
Czy możemy czuć się bezpieczni? Pytają nas dzisiaj mieszkańcy zagłębia miedziowego po ujawnieniu przez nas przypadku zażycia przez ratowników medycznych środków odurzających, którzy pełnili dyżur w stacji Pogotowia Ratunkowego w Lubinie. Obaj ratownicy zostali zwolnieni z pracy, ale pytania o bezpieczeństwo pacjentów i profesjonalną opiekę pozostają aktualne.
Ratownicy medyczni mają niezwykle odpowiedzialną, stresującą i wymagającą pracę. Jako społeczeństwo oczekujemy od nich pełnego poświęcenia i zaangażowania w sytuacji zagrożenia zdrowia i życia ludzkiego. Są lub co najmniej powinni być osobami zaufania publicznego. Niestety, jak pokazały ostatnie dni, nie wszyscy ratownicy trzymają się zasad.
Ujawniony przez nas przypadek dwóch ratowników medycznych będących pod wpływem środków odurzających, stawia dzisiaj pytanie, czy pacjenci mogą czuć się bezpiecznie. Czy w sytuacji zagrożenia zdrowia lub życia, mogą być pewni, iż zostaną profesjonalnie zaopiekowani.
-Myślę, iż nie powodów do niepokoju. Sytuacja, do której doszło na terenie Pogotowia Ratunkowego w Lubinie była przypadkiem incydentalnym. Placówka zachowała się odpowiedzialnie przeprowadzając kontrolę trzeźwości pod kątem narkotyków. Gdy wyszło na jaw, iż dwaj ratownicy mogą być pod ich wpływem, powiadomiono odpowiednie służby. Jako organ nadzorujący stacje pogotowia ratunkowego na terenie całego Dolnego Śląska, nie chcemy, by wszystkich ratowników mierzyć jedną miarą. To był incydentalny przypadek, który oczywiście nigdy nie miał prawa się zdarzyć. Mamy pełne zaufanie do pracowników pogotowia i liczę, iż ocena pacjentów wobec ich pracy, poświęcenia i zaangażowania jest przez cały czas pozytywna. To są ludzie, którzy na co dzień niosą pomoc, ratują ludzkie zdrowie i życie – powiedział nam Michał Nowakowski, rzecznik marszałka województwa dolnośląskiego, organu nadzorującego stacje pogotowia.
Kierownictwa Pogotowia Ratunkowego w Legnicy, któremu podlega lubińska stacja, uspokaja i zapewnia mieszkańców, iż ich bezpieczeństwo w żaden sposób nie jest zagrożone.
-Bezpieczeństwo pacjentów jest dla nas absolutnym priorytetem. Dlatego w Pogotowiu Ratunkowym regularnie prowadzimy wewnętrzne kontrole zgodne z obowiązującymi procedurami. To właśnie dzięki nim wykryto tę nieprawidłowość i natychmiast podjęto odpowiednie działania. Potwierdza to, iż nasze mechanizmy nadzoru działają skutecznie, a wszelkie sytuacje mogące mieć wpływ na bezpieczeństwo są eliminowane bez zbędnej zwłoki – mówi Joanna Bronowicka, dyrektor Pogotowia Ratunkowego.
Przypomnijmy, iż do zdarzenia doszło w ubiegły czwartek, 2 lipca, w godzinach wieczornych.
-Policjanci wydziału prewencji, po uzyskanej informacji od kierownika Zespołu Ratownictwa Medycznego o tym, iż ratownik medyczny jest pod wpływem środków odurzających, zatrzymali 46-letniego mieszkańca Polkowic, który przyjechał do miejsca pracy pojazdem marki Skoda, znajdując się w stanie po użyciu amfetaminy. W kolejnym przypadku, policjanci zatrzymali 44-latka, mieszkańca jednej z miejscowości pod Legnicą, który przyjechał do miejsca pracy pojazdem marki Mercedes, znajdując się w stanie po użyciu amfetaminy, metamfetaminy i innych środków z kategorii opiatów – przypomina podkom. Sylwia Serafin, rzeczniczka lubińskiej policji.
Funkcjonariusze zabezpieczyli monitoring.
-Jeden z ratowników medycznych wykonywał transport medyczny, kierując pojazdem marki Mercedes, przewożąc pacjenta z opiekunem oraz innego ratownika medycznego – dodaje policjantka.
Czy w chwili przejazdu ambulansem, podejrzany o zażycie środków odurzających ratownik medyczny był już pod ich wpływem? Potwierdzi to lub zaprzeczy opinia biegłego na podstawie analizy pobranych próbek krwi.
Obaj nieodpowiedzialni ratownicy stracili już pracę w pogotowiu. Za swój czyn odpowiedzą też karnie przed sądem za jazdę pod wpływem narkotyków. Grozi im kara do 3 lat pozbawienia wolności.

4 dni temu









English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·