Szczytno broń policja


„Miało być śmiesznie – nie było” – tak krótko i wymownie policjanci z Bartoszyc podsumowują sprawę fałszywego zgłoszenia, które w poniedziałkowy wieczór wywołało lawinę działań ratunkowych. Dwie 13-latki postanowiły zrobić sobie żart kosztem pracy służb, nie zdając sobie sprawy z powagi sytuacji oraz konsekwencji prawnych, jakie na nie czekają.


Do zdarzenia doszło w poniedziałek, 13 lipca 2026 roku. Po godzinie 18:00 dyżurny Komendy Powiatowej Policji w Bartoszycach odebrał telefon od przestraszonej dziewczynki. Głos w słuchawce był jasny i dramatyczny: „Jestem na dachu i chcę skoczyć”.

Lawina działań operacyjnych

Słowa te postawiły w stan najwyższej gotowości miejscowe służby. W sytuacjach zagrożenia życia każda sekunda jest na wagę złota, dlatego natychmiast uruchomiono procedury ratunkowe:

  • Skierowanie patroli: możliwie jak najszybciej skierowano funkcjonariuszy w miejsce, z którego miało płynąć zagrożenie.
  • Przeszukiwanie terenu: Policjanci sprawdzali wskazaną okolicę, przeszukując budynki w nadziei na znalezienie osoby potrzebującej pomocy.
  • Identyfikacja: Równolegle trwały działania operacyjne mające na celu ustalenie właściciela numeru telefonu, z którego wykonano połączenie.
    Szybko ustalono, iż telefon zarejestrowany jest na mieszkankę Bartoszyc. Po skontaktowaniu się z kobietą okazało się, iż z urządzenia korzysta jej 13-letnia córka.

Zaskakujący finał „zabawy”

Policjanci, którzy w pośpiechu sprawdzali miasto w poszukiwaniu desperatki, ostatecznie odnaleźli sprawczynię zamieszania w dość zaskakującym miejscu. 13-latka wraz ze swoją rówieśniczką siedziała spokojnie na przystanku autobusowym… naprzeciwko budynku Komendy Powiatowej Policji w Bartoszycach.
Jak wynika z ustaleń funkcjonariuszy, dziewczynki najprawdopodobniej obserwowały z przystanku, jak policjanci reagują na ich „żart”.

„Bagatelizujące całą sprawę nastolatki, w nad wyraz dobrych nastrojach z komendy policji odebrały matki” – informują funkcjonariusze.

Młodość nie równa się bezkarność

Choć dla nastolatek cała sytuacja wydawała się zabawna, prawo przewiduje surowe konsekwencje za wywoływanie fałszywych alarmów i angażowanie służb bez uzasadnionego powodu.


Sprawa została skierowana do Sądu Rodzinnego i Nieletnich, który oceni zachowanie obu dziewcząt. Policja po raz kolejny przypomina: każda interwencja to czas i zasoby, które mogły być w tym samym momencie potrzebne komuś, kto realnie znajdował się w zagrożeniu życia lub zdrowia. Takie „żarty” to nie tylko lekkomyślność – to czyny, które będą miały swoje konsekwencje w przyszłości.

źródło: KPP Bartoszyce

Idź do oryginalnego materiału