Igor ze szkoły wyszedł w kajdankach. Państwo w Państwie z Łodzi. Policja po programie wydaje oświadczenie

2 godzin temu

Do zdarzenia doszło w sierpniu ubiegłego roku w parku im. Moniuszki w Łodzi, gdzie spotkały się dwie grupy młodych ludzi. Według relacji Igora, jego znajomych sprowokowały osoby siedzące na ławce. Miały one być pod wpływem alkoholu, z ich strony padały wyzwiska. Mimo iż chłopak nie brał udziału w bójce, ani jej nie prowokował ponosi za nią konsekwencje i to niemałe. Nastolatek został wyrzucony ze szkoły, po tym jak w kajdankach wyprowadziło go z niej czterech kryminalnych. Dziś, zamiast w domu rodzinnym, przebywa w Młodzieżowym Ośrodku Wychowawczym. - To jest historia o tym, jak policja i sąd próbują zniszczyć życie młodemu chłopakowi - mówił prowadzący program Państwo w Państwie - Przemysław Talkowski.

Igor ponosi konsekwencji, a policja w Łodzi wydaje oświadczenie

Telewizja Polsat sprawę Igora pokazała w niedzielę. W studiu programu pojawili się, m.in. jego rodzice, poseł Marcin Józefaciuk, wieloletni nauczyciel z Łodzi oraz prawnik, który parokrotnie podkreślał, iż nie ma dowodów na winę chłopaka.

W reportażu poinformowano, iż kamery monitoringu nie zarejestrowały samej bójki, a organy ścigania nie dysponują żadnym świadkiem, który potwierdzałby czynny udział Igora w pobiciu.

Jedyne dowody, które się pojawiają na niekorzyść Igora to są notatki urzędowe, to jest złamanie jakichkolwiek reguł procesowych

- stwierdził mecenas dr Bartosz Fieducik.

- Analiza akt sprawy mówi wprost: ten człowiek nie ma nic wspólnego z tym pobiciem, o które się go oskarża - dodał.

https://tulodz.pl/na-sygnale/wyciek-gazu-na-stacji-paliw-w-lodzi-ewakuowano-okolicznych-mieszkancow-foto/dhr5b12dnwQVBGEwZPPf

Z kolei parlamentarzysta przyznał, iż nie mógł uwierzyć, kiedy dostał dokumentacje tej sprawy, iż sąd był w stanie ukarać nastolatka, który próbował rozdzielać bijących się i pomóc. Jak zadeklarował będzie prosić o interwencje w Ministerstwie Sprawiedliwości, aby nadzór nad tą sprawą objął minister Waldemar Żurek.

Paweł Jasiak z Prokuratury Okręgowej w Łodzi przyznał, iż chłopak został opisany przez świadka zdarzenia. - Kobietę, która przebywała w grupie pokrzywdzonej, chociaż sama pokrzywdzona nie jest. Wskazała ona, iż odchodził od tego zdarzenia po tym, jak już doszło do rękoczynów – mówi.

Krótko po tym, policja postanowiła jednak zatrzymać chłopaka terenie szkoły. Jak opowiadał jego tata - Vladimir Kutlaca, najpierw zadzwonił ktoś z nieznanego numeru na telefon żony, przedstawiając się jako policja i prosząc o podanie adresu zamieszkania. Niedługo później funkcjonariusze przyjechali do liceum w którym uczy się chłopak, zakuli w kajdanki i wyprowadzili. Po tym zdarzeniu Igor został oddzielony od rodziny i umieszczony w ośrodku wychowawczym.

W reportażu Monika Pawłowska‑Radzimierska z Sądu Okręgowego w Łodzi tłumaczyła, dlaczego nastolatek wciąż przebywa poza domem, mimo iż jak mówiła pełnomocniczka chłopaka, mec. Anna Walkiewicz, wszystkie opinie z ośrodka wskazują na to, iż chłopak jest bardzo dobrym dzieckiem: spokojnym, grzecznym, sumiennym, odpowiedzialnym, przykładającym się do nauki, wobec którego nie ma zastrzeżeń.

Nie zmieniły się przyczyny umieszczenia nieletniego w młodzieżowym ośrodku wychowawczym - stwierdziła Monika Pawłowska ‑Radzimierska i dodała: Ze względu na możliwość matactwa i ze względu na możliwość ucieczki - wyliczała.

W konsekwencji Igor został również wyrzucony ze szkoły. W reportażu pani dyrektor XXIV LO w Łodzi przyznała, iż nie chce go przyjąć z powrotem, mimo iż jak zauważył poseł Józefaciuk, który również przez wiele lat pełnił funkcje dyrektora innej placówki - nie widzi podstaw prawnych do wykreślenia ucznia z list. - On nic nie zrobił, dyrektor ma obowiązek chronić ucznia. Tak naprawdę dyrektor pokazuje, iż jedną z metod jest eliminacja problemu - tłumaczył.

W reportażu wypowiadał się również nastolatek, który przyznał, iż bardzo się cieszy, iż ma takich rodziców, którzy go wspierają. Jego mama podkreśliła: Za wszelką cenę będą dążyła do sprawiedliwości.

Po emisji odcinka programu, który dostępny na jest stronie panstwowpanstwie.polsatnews.pl swoje oświadczenie wydała policja z Łodzi, której przedstawiciela zabrakło w studiu.

Wyrażamy stanowczy sprzeciw wobec narracji zaprezentowanej w programie „Państwo w Państwie”, który był wyemitowany 15 marca 2026 roku, a przedstawione w nim tezy godzą w dobre imię funkcjonariuszy Policji. W materiale zaprezentowana została sprawa umieszczenia – decyzją sądu – nieletniego podejrzanego o udział w bójce w Młodzieżowym Ośrodku Wychowawczym. W programie pojawiła się informacja jakoby zatrzymanie nieletniego miało być formą „zemsty” ze strony policjantów wobec jednego z rodziców, który w rozmowie telefonicznej kierował słowa wulgarne w kierunku funkcjonariuszy. Podkreślamy, iż decyzja o zatrzymaniu została podjęta wyłącznie na podstawie zgromadzonego na pierwszym etapie postępowania materiału dowodowego, który wskazywał, iż osoba nieletnia może mieć związek z popełnieniem czynu karalnego. Funkcjonariusze działali w granicach obowiązujących przepisów prawa oraz zgodnie z procedurami dotyczącymi postępowania w sprawach nieletnich
- czytamy w oświadczeniu.
Cały komentarz KMP w Łodzi poniżej.
Idź do oryginalnego materiału