Policjanci mają obowiązek zweryfikować każde zgłoszenie, jak również na nie zareagować wysyłając patrol. To konkluzja wypowiedzi Wiesława Czamary. Na ostatniej sesji Rady Gminy Mszana Dolna komendant Komisariatu Policji w Mszanie Dolnej tłumaczył się z kilku interwencji, które w ostatnich kilku miesiącach prowadziła miejscowa policja.
Nadkomisarz Wiesław Czamara uczestniczył w ubiegłotygodniowej sesji, aby przedstawić radnym coroczne sprawozdanie z działalności policji, w tym wypadku odnoszących się do obszaru gminy Mszana Dolna. Po omówieniu i krótkiej analizie raportu odpowiadał na pytania radnych.
Głos w tej sprawie zabrał radny Rafał Kubowicz, który zapytał szefa mszańskiej policji o charakter interwencji przeprowadzonych w mszańskim urzędzie, a także jednego przypadku, w którym jeden z radnych zatrzymany do kontroli drogowej, miał oczekiwać na przeprowadzone badanie stanu trzeźwości ponad godzinę. Radny z Kasiny Wielkiej dopytywał również o łączną liczbę wszystkich interwencji w mszańskim urzędzie gminy lub też pośrednio z nim związanych.
Komendant mszańskiej policji tłumaczył nie potrafił się odnieść do konkretnych sytuacji przywołanych przez radnego R. Kubowicza, tłumacząc podjęcie interwencji obowiązkiem reakcji policjantów na otrzymane zgłoszenie.
Nadkomisarz W. Czamara nie potrafił również określić liczby wszystkich interwencji, w których policja w ostatnim czasie brała udział, a dotyczyły one przyjazdu patrolu z funkcjonariuszami do urzędu gminy przy ul. Spadochroniarzy. Jedna z takich interwencji stała się głośna, po tym, jak w lokalnej prasie ukazała się informacja o tym, jak to radny miał się zachować niestosowanie podczas obrad jednej z komisji. Do sytuacji doszło w grudniu ubiegłego roku, kiedy to wójt Mirosław Cichorz wezwał policję, bo agresywnie miał się zachowywać radny Rafał Kubowicz. Sprawa ta była również komentowana na pierwszej w tym roku (styczeń) sesji Rady Gminy Mszana Dolna.
Również w marcu tego roku pod mszańską gminę zajechał policyjny radiowóz. Podczas spotkania wójta z przedstawicielami firmy Grab-Trans miało dojść do ostrej wymiany zdań. Mirosław Cichorz zgłosił okupowanie swojego biura przez 3 osoby, które umówiły się z nim, aby wynegocjować możliwość dzierżawy działki na terenie rekreacyjnym „Witowa” w Mszanie Górnej. Firma ta składowała tam swoje materiały, którymi handlowała. Porozumienia jednak nie zawarto. O tej sprawie dopiero zrobiło się głośno 23 marca na zagórzańskiej sesji.













English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·