Wszystko zaczęło się w Majdanie Starym (gmina Księżpol). Policjanci patrolujący okolicę zauważyli rowerzystę, którego styl jazdy sugerował, iż "jeden głębszy" był przed wejściem na siodełko.
Tor jazdy był tak niepewny, iż mundurowi postanowili natychmiast przerwać tę ryzykowną podróż. Rowerzysta miał jednak inny plan. Na widok radiowozu gwałtownie przyspieszył, skręcając w wyboistą, trawiastą drogę. Rozpoczął się pościg, który bardziej przypominał komedię pomyłek niż sceny z filmu
akcji.CZYTAJ TEŻ: 145 strażaków wciąż dogasza pożarzysko w Puszczy SolskiejPo kilkudziesięciu metrach funkcjonariusze zrównali się z uciekinierem. 61-latek, desperacko próbując uniknąć kontroli, wykonał gwałtowny manewr i zahaczył o radiowóz, niszcząc lusterko. To był jednak dopiero początek jego kłopotów. Sekundę później mężczyzna stracił panowanie nad rowerem i z impetem wpadł do pobliskiego stawu.- Policjanci wykazali się pełnym profesjonalizmem. Mimo iż uciekinier uszkodził ich pojazd, priorytetem funkcjonariuszy było ratowanie jego życia. Natychmiast pomogli uciekinierowi wydostać się na brzeg, a następnie wyłowili jego rower” – relacjonuje st. asp. Joanna Klimek, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Bił
goraju.Po wyjściu na brzeg i osuszeniu, przyszedł czas na badanie alkomatem. Wynik? Prawie 1,5 promila alkoholu w organizmie. Bilans tej krótkiej przejażdżki jest dla mieszkańca gminy Księżpol miażdżący: sprawa znajdzie swój finał w sądzie, a ta mokra lekcja pokory prawdopodobnie ma długo zostanie mu w pamięci. Za jazdę po pijanemu (powyżej 0,5 promila) grozi mu co najmniej 2,5 tys. zł mandatu. Niezatrzymanie się do kontroli i ignorowanie poleceń policjantów to poważne wykroczenia. Ponadto mężczyzna będzie musiał pokryć koszty uszkodzonego lusterka w policyjnym radiowozie.