Iran odrzucił ultimatum Trumpa. Jutro w Iranie ma zacząć się piekło

2 godzin temu

W poniedziałek 6 kwietnia Teheran oficjalnie odrzucił ultimatum postawione przez prezydenta Donalda Trumpa, co oznacza, iż we wtorek 7 kwietnia może dojść do dramatycznego zwrotu w trwającej wojnie.

Prezydent Trump wydał Iranowi 48-godzinne ultimatum, żądając pełnego otwarcia Cieśniny Ormuz – strategicznego szlaku morskiego, przez który przepływa około 20 procent światowej ropy i gazu. W ostrym, pełnym wulgaryzmów poście na Truth Social Trump zagroził: „Wtorek będzie Dniem Elektrowni i Mostów w Iranie. Otwórzcie pieprzoną Cieśninę, wy szalone bękarty, bo będziecie żyć w piekle – patrzcie tylko!”. „Chwała Allahowi”.

“Tuesday will be Power Plant Day, and Bridge Day, all wrapped up in one, in Iran. Open the Fuckin’ Strait, you crazy bastards, or you’ll be living in Hell — JUST WATCH. Praise be to Allah.”

Iran nie pozostał dłużny. Centralne Dowództwo Wojskowe Iranu, za pośrednictwem generała Ali Abdollahi Aliabadiego z kwatery głównej Khatam al-Anbiya, odrzuciło groźby jako „bezradną, nerwową, niezrównoważoną i głupią akcję”. Irańska marynarka wojenna poszła jeszcze dalej – w ostrym komunikacie miała przekazać Trumpowi, by „poszedł się jebać” i zapomniał o „starym Ormuzie”. Teheran podkreślił, iż suwerenność nad cieśniną jest jego „naturalnym i prawnym prawem” i nie zamierza wracać do poprzedniego stanu rzeczy, szczególnie na korzyść USA i Izraela.

Trump wielokrotnie groził zniszczeniem irańskich elektrowni, mostów, zakładów odsalania wody i pól naftowych. Wcześniejsze deadliny były przedłużane, choćby kilkukrotnie, ale obecne ultimatum Trump określa jako „improrogowalne”, czyli nieprzedłużalne. Iran odrzucił również propozycje zawieszenia broni, w tym 45-dniowy plan ceasefire oraz 15-punktowy amerykański projekt pokojowy, uznając je za „nadmierne” lub „nie do przyjęcia”. Zamiast tego Teheran przedstawił własne 10-punktowe kontrpropozycje.

Jeśli Iran nie otworzy cieśniny do wtorkowego wieczora, godzina 20:00 czasu wschodniego USA, Stany Zjednoczone zapowiadają masowe uderzenia na kluczową infrastrukturę cywilną i energetyczną. Eksperci ostrzegają, iż takie ataki mogłyby spowodować black-outy w całych miastach Iranu, kryzys humanitarny z problemami z dostawami wody i prądu dla milionów ludzi, dalsze zakłócenia na globalnych rynkach energii oraz ryzyko radioaktywnego skażenia w przypadku uderzeń w okolice obiektów nuklearnych, na przykład Bushehr.

Z drugiej strony Iran grozi odwetem – atakami na bazy USA w regionie, dalszą blokadą cieśniny i uderzeniami rakietowymi na sojuszników Ameryki.

Czy jutro naprawdę zacznie się „piekło”? Trump lubi ostrą retorykę i wielokrotnie przedłużał terminy, ale tym razem podkreśla, iż deadline jest ostateczny. Iran z kolei pokazuje, iż nie zamierza się ugiąć pod groźbami.

Idź do oryginalnego materiału