ICE poluje w USA także na Polaków. Czysta kartoteka nic tu już nie znaczy

1 godzina temu
Dzielnice polonijne w USA żyją w ciągłym strachu. Agenci ICE pojawiają się na budowach, w domach i w miejscach pracy, a czysta kartoteka przestała kogokolwiek obchodzić. Polacy dzwonią do prawników, przygotowują pełnomocnictwa do opieki nad dziećmi i coraz częściej zadają sobie pytanie, czy nie lepiej spakować walizek.


Polityka migracyjna administracji Donalda Trumpa dla tysięcy naszych rodaków zamieszkałych w USA oznacza naprawdę ogromne ryzyko, iż pewnego dnia ktoś zapuka do drzwi. Agencja ICE, odpowiedzialna za zatrzymania i deportacje, prowadzi szeroko zakrojone akcje, które nie omijają polskiej społeczności.

Działaczki polonijnych organizacji cytowane przez Polsat News mówią wprost, iż strach stał się codziennością. Nerwy widać szczególnie wśród osób, które od lat żyją w USA "na przedłużonej wizie" i do tej pory liczyły, iż dopóki nie łamią prawa, nikt się nimi nie zainteresuje.

– Wśród Polaków jest pewna nerwowość. Na pewno ci, którzy są tu nielegalnie, się boją, jest dużo obaw. Mieliśmy kilka głośnych przypadków zatrzymanych Polaków. Ale to nic dziwnego, skoro zdarza się, iż zgarniają choćby tych z legalnym pobytem czy z obywatelstwem – twierdzi jedna z działaczek cytowana przez Polsat News.

Według relacji z Chicago, agenci ICE zatrzymują ludzi nie tylko podczas spektakularnych nalotów, ale też przy okazji kontroli w pracy czy po sygnałach od sąsiadów. Coraz częściej słychać historie o tym, iż "zabrali go z budowy", "zatrzymali ją po zwykłej kontroli" albo "ktoś musiał donieść".

"Nie przychodzą tylko po kryminalistów i Latynosów"


Hasło, którym od lat uspokajano opinię publiczną, iż priorytetem są "najgorsi przestępcy", coraz słabiej przystaje do rzeczywistości. Prawnicy pracujący z Polonią obserwują długie kolejki klientów bez kryminalnej przeszłości.

Adwokatka z Chicago opisuje, iż od tygodni jej kancelaria działa w trybie ciągłego dyżuru, a telefony od zaniepokojonych Polaków nie milkną do późnej nocy. Dotychczas reprezentowała już 10 rodaków zatrzymanych przez ICE – żaden z nich nie miał na koncie nic poważniejszego niż mandat za przekroczenie prędkości.

Tę obserwację potwierdzają także szersze statystyki. Dane pokazują, iż choćby około 60 proc. osób zatrzymywanych przez ICE to ludzie bez jakiejkolwiek kryminalnej historii. To oznacza, iż czysta kartoteka nie jest dziś żadną tarczą.

– Na pewno sporo osób z tych, którzy cieszyli się ze zwycięstwa Trumpa, teraz już nie demonstruje takiego entuzjazmu. Bo okazuje się, iż nie przychodzą tylko po kryminalistów i Latynosów – mówi mec. Ewa Brożek.

Pełnomocnictwa dla dzieci i ciągłe życie "w zawieszeniu"


Strach przed nagłym zatrzymaniem jest na tyle duży, iż Polacy zaczęli zabezpieczać przyszłość swoich dzieci. Prawnicy opisują lawinę nowych spraw dotyczących pełnomocnictw. Rodzice, którzy boją się aresztowania, wyznaczają zaufane osoby, które w razie ich zniknięcia będą mogły odebrać dziecko ze szkoły, podjąć decyzję w szpitalu czy załatwić formalności w urzędach.

Polonia mówi wprost o "życiu w zawieszeniu". Z jednej strony budowane latami domy, biznesy, społeczności. Z drugiej natomiast poczucie, iż wystarczy jedna kontrola na budowie albo jeden donos, by cały ten świat rozsypał się dosłownie w kilka godzin.

Idź do oryginalnego materiału