Geolokalizacja białoruskich helikopterów nad Białowieżą i reakcja służb

10 miesięcy temu

Miesiąc temu 1 sierpnia udało mi się jako pierwszemu wykonać geolokalizację przelotu białoruskich helikopterów nad Polską. Dostałem potem sporo zapytań dlatego pokrótce opiszę jak tego dnia przebiegały wydarzenia. Nie obyło się bez wizyty służb.

Od rana 1 sierpnia zaczęły napływać informacje o tym, jakoby Białorusini mieli naruszyć polską przestrzeń powietrzną. W sieci pojawiło się parę zdjęć z rejonu między granicą a Białowieżą. Jednak wszystkie były robione w stronę wschodnią i to, co zawsze jest podejrzane bo mogły pochodzić na przykład z manewrów, przy użyciu wysokiej klasy teleobiektywu. Brak było punktów odniesienia i wydawało się, iż śmigłowce mogły lecieć nas swoim terytorium. W podobnym tonie przez wiele godzin wypowiadał się MON – Radary nie zarejestrowały naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej przez te maszyny. Złudzenie, iż znajdują się nad obserwatorami wynika z pułapu i manewrów, jakie wykonują maszyny.

Czyli zdaniem władz wszystko miało być tylko złudzeniem mieszkańców. Trudno było to kwestionować. Dlatego nic jeszcze na ten temat nie pisałem. Białorusini są znani z kłamliwej propagandy.

Fot. Eliza Kowalczyk

Wydawało się, iż na tym skończy się ta historia. Jednak koło 14 na FB pojawiło się najważniejsze zdjęcie zrobione przez, jak się później okazało Panią Natalię z Białowieży. Po raz pierwszy znajdowało się na nim kilka elementów, które pozwalały na geolokalizację. Zbudowany z pustaków charakterystyczny budynek, który miały odmienić ten dzień i stał się jednym z przyczynków do zmiany stanowiska MON.

Fot. Natalia

Pani Natalia podała jeden szczegół. Miała zrobić zdjęcie w okolicy dzielnicy Podolany w Białowieży. Reszta to Google View i upór. Geo miałem po godzinie. Poniżej porównanie. Po lewej zdjęcie z Podolan, po prawej z Google. Fotografie dzieli 10 lat ale budynek był na tyle charakterystyczny, iż nie miałem wątpliwości.

Zdjęcie z FB
Widok z Google View

Kluczowe było to, iż zdjęcie, na którym widać dwa białoruskie helikoptery, wykonano w stronę zachodnią a nie wschodnią. Musiały więc przelecieć nad samym centrum Białowieży. Potwierdzało to relacje mieszkańców. Jak mówiła Pani Natalia – Dom zaczął się cały trząść, szyby drżały. Podbiegłam do okna i zobaczyłam te śmigłowce. Były zupełnie inne niż polskie, widać było uzbrojenie. Przestraszyłam się, ale zaczęłam robić zdjęcia. Helikopter odleciał, ale ja nie przestałam się bać.

Ciekawa historia. Od rana napływają informacje o dwóch białoruskich śmigłowcach nad Białowieżą. Budziło to wątpliwości. Pojawiło się jednak więcej zdjęć, które jednoznacznie wskazują na demonstracyjny przelot BY Mi-24 i Mi-8 nad ter. Polski. MON zaprzecza "to nie miało miejsca". pic.twitter.com/SSyCENqx8k

— SluzbyiObywatel.pl (@SluzbyiObywatel) 1 sierpnia 2023

W tym momencie, wraz z narastającą falą retweetów znikały wątpliwości dziennikarzy, a ponawiane przez MON komunikaty brzmiały coraz bardziej niepoważnie. Komentowano to też szeroko za granicą. Sama seria poświęconych temu tweetów zyskała w sumie 2 mln odsłon, a nawiązania pojawiły się na kilkudziesięciu portalach.

OSINT researcher from Poland Na yahoo napisano 500 komentarzy

Wieczorem po długich wahaniach MON w końcu przyznał, iż zdarzenie faktycznie miało miejsce – Po przedstawieniu przez dowódców i szefów służb wniosków z analizy sytuacji ustalono, iż dzisiaj, 1 sierpnia 2023 r. doszło do naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej przez dwa śmigłowce białoruskie, które realizowały szkolenie w pobliżu granicy.

Nie był to jeszcze koniec tej historii. Jak przystało na pamiętliwą ale za to niezbyt kompetentną władzę, dwa dni później 3 sierpnia odwiedziło mnie dwóch Policjantów. Realizowali „nagłe” zlecenie Służby Ochrony Państwa. SOP miało zainteresować się starszym postem, na których chwaliłem ich oprawę na Marszu 4 czerwca. Pokazując na tle tłumów kilka z ich pojazdów. Chcieli potwierdzić mój adres. Nie doczekało się to póki co kontynuacji, ale pokazuje z jakimi ryzykami wiąże się w Polsce dziennikarstwo, zwłaszcza prowadzone bez zaplecza dużych redakcji. Przy okazji podchodów SOP okazało się też jak bardzo szwankuje kooperacja pomiędzy różnymi służbami. Po najściach ŻW, zainteresowaniu SWW, pewnie SKW, ABW, SOP pyta się Policji czy mój adres jest aktualny. Można się w tym miejscu zastanowić czy podobne problemy z przepływem informacji stały również za pierwszym komunikatem MON? W końcu zarówno Policja jak i SG dostawały telefoniczne informacje od mieszkańców od samego rana.

Ktoś się mocno wkurzył moim materiałem o Białowieży. Policja dostała właśnie pilne polecenie z #SOP żeby sprawdzić czy mieszkam pod swoim adresem. SOP miało "nagle" zainteresować się postem, na których chwalę ich oprawę na Marszu 4 czerwca. Kuriozalne. https://t.co/HLARwKqPMt

— SluzbyiObywatel.pl (@SluzbyiObywatel) 3 sierpnia 2023
Idź do oryginalnego materiału